RSS
 

Już rok ♥

20 sie

Hej kochani ♥ Minął już rok od istnienia bloga, a wy dalej wchodzicie mimo tego, że nie piszę od kwietnia ♥ Już jest 55 tys wyświetleń, ach jak miło ♥ Pewnie wiecie, że mam mały problem z moją weną pisarską i zbyt często się poddaję. Już od dawna nie pisałam, ale jedno opowidanie mnie zainspirowało, i zaczęłam pisać fan fiction o którym i Ewa ( tak, dalej się przyjaźnimy ♥), i Klaudia wiedzą ♥ Narazie idzie mi dobrze, wczoraj dodałam 4 rozdział :) Pewnie nikt z was ich nie zna, ale to fan fiction jest o Janoskians, tacy psychopaci z padaczką mózgową :) 

Tu macie link: http://thejanoskiansfanfiction.blogspot.com/

Mam nadzieje, że ktoś to przeczyta i zostawi ślad po sobie ♥ Byłabym bardzo wdzięczna miśki ♥ Ten blog dał mi najwięszką ,, sławę” i najbardziej się z nim zrzyłam, miałam nawet napisać imagin o Kicku, ale strona odmówiła mi posłuszeństwa i wykasowała cały tekst ;-; 

To wszystkiego najlepszego dla tego bloga ♥ Dla mnie ( :D), Majki (wierna czytelniczka), Klaudi, Ewki i wszystkiiich innych, którzy chociaż raz weszli na tą stronę ♥ Dziękuję. Naprawdę, wszystkim. Kocham was z całeeego serduszka ♥ 

Proszę was jeszcze o dwie rzeczy:

1. Wejdźcie PROSZĘ na mojego nowego bloga, bo bez takich czytalników nie wiem co zrobię ;-;

2. Każdy kto czytał niech zostawi tu po sobie ślad. Może być nawet zwykłe serduszko, buźka czy  c o k o l w i e k  ♥ 

Kocham was ♥

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Epilog

14 kwi

Roślinność wokół mnie pachniała wolnością, tak samo jak powietrze, które wdychałam do swoich płuc. Przedemną stało jedno wilkie drzewo, mające korzenie takie grube jak tylko możecie sobie wyobrazić. Latające – czy też stojące na drzewie- ptaki ćwiaerkały znośnie, choć nigdy wcześniej nie lubiłam ptaków.
Niebieskie niebo, pare set malutkich chmurek… Głównie starzy ludzie siedzieli na ławkach cz przechadzali się po tej polanie. Nikt nie zważał na swój ubiur, bo każdy wyglądał pięknie. Tak młodo. Muzyka w moich uszach roznośiła się po całym tym ‚świecie’. Nie grał nikt na pieniądze, nie był to dźwięk wydobywający się z radia czy bóg wie czego. Była to muzyka którą tworzyło moje serce. Pełna porządania, szczęścia, a zarazem cierpienia. Pewnie zadajecie sobie pytanie gdzie jestem? Ah, to bardzo długa historia i nie wiem jak wam ją skrócić… Wszystkie fragmenty mojego życia są co do niej ważne.
Pamiętacie ten dzień kiedy poznałam Harrego? Wszystko wydaje się takie bliskie, a było to tak dawno. Mineło 80 lat od temtego fenomenalnego zdarzenia. Gdzie teraz jestem, pewnie się spytacie? Tak, jestem na to przygotowana. Raj? Można tak powiedzieć, lecz raczej jest to zwykłe życie po śmierci. Tylko z pozoru jest o wiele łatwiejsze. W praktyce, jest ciężej.
Nie ma tu zawistnych ludzi, ponieważ poszli oni gdzieś indziej. Tu trafili osoby, które nie krzywdziły nikogo tak bardzo. Nie ma tu też walczenia o przetrwanie, bo nie ma tu prac, pieniędzy, nienawiści. Ale nie wszystko jest takie piękne i wszystko musi mieć swój minus, prawda? Tak też jest w tej sytuacji. Można tęsknić, tak? Najpierw powiem wam o mojej śmierci. Nikt nie znalazł mojego ciała… Nie miałam wnuków, czy nawet dzieci. Nikogo kto mógłby się mną zająć.
Umarłam w łóżku, śmiercią naturalną. Jak się tu znalazłam niezbyt wiedziałam o co chodzi, ale przeprowadziłam rozmowe z moim aniołem… Moim aniołem stróżem. I nie myślcie sobie, że był to jakiś Justin Bieber, czy jakiś z moich byłych… Anioł, który chronił mnie od moich 13 lat. Kto to? Mój młodszy brat, Jaxon. Tak, ten który zmarł przezemnie. Zdziwiłam się gdy go zobaczyłam, ale nie o tym teraz.
Co się potoczyło po pobycie w szpitalu? Ah, mój tata przyjechał. Byłam tym bardzo zdziwiona nie powiem, ale bardzo się cieszyłam. Potem jednak zauważyłam, że z chłopcami (czyt. Harry i Zayn) dzieje się coś niedobrego. Okazało się, że Paul im kazał mnie uwodzić by mój tata ich bardziej wypromował. Bolało, choć wtedy zrozumiałam, że to nic nie czujące gwiazdki. Głupio, nie? Hah, jestem taką idiotką…. Ale dalej.
Wyjechałam załamana. Pewnie was też zastanawia co z karate? Porzuciłam to. Tak po prostu. Nic nie jadłam, nie piłam… Puki nie znalazł mnie ON. ON czyli Jack Anderson. Przepraszał mnie za wszystko, mówił, że mnie kocha. Uwiarzyłam lecz długo to zajeło. Jednak znów mnie oszukał i zranił. No nic. Film oczywiście nie wyszedł, bo moja ekipa zrezygnowała przez co Rudy i Booby się załamali. Po tym wszystkim znów uciekłam. Miałam 25 lat, cięgle myślałam o tym co zepsóło moje życie, a mianowicie związek z Jackiem. Mogliśmy się przyjaźnić, ale przy nim to było trudne. Dowiedziałam się że mnie zdradzał, nigdy nie kochał. Jerry próbował to załagodzić historią o śmierci jego rodzeństwa, ale wiedziałam, że po prostu chroni przyjaciela. I koniec. Nastał mój koniec 95 lat i moja smierć. Przez 70 lat ukrywałam się przed nimi, straciłam całe życie. Za to jednak zyskałam drugie tu, w niebie. Kochałam Jacka? Bardzo. To jest ostatnie co moge powiedzieć.
______________________________________
To zdecydowanie koniec i wątpie bym robiła jaką kolwiek historie o Kicku. Wątpie czy bym miała pisać wg jakiegoś bloga, bo zupełnie nie mam talentu pisarskiego :) Ale cóż, żyje się dalej :) Nie licze na żadne słowa porzegnania, ale może by podniosły mnie choć troche na duchu. Znacie moje konta, wszystkie przez które można się skontaktować :)
Pozdro Is.Izkaxxx

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pojebane wiersze…….. IZKI!

18 gru

HEJ, HEJ, HELLO! I jak tam ludy? Mam nadzieje, ze nie macie mi tego za złe, że oddałam bloga Ewce (oczywiście, moja ukochana Olka, miała coś  temu przeciwko, bo mnie uwielbia, ale nie martw się mam przecież mojego jednego bloga, którym będe się częściej zajmować!) , co nie? Lubicie ją i tak wiem, co teraz sobie myślicie…. Będzie tu pisać, a jak będzie miała opisywać zboczona scenke, to poprosi mnie o pomoc i ewentualnie, naszego czerwonego, gładkiego i pulchnego pomidorka……..<lol> Noo do wierszy! Ale takie ostrzeżenie! Przeczytanie zagraża twojemu życiu lub zdrowiu!

1.O Harrym

Twoje sielone oczy i ten twój uśmiech uroczy, doprowadzają mnie do  błogiej rozkoszy.

Te twoję gęste loki i twoje kuszące kroki,

robią ze mnie zboczoną, tobą zauroczoną.

Larry jest prawdą, marchewki tego pragnął.

Nic z tym nie zrobie, dam w dupe i tobie.

To wina Tommusia, bo to on zabrał mojego Hazzusia.

Keviny latają, jaskółki ćwierkają.

Eleanor rodzi, Lou od ciebie odchodzi.

Jesteś zbyt przystojny, w związku taki chojny.

Twoje marynarki, dla mnie, narkomanki, są jak narkotyki, a dla Taylor płaszczyki.

Nie jest ciebie warta, a ja więc rozdarta.

Kocham cię Hazzusiu, mój kochany kotku nieudobruchany.

Czy ty widzisz moje chęci?

Czy to ciebie nie zniechęci?

Mam tylko jedno wytłumaczenie:

Kocham cię kochanie.

*********

Wiem, koniec taki spokojny.

2. Lou

Oboje kochamy marcheweczki, te małe pomarańczowe stworeczki.

Oboje kochamy paski, te nasze ciągłe grubaski.

Kocham żeliki, a ty szelki. Rezem będziemu mieć mnustwo Kevinów,

wraz z naszym Hazzusiem, kochanym zboczusiem.

Zero skarpetek, zero problemów , w naszym cudownym życiu, w twoim

jedynym byciu.

Zostaw Eleanor, dla mnie zostaw ją!

Boo bearze, mój kochany ogierze.

Zapodajesz swoje suchary, dla dobrej podjary.

Jesteś z Harrym, bo to zbok. Nie odstępujesz go na krok.

Paul was nie akceptuje, modest przez to, was rujnuje.

Twoje ruchy, zawszetakie same, jak w walce na poduchy.

Twoje oczy są jak rzeka rwące, a powietrze przy tobie, jest zawsze gorące.

*****************************

No i dwa wiersze. Powinnam zostać poetką, nie? Wiem, wiem, jestem wspanieła! <facepalm>

Zatęskiłam troche za wami, więc coś dodałam. Może nie o Kicku, ale o 1D……. Ja już wg się nie interesuje Kickiem…….. Przepraszam…..  Tak samo jak za te błędy ( szczegulnie Oli, jeśli to wg czytała :D)

Ok, a teraz właźcie do mnie!

http://to-tylko-male-rzeczy.blogspot.com/

Jeśli mnie lubicie to to będziecie czytać nie? Może jest o 1D,ale pisane przezemnie! I głosujcie na ankiete ludki!

Pozdro Izkaxxx

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 60 cz 3.- ,, On jest chodzacym seksem” & Rozdział 60 cz. 4 ,, (…) Teksańska masakra piłą mechaniczną…”

14 gru

By to przeczytac  w spokoju, musisz mieć ok. 30 min :D _________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Ogarnij się Kim.  To tylko zwykłe słowa, wypowiedziane przez nizwykłego mężczyzne, o niezwykle seksownych oczach……. Nie chwile! Czy ty sama siebie słyszysz? Jak oczy mogą być seksowne? Przecież to niedorzeczne!  Z PUNKTU WIDZENIA IZKI Czy Kim ma racje? To zbyt małe spostrzeżenie. Zayn Malik siedzi przy niej i sie do niej przytula. Ja bym reagowała jeszcze gorzej. Seksowne oczy…. Pffff…… on ma seskowne włosy, oczy, klate, ręce, dłonie, uda, łydki, kolana, stopy, palce, usta i uszy. Prócz tego, jeszcze  biodra, tatułarze, zarost, paznokcie, poliki i …. zęby. Kompletnie wszystko…. nawet wewnętrzne mięśnie, ale pewnie nie chcecie o tym słyszeć….. On jest chodzącym seksem. Ale serio…. patrzcie tylko na te jego zmysłowe ruchy:   ( kliknij na zdjęcie) Ahhhh jakie ruchy…… ta zmysłość…..on porusza się jak delikatny i zarazem namiętny kocur.. …. Zayn, jakiś ty seksowny…. jego głos nie jest gorszy…. Taki seksowny……wszystko co z nim związane, ma podłorze seksualne…. ma aż 3 siostry…..był wyrzucony z dwuch szkół….. ciekawe jakie rzeczy robił w toaletach……  Zabiłabym za taki jeden moment z Malikiem, jak zresztą, nie ja jedyna. Bo która nie?  Kim, jak dla mnie, nie jest ładna. Nie wiem, co Harry i Zayn w niej widzą….. nie wiem co widzi w niej Brody. A tak na marginesie…. dlaczego Zayn spędza czas z naszą Kim? Przecież on chodzi z Perrie……. a ona o tym wiedziała….. może myśli, że zerwali? Nawet jeśli tak jej się wydaje, to tak nie jest. Harry miał powody by się wkurzyć. Nie dość, że on sobie pierwszy ją ‚zaklepał’, to jeszcze Zayn ma już dziewczyne. Nie tak jak Hazza, bo on jest wolny. Oh, Zayn, Zayn…. w co ty się pakujesz? Moge założyć się, że zapomniałeś o tej swojej Perrie Edwards. Nawet jak nie, mówie ci, że możesz ją zdradzać, bo ona robi to samo tobie, nie oszukujmy się. To zwykła dziwka. Jest też wielkim plastikiem. Myśli, że jak chodzi z samym Zaynem Malikiem i jest tapeciarą, to jest fajna? Błąd. Nie znam  nikogo gorszego od tej jędzy. Powtarzam, nikogo.  Moim zdaniem, z tym swoim makijażem wygląda jak Lalka Barbie z krzywą mordą. Jeszcze jak sie tak zaciesza, z niewiadomo czego. O wiele ładniejsza jest bez makijażu.  A najgorszy w tym wszystkim jest puder. Baz dwuch zdań. Może bez niego, jest cała pryszczata, ale mi się tak bardziej podoba, niż z takim make -upem. Serio.  Raz nawet mnie w koszmarze nawiedziła i chodziła za mną za szminką i tuszem do rzęs ( to akurat prawda :D) . Nie wiem, jak Zayn w ogóle może się z nią spotykać. Nie mam bladego pojącia.

Z PUNKTU WIDZENIA KIM

Takie moje rozmyślenia, o tym co może  być seksowne, a co nie może, przerwał wchodzący lekarz.  Szczerze? Troche mnie to zdziwiło….. ale  ja miałam raka nerki! A co jak sie rozprzestrzenił? Bo po coś, facet w szlafroku musiał przyjść, nie? Moge się założyć, że na mojej twarzy, widać było strach. Pewnie jestem cała blada…… ale mam swoje powody, nie?

- Niech się pani nie martwi. Mam dobre wieści.-Uśmiechnął się przyjaźnie, siadając na krzesło, obok łóżka. Ja w tym czasie odechnęłam z ulgą. Zayn, chyba był troche zakłopotany, bo patrzał to na mnie, to na lekarza.

- Niech pan mówi.-Rzekłam, jak już sie uspokoiłam. Ale jeśli dobre, to jakie? Że zgine za dłużej niż 2 miesiące? Dobre pocieszenie, nie ma co. Ale chyba chodzi tu o coś innego. Mam taką nadzieje, bo wreszcie czuje lekkie szczęście, ale niestety też mam problemy, przez kochanego loczka.

- Zadarzył się cud. Po raz pierwszy, bez praktycznie  żadnej pomocy, rak ustąpił.- Rzekł z zacieszem. Nie….. że co? Jak rak, może tak po prostu sobie ustąpić? Przecież to nie możliwe…… Nie….. no jak?!  To teoretycznie nie możliwe, a jednak się stało…… łał, bóg na serio mnie lubi. Najpierw taki chłopak jak Jack, później poznaje 1D, Zayn Malik siedzi przy mnie i mnie całuje, Harry jest o mnie zazdrosny. Ale moje życie też miało wielkie minusy. Takie jak naprzykład: Samotne dorastanie, śmierc Alexa, starata dziecka……… Nie zawsze było tak pięknie i kolorowo Ale teraz jestem w niezłym szoku. Bez kitu, no! To niemożliwe! Serio…….  Ciekawa jestem co na to Zayn, który nic nie wiedział o mojej chorobie…. ale na razie mam inną sprawe do załatwienia.

-Ale jak to możliwe? Przecież rak nie może sobie ustąpić od tak. To jest niemożliwe…..

-A co? Studiowałaś medycyne, że się tak dobrze na tym znasz? Ja chyba wiem, że to nie możliwe, ale nic nie wykryto za drugim badaniem-Rzekł lekko oschłym tonem lekarz. O nie! Tak to nie będzie! Chce sie bawić, to zobaczy gdzie są drzwi!

- O serio? Pewnie sie pomyliliście co do tego raka, prawda? Teraz mówice, że zdarzył sie jakiś cud……. co za szpital, a lekarze jeszcze gorsi…….. Kiedy wychodze?-Spytałam, kończąc swoją, jakże przyjemną wypowiedź. Ten spojrzał na mnie spod byka. O tak! 1:0 dla Kim Croufourd, czubie! Widziałam w jego spojrzeniu wściekłość, no ale jak się ze mna zadziera, to trzeba myśleć o konsekwencjach. I’m so sorry!

- Wypis będzie gotowy na jutro.-Rzekł oschłym tonem i wyszedł.  Nob jeden. Co on sobie mysli? Jestem Kimbery Crofourd!  Ze mna trzeba rozmawiać normalnie! Trzeba się wyrażać!

- Co za pajac. I’m szlachta.-Powiedziałam, zapominając o obecności Zayna i założyłam ręce na piersi, w stylu focha. Ten zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie. Uśmiechnełam się, czując go przy sobie (bez skojarzeń!).  Teraz byliśmy w dokładnie takiej pozycji: Ja, siedze po turecku na łóżku, trzymając ręce Zayna, które są szczelnie obwiązane na mojej talii, z głową pochyloną do tyłu, opartą na jego ramieniu. Nie wiedziałam, że moge mieć taką długą szyje, jeśli ja wyciagne! Jestem żyrafą! Oh yeah!

- No to……. co robimy? – Stytał chłopak, uśmiechając się do mnie, ledwo co widziałam jego zacieszoną twarz, chociaż i tak bardzo wychylał swój zacieszone łebek.  Jaki on przystojny, a zarazem taki    słodki…. Normalnie chciałamym się na niego rzucić, ale nie moge, bo troche byłoby to dziwne, nie? Troche? Boje sie samej siebie…..   Za mną jest sam ZAYN MALIK! GDY NA NIEGO PATRZAŁAM, NIE DOSTAŁAM ORGAZMU! Łał….. Dziwne….. nie jestem podobna do siebie, jaką znałam…… Może dlatego,że za szybko odwróciłam głowe? Tak, na pewno. Nie można przy nim siedzieć tak bezczynnie. Jak można być tak idealnym, do cholery?! A pani mówiła, ze idealni ludzienie istnieją…… nawet nie wie, jak sie myliła! Mam na to żywe dowody!:

-Zayn Javadd Malik

-Harry Edward Styles

-Louis Wiliam Tomlinson

-Niall James Horan

-Liam James Payne

Wystarczające dowody? Moim zdaniem az za bardzo……. a tymi najlepszymi ideałami, są:

-Harry Edward Styles

- Zayn Javadd Malik

Oh yeah! Bez dwuch zdań. To oni skradli moje serce….. OBOJE.

Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO

Zabolało. Tak, cholernie zabolało. On jest moim przyjacielem, wie, że mi na niej zależy. Ale jakoś się tym nasz kochany Maliczek nie przejmuje! Jeszcze zachowuje się gorzej! Bo niby czemu ma myśleć o uczuciach swojego przyjaciela i SWOJEJ DZIEWCZYNY? Tak, mowa tu o Pezz. Mówiłam mu nie raz, by z nią zerwał, bo ta nie traktuje go poważnie, ale on oczywiście wolał bardziej radykalne środki, czemu nie? Bo po co? Najlepiej sobie znaleźć i odbić dziewczyne kumplowi, by pokazać tamtej,że nie zależy mu już na związku. I ja tu się zachowuje jak dziecko? Ja? A on co? Niby taki dorosły jest? Myśli, że jak sobie pali i robi dużo tatułaży, to niby jest fajny……… Jeszcze czego…. tylko pokazuje, jaki głupi jest i jakie ma podejscie do życia. Wszystkiego bardziej bym się po nim spodziewał niż zdrada Pezz, chociaż ona też nie raz mu to już zrobiła. On jednak udaje,że o niczym nie wie, bo po co psuć se reputacje? Po co ma powiedzieć światu, że jest wolny? No ma w sumie troche racji….. Pierwsza, lepsza fanka rzuciłaby się na niego i bez skrupółów zgawałciła ( czy ty mówisz o mnie, Hazz? :D). Ale mógłby zakończyć ten związek, prawda? Najgorsze jest to, że ona go nigdy nie kochała i była z nim, dla wypromowania Little Mix. Jak można wogule być z takim kimś jak ona? Więcej tapety się nie dało? Zaraz rzygnę…….. Ale wracając do sprawy… wieciej jak to jest, gdy bliska tobie osoba, osoba w której jesteś zakochany, mizia się z twoim przyjacielem, czy przyjaciółką? Ja wiem. Nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłbym takiej przygody.  NIKOMU! Tu nie ma winy po stronie Kim, tylko Zayna. Ona nie wiedziała o moich uczuciach i dobrze. A on? Wiedział doskonale, co czuje do Km. Każdy to wie z chłopaków. Widziałem jak spodobała się Niallowi, co jest dziwne, bo on nie spojrzy na nic innego, prócz jedzenia. Boje sie o niego.  On jednak zatrzymał dystans, tak jak Li, który  też nie pogardził jej urodą.  Chociaż ma Danielle i ją kocha, to widać było, że Kim wpadła mu w oko (Ale Hazza! Co wy w niej widzicie? Tu jestem!).  Ale oczywiście masz kochany Zayneczek musiał się wpierdolić! Musiał, bo by nie wytrzymał!  Co ja mu takiego zrobiłem? Taki z niego przyjaciel? Serio? Nie no, nie ma to jak zabrać dziewczyne kumplowi, nie? Ciekawe jaką Zayn ma teraz satyswakcje z tego, że ona woli go.  Z racji tego, że ja zawsze byłem lepszy w podrywaniu kobiet. Musi teraz się tym nieźle jarać. Moim cierpieniem. No, ale coż zrobić? Ed był u nas………. zadzwonie, może jeszcze nie wyszedł…… a może jak wyszedł, to i lepiej?Pójdziemy gdzieś razem i się mu wyspowiadam, bo co jak co, ale Ed dotrzymuje słowa i tajemnicy, przed wszystkimi innymi, nawet jeśli zależałoby to od życia, tego kto chce ją wiedzieć. Jestem już pod szpitalem, a fanek nie ma, co jest dziwne.  Powinny tu być, ale to dobrze. Wyjąłem telefon i wybrałem numer Shereena. Odebrał po dwuch sygnałach.

- No siema Hazz, co tam?-Spytał swoim tonem głosu, czyli nie wyrażajacym emocji. Czyli nie ma go u chłopców, bo tam nie można się obejść bez śmiechu.

-Ej, a może poszedłbyś ze mną do studia  tatułażu?-Spytałem, bo to było pierwsze co przyszło mi na myśl. No co? Mam 24 dziary, może zawsze być więcej, nie?

-  Po co do studia? Przecież możesz przyjechać do mnie, zrobie ci jakąś fajną dziare.-Rzekł z entuzjazmem. Czy wiecie, że on też zajmuje się tatułażami? Nie tylko pisze miłosne piosenki, które wzruszają nastolatki do łez, ale i robi niezłe dziary. Szczerze? Nie mam bladego pojęcia czemu na poczatku  tego wam nie powiedziałem.  Ale chyba wiedzieliście, nie?  Mam taką nadzieje.

- Dobry pomysł, musze się komuś wygadać i troche pocierpieć…. za pół godziny powinienem być pod twoją chatą. -Rzekłem i rozłączyłem się. Mój samochód stał na parkingu, więc spokojnie mogłem sobie pochodzić…… Spokojnie? Już po pierwszych 10 krokach dopadły mnie fanki. No  to Ed sobie zaczeka……

Z PUNKTU WIDZENIA IZKI

W czasie gdy Harry rozdawał autografy i pozował do zdjęć, wysilając się na uśmiech, Ed zaczął przygotowywać już przeznaczoną, do tego typu rzeczy, jak tatułaże-igłe. A raczej dość spore…. coś. Nie znam się na tych rzeczach, przyznaje sie. Szczerze, to dziwnie to wygląda i nie mam pojęcia jak można tym czymś rysować na skórze…… ale Ed jest profesjonelistą i zna na pamięć wszystkie zasady higieny i bezpieczeństwa, podczas pracy. Przyżąd, którym dysponuje Ed, wygląda mniej, więcej tak:         Niezłe, co? Jak takim czymś można tatułaż robić……… Ale on ma talent w wielu dzidzinach. Trzeba mieć też wobraźnie do robienia tatułaży, by dodać ‚ pazur’ w odpowiednim miejscu: D Ale wracając do sprawy.  W tym samym czasie, Kim i Zayn …….. yyyy, straciłam ich na chwile z oczu, bo gdzie Zayn? Ona teraz je w spokoju jedzonko, które Malik jej przyniósł, a go gdzie wywiało? Hymmm……… Już go widze! O nie, Malik tak to nie będzie! Wiecie, co on teraz robi? Powiedział przed chwilą, naszej łatwowiernej i kochaniuśkiej(czujecie ten sarkazm?) Kimi, że idzie do toalety, a co robi? Dostał sms-a od Perrie, tak od tej tapeciary i oczywiście tak się tym przejął,  że musiał przeczytać tak, by Kimcia nie zauważyła. Bo co by się stało? By pewnie się na niego mocno wkurzyła. No w sumie nie wiem…. ona jest taka głupia, że nie wiem nawet czy by się skapneła, jak nie zauważyła zakłopotania na twarzy mulata. Ona jest ślepa, czy jak? Zobaczymy jakiego to sms-ka dostał od swojej ukochanej……. Ojojoj……. Biedulka…. paznokiecik se złamała? Nawet nie wiecie co mu napisała! Mam jedno słowo, którym moge ją całą opisać- zołza.  Bez dwuch zdań.

,, Zayn, kochanie…. musisz przyjechać pod moje studio, tam gdzie nagrywamy z dziewczynami, bo stało mi się coś okropnego! Naprawdę! Skarbie, proszę cie……. to przez taką jedną twoją fanke…… nie mówie, że to twoja wina, ale powinieneś coś z tym zrobić, jeśli na prawde mnie kochasz! One mi nie dadzą spokoju, ja się boje wyjść z domu!   Jeśli nic z tym nie zrobisz i nie podjedziesz pod studio, nasz związek nie przetrwa, bo w ogóle się mną nie martwisz!” (…)  Aha? Nie, prosze, powiedzcie mi, że to jest żart! Ona grozi, że zerwie z ZAYNEM SEX MALIKIEM? Co? Gdzie jej mózg? Ups……. wtopa……  tym razem z mojej strony, sorry was za to….. Ale jebłam z tym mózgiem……. Ale do rzeczy. Co on zrobił? Nie, aż takim idiotą nie jest, żeby do niej pojechać. Na szczęście…. a co zrobił?  

Z PUNKTU WIDZENIA ZAYNA

Że jak? Jeszcze czego……. ona mi niby warunki stawia?  Ona? Pfff…….  jeśli tak bardzo chce, to prosze, możemy zerwać, a właściwie to musimy….. Ze względu na Kim. Oczywiście, licząc niektóryh kochanków Perrie, już dawno powinniśmy to zrobić, ale nie chciałem robić szumu, z moim związkiem, bo odrazu zaczeły się pytania: ,, Dlaczego zrwaliście?” , ,, Czy Perrie cię zdradziła?” , ,, Ma dziecko z innym?” , ,, Nie mogła znieść twojej religi i poglądów?”  czy bóg wie co jeszcze……. pewnie nie obyło się bez takich tekstów: -,, Czy nie wytrzymała twojego nałogu palacza?” – ,, Czy znalazłeś sobie inną wybranke?” – ,, Czy masz jednak inne poglądy seksualne i czujesz coś do któregoś z chłopaków?” Boże, ile można tego wymieniać! Media mogą zmyślić wszystko, dokładnie wszystko.  A ja, na wszystko bym i tak odpowiadał, przecząc.  Więc po co to komu? Ale teraz musze coś z tym zrobić, nie moge być dłużej z jakąś lafiryndą i  dziwką z zawodu. Nacisnąłem przycisk ,, odpisz” i zaczałem wystukiwać tą oto wiadomość: ,, Wiesz co? Może i masz racje……. to koniec. Ja znaleazłem kogoś innego, która nie będzie piepszyć się z dostawcą pizzy.” Nie wymyśliłem nic lepszego, te słowa płyneły z mojego wnętrza. Tak, jestem zły, ale nie na to, że niby mnie kocha, a teraz takie coś, wcześniej takie akcje…… Ale chodzi o całokształt. A do tego dotać to, że jeszcze jej nie kochem i mamy komplet.  Mam nadzieje, że nie spotkam jej w najbliższym czasie, chociaż znajac życie, już za chwile przyjedzie do mnie do chaty, mnie nie będzie, a ona jak głupia będzie czekać. Zawsze tak było. Nie licząc kłutni, bo nie kłuciliśmy się. Nie wiedziała o tym,że ja wiem, że ona ma potajemne związki.  Każdy o tym wiedział, a ona sobie myśli,  że to tak łatwo ukryć? Serio?  

Z PUNKTU WIDZENIA IZKI Łał, no tego to ja się nie spodziewałabym po naszym Bad boy’u…….Serio! :D Teraz nie stoi nam nic na przeszkodzie! Prócz Kim…. ale ja łatwo wyeleminować! Buahahaha! A tak na serio… niestety nie moge wziać udziału w tej jakże przyjemnej historii…… ahh…… ale moge im coś zrobić! Na przykład……. Ogole Kim na łyso! Albo wsadze Jacka za kratki! Albo…… odetne Hazzie….. NIE! Nie zabiore mu jego umysłu….. Spokojnie…… Jądra komórkowe, przecież odpowiadaja za prace komórki, nie? Taki przypadek jest w osobnikach płci męskiej < pozdro dla Klaudii>.   No ale do rzeczy…. chce by to opowiadanie jakoś wygądało, nie? No to do reala: Harry wydostał się z tłumu fanek, biegnąc jak jakiś psychopata do samochodu…. no nie dziwie się. Jakaś fanka, zaczeła mu…. no ten……. dotykać i…… no wiecie…… No normalnie…….  Robiła to co ja bym zrobiła, gdybym go spotkała!  No, ale do konkretów. On odjechał z piskiem opon, do Eda. On już ma całe ‚studio’ przygotowane i tylko czeka na dość spóźnialskiego kolege. W tym czasie, pan doskonały (tzn. jeśli nie wiecie – bójcie sie boga, wy ludzkie istoty!- Najprzystojniejszy fazet na całej kuli ziemskiej…. nie wiecie?! Jakie nobki…. Zayn!)  wrócił do naszej kochanej Kimci i złożył jej propozycje….(bez skojarzeń!) a jaką? Zaraz się dowiecie…… Lub troche później:D

Z PUNKTU WIDZENIA JACKA

Ide do skate parku, a co tam! Skate park w chinach….. szczerze? Troche się boje…. no ale bez jaj! Gdy już byłem na miejscu zdziwiłem się troche……. nikogo tu nie ma! Czy tu na serio nie ma z kim jeździć i czy oni nie znają się na dobrej zabawie? Nie, najlepiej całymi dniami, robić jakieś dekoracje, które już w sklepie kapitulują…… Nie, no! Cudownie! Nie mam przed kim się popisać! Ahh… I have it in ass! <pozdro nr 2 dla Klaudii>   Zaczynam robić niebezpieczne triki, których się nie uczyłem! No bo jak?Jak każdy patrzył, że mi nie wychodzi? Paranoja jakaś…. ja musze byc najlepszy we wszystkim, nie? :D   No więc moge sobie w spokoju, normalnie poćwiczyć, nie bojąc sie, że ktoś zobaczy jak jebne na ryj …….

* 20 MIN PÓXNIEJ……*

Z PUNKTU WIDZENIA IZKI

Jack leży. Tak, leży Cały zakrwawiony. Bez rzadnej szansy na ratunek. Nie udało mu sie. On zawsze szedł na żywioł i zawsze chciał to wypróbować, a gdy okazja sie nadarzyła- zrobił to.  Znaczy spróbował. Wcześniej, w 1999  był człowiek, który jako jedyny do tego czasu to wykonał, mimo to Jack chciał spróbować. Kto był tym człowiekiem? Tony Hawk. Tak, ten Tony Hawk. Ktoś go nie zna? Macie problem. Jesli go nie znacie, to znaczy, że NIC A NIC nie wiecie o skateboardingu. Tony Howk, był najlepszym skeatem na całym świecie (może znacie go z ,, Zake and Luther” :D). Moim zdaniem jak i zapewne też innych.  No to do tematu. Jack zrobił ,,900″ niemożliwe? To jak popełnienie samobujstwa…. no może trosze przesadzam, ale  nie codziennie robi sie ,,900″! Tony zrobił ją, po 12 próbach  na ,,X-Games” , chociaż przygotowywał się do tego……. w sumie nikt tego nie wie, są tylko przypuszczenia….. Ja nigdy bym się nie odważyła……. NIGDY. Jak można było sie spodziewać, Jack przy salcie, upuścił deskę.     Gdy już miał lądować, uderzył głową, zamiast jakąkolwiek inną częścią ciała. Przy tym sposobie, jego czaszka pełkła, a że tu nie ma rzadnych ludzi- nikt mu nie pomoże. On to dopiero jest mądry, prawda? Czujecie ten sarkazm? Ale ma za swoje….. zamiast uganiać się za swoją Kim, będzie lażeć w szpitalu…… Za to co zrobił, mogłabym  użyć na nim,, Teksańską masakre piłą mechaniczną” serio…… Chciałabym tak samo jak na tej wyrodnej Kimci, która klei się do wszystkich przystojnych facetów. Co ona ma takiego czego ja nie mam? A….. ona bierze tu udział, a ja nie. Wystarczyłoby tylko: odpowiednie miejsce, odpowiednia pora, odrobine odwagi. Tego ostatniego to mam w nadmiarze. A co teraz robią inni? Harry przyjechał pod dom Eda, Zayn wyszedł od Kim, bo musi coś załatwić, a tym czymś jest rozmowa z Paulem o zerwaniu jego i Perrie. Co tu jeszcze o nich gadać? Zobaczymy jak oni się teraz czuja…….  

Z PUNKTU WIDZENIA KIM

No pięknie…….. niektórzy mówią, że dziwka to zawód, tyle, że ja nią jestem bez zawodu……. Ale czemu się  tak czuje? Z Jackiem nie jestem (chyba) , z Harrym nigdy nic mnie nie łączyło…… a może do niego zadzwonie? Tak to zdecydowanie dobry pomysł. Sięgnełam po telefon i wybrałam numer przyjaciela.  Jeden sygnał- nic. Drugi- też nic.

- Halo?-Usłyszałam w słuchawce głos Hazzy……. na niego moje serce zaczeło szybciej bić, ale czemu? Z jakiej to okazji, co?

- Harry, ja…..

- Kim, przepraszam cię za swoje zachowanie, ale nie zniosłem tego widoku, ponieważ on jest w związku z Perrie….- Aaaa…..NIE! CO ON PRZED CHWILĄ POWIEDZIAŁ?! ZABIJE TEGO PIEPRZONEGO MULATA!  

Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO

Dobra, może troche przesadziłem i nie powiedziałem prawdy, ale  mam na to wytłumaczenie…….. Musiałem jej coś powiedzieć, by się od niego odwróciła, a to było najlepsze, nie? Bo ten wątek, akurat jest prawdziwy <oj, Hazzuś, nie jesteś już na czasie! :D)  Co miałem jej innego powiedzieć? ,, Kim, przepraszam, ale się w tobie zakochałem i nie mogłem znieść widoku, gdy mój przyjaciel wymienia z tobą śline”?  Nie, to nie wchodzi w grę……

- Nie, przepraszam, ale co ty powiedziałeś?! Oni nie zerwali?!-Wydarła się do słuchawki, tak głośno, że musiałem odsunąć ją od ucha i o mało co nie wybuchłem śmiechem.

- Uspokuj się…… jak chcesz to moge do ciebie przyjechać, dodać ci otuchy………- Zacząłem, żeby nie było to troche dziwne. Ed patrzał na mnie, jak na chorego psychicznie. Nie dziwie się, on mi robi napi s:,, Jestem niezależny” <oczywiście po angl.:D>  a ja tu zacieszam do telefonu, udając, że się troszcze.

-Prosze……-Szepneła. O nie….. cos tu jest nie tak… Ona płacze? Fuck….. nie o to mi chodziło……. Plus za mądrość, Styles!   Teraz Ed serio się zdziwił……

-Będe za półgodziny. -rzekłem i się rozłączyłem. Ed spojrzał na mnie z miną pt. ,,Pokerface”. No super…….. mądryś ty! On ci to musi dokączyć!   Napisałem sms-a, że będe przez korki za  godzine. Ahhh, Styles, weź ty do spowiedzi idź!No ale teraz pusze się tłumaczyć przed Edem :(

-Kto dzwonił? Gdzie i po co jedziesz? Co Malik spiepszył?- Zadawał pytania , nie przerywając swojej roboty. Łał  nie wiedziałem, że on jest taki spostrzegawczy  i tyle o mnie wie. Ale musze się wykręcić, nie?

-Po pierwsze boli. -Rzuciłem i spojrzałem na niego z miną pt. ,,Pokerface”. On tylko się uśmiechnął. Nie wiecie pewnie jak to jest mieć robiony tatułaż , nie? To tak jagby…… no…. cieliście sie kiedyś? Nie, że mówie byście to zrobili, tylko tak pytam, bo jeśli wiecie coś o tym, to podobne uczucie , tylko, że ciągłą linią, ale nie leci ci krew. Ukłucie jest zbyt łagodne na to. Do tego, wypełnia ci rane barwnikiem. A jeśli się nie cieliście, to paznokciem, przejedź po skórze z całej siły.No to coś w ten deseń. Musze chyba odpowiedzieć Edowi, nie?

- Dzwoniła moja przeyjaciółka, Kim.  Jade do niej do szpitala,  bo nasz kochany Zaynek oszalał i ją skrzywdził. Najpierw wymieniał z nią śline, pewnie mówił jakieś czułe słówka,  ona za to myślała, że on już dawno zerwał z Pezz, na co ten tchórz nigdy by się nie zdobył.- Odpowiedziałem mu. On troche zdziwiony, pokiwał jednak głową, że ogarnia.  Już chciałem oddetchnąć z ulgą lecz on musiał sie jeszcze odezwać.

- To ta dziewczyna, o której jest teraz głośno, bo będzie grać główną role w tym filmie, na który czeka każdy miłośnik karate? To z nią widziano cię dwa tygodnie temu?

-Tak.-Rzekłem bez przekonania, jaka po tym będzie jego reakcja.

- Ładna. Nie ma przypadkiem chłopaka?-Spytał mrórząc oczy, co nie było za bardzo wskazane w jego pracy.

-Miała.  Wczoraj zerwała z nim, a ja walnąłem jej eks, eks chłopaka. Troche krwi się rozlało, a  ona z tego wszystkiego zemdlała. – Rzekłem by pokazać jaki niezły jestem. Kolejny atut idealnego pana Stylesa < Oh racja.Nie zapomnij dodać swojej skromności…..> .

- No niźle. Opowiesz mi troche bardziej o waszych stosunkach?- I walnął W mój czuły punkt. Mówiłem już, że on  mnie bardzo dobrze zna, prawda?

- Ahhh…. dobra. Jesteśmy przyjaciółmi, ale ja czuje do niej coś więcej.- Rzekłem ze spuszczoną głową.

- Jak się poznaliście, opowiedz całą historie. – Co on, pan od angielskiego < oni mówią po angl. przypominam :D> – Spotkałem ją, jak wracałem od ciebie, jest naszą fanką. Chciała autograf, a ja powiedziałem, że ma ze mną pojechać do chłopców i wziąłem ją na ręce, uciekając przed kudzimi z fleszami < paparazii, w moim języku:D> Gdy jechaliśmy juz samochodem, nie powstrzymałem się i pocałowałem ją przypadkowo. -to zrobiłem cudzysłów w powietrzu, jedną ręką. – W tamtej chwili, jednak napisał do niej chłopak, a ona czując się winna, tego co się stało między nami, spotkała się z nim.  Myślałem o niej bez przerwy, przez te dwa tygodnie, nawet w tym czasie, nie spałem z rzadną kobietą, dasz wiare?- Zrobiłem zdziwionom mine, sam jakoś w to nie wierząc.

-Chyba zapomniałeś, o jakiś 4 razach, Styles. -Rzekł ze śmiechem, a ja pokiwałem z dezaprobatą głowa.

-  No, ale gdy dowiedziałem sie, że jest w szpitalu i, że poroniła, to pojechałem do niej.  Był tam oczywiście jej zacny chłopak, z którym się troche pożarłem, ale ten ma czarny pas, trzeciego stopnia, więc mnie położył bez najmniejszego problemu. Gdy było już po sprawie, zadzwoniłem do chłopaków, by zapoznać ich z Kim. Kiedy na przywitanie, zrobiliśmy jednego, wielkiego huga, jej facet wkurzył się i wyszedł. Dla niej  było to, jednoznaczne z przewrażliwieniem i brakiem zaufania, więc już, nie zaliczała go jako swojego chłopaka. Przyszedł jeszcze jej starszy facet i powiedział, że ma do niego wrócić, za co dostał ode mnie w pysk, a Kim wtedy właśnie zemdlała.  Lekarze go zabrali, a chłopacy zaczeli mnie opieprzać, że moja winą, jest to,że  Kim zemdlała.  Gdy się obudziła, troche jeszcze posiedzieliśmy z nią, ale Paul zadzwonił, a my musieliśmy do niego jechać, na poważną rozmowe o paparazzi. Kiedy byliśmy już w domu, ja musiałem pogadać z Louisem. Gdy dowiedziałem się, że oni serio zerwali, zacząłem się drzeć ze szczęścia i pojechałem do niej. Ale to co zastałem,  zepsuło mój szczęśliwy nastrój.  Na łóżku miziała się z Mlikiem. Weszedłem juz wkurzony, bo to ja sobie ją pierwszy zaklepałem, nie?  No i takiem sposobem jestem u ciebie.- Opowiedziałem mu całą historie, pomijając niektóre szczegóły, np. Rozmowa z Lou. Ten zdąrzył już załorzyć opatrunek. Czy ja na serio tak dużo gadam? Coraz cześciej mam zwątpienia, co do swojej płci. Ale w sumie, co ma mówić Zayn, z tymi swoimi włosami? <lol>.

- No to podsumowując. -Odezwał się wreszcie, otrzepując swoje ręce.- Ty się zakochałeś. Ona nie wie co ze sobą zrobić, a Zayn zachowuje się jak dziffka. Ale to nie koniec Hazz. Najważniejszy jest fakt, że nie chcesz mi jeszcze o czymś powiedzieć, prawda? Oczym rozmawiałeś z Tommem?- Fuck! Czemu on mnie tak zna?! Ja się boje jego przebiegłości!  Zna mnie lepiej, niż ja samego siebie! Musze coś z tym zrobić! Ja przecież nie byłem przekonany, zę czuje do niej akurat miłość, a nie, że tak po prostu było, bo jest ładna. Ale to powiedział człowiek, który najbardziej zna się na miłości. Słuchaliście wg jego piosenki? Nie? No to macie problem.  Ale to nie wszystko. On wyczuł tagrze, zę ukrywam romowe z Lou.  Ale jak ja mam to mu powiedzieć? A jeśli on nie akceptuje ludzi bi? Bo przecież nie moge powiedzieć, geii, bo  to też nie byłaby szczera prawda, nie?  Ale co mam mu w tej sprawie powiedzieć?  ,, Gadaliśmy o naszym związku, tak jesteśmy razem. Nie, co ja mówie! Byliśmy, bo właśnie wtedy z nim zerwałem, bo on robił mi afere z tego,że nie chce ujawnić naszego związku chłopakom i do tego oboje zakochaliśmy się też w dziewczynach „, Paranoja. Co on se wtedy pomyśli? ,, Co za zielony smerf…” < niedługo się dowiecie o co chodzi> . Nie moge mu tego powiedzieć!

- Ale jak ci powiedzieć? Co?-Spyatłem cicho i rzałośnie.  Ten chyba zauważył, zę jeszcze nie czuje się na siłach do rozmowy, bo w jego spojrzeniu można było teraz dostrzeć wspułczujecie i troskę.

-Pogadamy o tym jutro, teraz jedź do Kim. -Rzekł, potwierdzając moje przypuszczenia, tym, ze się o mnie martwi. Taki przyjaciel to parwadziwy skarb. Usmiechnałem  się do niego przyjaźnie i wstałem z kanapy. Chwile później, byłem już w samochodzie, w centrum wielkiego korku.

Z PUNKTU WIDZENIA ZAYNA

Stoje tu. Przed jego drzwiami. Ciekawy jestem, jaka śmierć mnie czeka. Szybki strzał w głowe pistoletem, czy  zabujstwo stylem Izki < Teksańska masakra piłą mechaniczną, jagby ktoś nie wiedział, zrobie to Taylor>. Boje sie. Boje się strachu. On swoim krzykiem może zbudzić całe miasto, tak jak w serialu, chłopaków z BTR, Gustavo. Przecież on …. nie! On zabije mnie tym krzykiem! A może mu tego nie mówić? Ja nie chce umierać, mam takie piękne życie! Ale no trudno…… musiałem z nią zerwać, nie? To musiało być nieuniknione.   Nie moge być z takim kimś, jak ta dziwka! On to zrozumie! Ahhhh…. kogo ja oszukuje? On i zrozumienie, co do nas? Jeszcze czego, Liam nie boi się łyżek, Lou nie lubi marchewek i zakłada skarpetki, Niall przestał mieć apetyt,a Hazza nie myśli o seksie?  Ta, już mam apokalipse, wg< Zayna Malika z One Directoin”. Powinna być taka teoria w pismie świętym! Jeśli przeżyje, pogadam z kimś, by to tam uwiecznili.  Ale chyba zapomniałeś, że po 1. Nie przeżyjesz, a po 2. Za rzadną kase świata nie przyjmią tego, od człowieka innej religii. Czy my jesteśmy aż tacy źli? To chyba przesada nie? Ok, Malik, nie pękaj, WCHODŹ! Powoli i delikatnie, nacisnołem klamke, jagby bojąc się, zę jest ona łaunkiem wybuchowym. Popchnałem drzwi, zapominając,że  przed chwilą przeczytałem na nich ,, Ciągnąć” . Odrazu zapodałem sobie, niezłego ,, Facepalma”.  Weszłem już bez rzadnego zwątpienia, zapominając o mojej przyszłej śmierci. Lecz gdy napotkałem wzrok Paula, zechciałem wyparować, zniknąć z powierzchni ziemi i z tej galaktyki, pewien, ze on mnie wszędzie znajdzie.  Spokojnie, Zayn, ogarnij downa. – Co cię tu sprowadza?  Czemu nie ma z tobą reszty chołoty? Sytał, patrząc na mnie spodbyka. Przełknąłem głośno śline. Malik, dajesz!  Ogarnij się babo! – Ja….. oni nie mają tu nic do rzeczy.-Tylko na to się zdobyłem. Poczułem jak akcje mojego serca się zatrzymało. ……. Kurwa Zayn! Pamiętaj o oddychaniu, ty cipo! – No to o co chodzi?-Spytał, składając ręce razem. Co to może znaczyć?  On już się szykuje, by mi przywalić? Oh good, why? – Ja…… Perrie…… Zerwałem z nią.-Rzekłem szybko.  Zamknołem oczy czekając, na odgłos strzału z lufy i przerażający ból rozchodzący się od mojego jednego ucha, aż do drugiego.  Usłyszałem przeraźliwy krzyk, ciągnący się chyba w nieskączoność.  No to……. zasłoniłem uszy, nie przez ten krzyk, bo już się do nich przyzwyczaiłem, tylko dlatego, bo bałem się strzału.  Ale on nie nadchodził, tylko nadal słyszałem krzyk.  Po chwili on jednak ucichł.  Zdezorientowany, uchyliłem lekko jedno oko, a potem drugie. Paul siedzieł wciąż przy biórku, trzymając w rękach złamany na pół …….. długopis. Może to jest laserowy długopis?!  Ja nie chce umierać tak szybko! – Prosze, nie zabijej  mnie!-Rzuciłem się na ziemie i przybrałem poze żułwia. Podobno, ona zawsze pomaga.   Przez chwile nic nie usłyszałem, ale poczułem, ze się unosze. Czyli zabujstwo było bezbolesne, a ja juz lece tam, do góry?   To tak ma być? A moja Kim? Teraz pewnie będzie z Harrym, a o mnie nikt nie będzie pamiętał……… mnie już nie ma wśród żywych! -NIE!-Wydarłem się jak psychopata i otworzyłem oczy. Byłem… na rękach Andiego? < ich główny ochroniaż>  Co jest do białego murzyna?  Teraz to nic nie rozumiem……. – Uspokuj się Malik, jasne?-Przemówił oschło Paul. Andy postawił mnie na ziemi, a ja otrzepałem się z niewidzielnego pyłu poniżenia.   – Jak możesz być tak niedojrzały? Myślałem, zę to Harry zachowuje się jak dziecko, ale on przynajmniej, dla modest zrobił tą afere z Taylor i sie nie czepiał! A ty nie możesz być z Perrie, bo co? Co ci w tym przeszkadza?-Wydarł się na mnie. No bo oczywiście, to ja jestem tym złym, nie? – Nie, nie moge! Dla mnie Perrie jest zwykłą suką, która zdradziła mnie nawet z facetem od pizzy! Ja nie chce mieć z nią doczunienia! A tak na dokładke, akochałem sie w innej!-Krzyknałem . Łał, pod nadmiarem emocji, postawiłem się Paulowi……. ciekawy jestem gdzie będzie stał mój grub i czy coś jeszcze zostanie z moich zwłok……. – o kim ty do jesnej cholery mówisz? Naćpałes się czegoś? Wiesz co modest może wam zrobić? Może was zrujnować!  Kim wogule jest ta dziewczyna?!-Wydarł się jeszcze głośniej, co mnie zdeterminowało , do jeszcze głośniejszej kłutni. – To Kimbery Croufourd! Byłem u niej w szpitalu przez całą noc!  - Dałem upust emocjom. Jego gały raptownie< co to wogule znaczy?> się powiększyły. -Ale, ze w  tej, która ma grac w tym preztiźowym filmie?-Jego głos był taki, jagby miał dostać zaraz zawału. – Tak…..-Rzekłem tagrze ciszej. Coś mi tu nie gra. – Jej ojciec jest  przecież największym producentem muzycznym w całych stanach, a jej matka prestiżową  modelką!-Krzyknął zacieszony.  Podszedł do biórka i zadzwonił gdzieś. Czy ten człowiek myśli o czymś innym niż o interesach? Paul gadał tak, zę ja ją znam, zę mamy szanse na związeki różne tego tymu rzeczy.Ja z Andym tak sobie staliśmy i gapiliśmy się na jego zaciesz. Gdybym go nie znał, pomyślałbym, ze jest on chory psychicznie.  Ale  zanim nas poznał był całkiem normalny. A teraz jest taki porąbany i wybuchowy. Boje si ę go, ale to chyba zauważyliście, nie? Gada,gada i gada, nie tracąc swojej zacieszonej mordki. Można szału dostać, tym bardziej, że nie ogarnia sie za  bardzo z kim on rozmawia i jaki m a w tym cel. W końcu przestał gadać i odwrócił się do nas. Jego wyraz twarzy sie nie zmienił. Wielki banan na pół twarzy. Jak on może się tak bardzo uśmiechać? Czy to jest wogule zdrowe, bo nie wiem. Może dostac jakiejś palpitacji twaryz, czy coś ten teges. – to Zayn, mam dla ciebie i chłopaków propzycje. Ty jednak będziesz miał największy udził w tym wszystkim. Całe One Direction, ma się z nią zaprzyjaźnieć, a ty musisz stać się jej bliższy.. Ojciec Kim, moze was tak wypromować, że nawiążecie wspułprace z samym….-Tu się zaciął. Co za nienormalny człowiek! Co jak co, ale nie będe bawić się jej uczuciami, dla jakiejś tam głupiej, piepszonej gwiazdeczki z lumpeksu. Czekam jednak aż dokończy.-  Z…… Jay’em-Z!-Krzyknął a mi zrobiło się słabo. Usiadłem na kanape, jak wmurowany. Nie… czy on powiedział….? Tak…. o mój boże…. zawsze chciałem go poznać. Zawsze. A do tego, będe z nim w jednym studiu i będe nagrywac z nim jedną piosenke! Do tego jeszcze moi przyjaciele, z Edem byśmy coś wymyślili…….. może zakumplowalibyśmy sie? Nie, to zbyt piękne. Najlepsze jest to, że  nic praktycznie nie musimy robić.  Przecież się z nią przyjaźnimy, tak? Dopiero zaczeliśmy, ale niedługo wychodzi ze szpitala, może coś uda mi sie wymyśleć…… Wspólna impreza to jest to.Może w klubie? Porozmawiam z chłopakami. Ale mam zaciesz! Nie dość, że  spotkam swojego idola, to jeszcze będe miał taką dziewczyne < co ty w niej wdzisz, sex Maliku?> To się dopiero nazywa szczeście. Musze z nią jednak o tyum pogadac, nie? A mozę….. nie….. uzna mnie za śmiecia, któremu zależy tylko na interesach. Nie moge jej tego, za nic powiedzieć. Tylko ja się do niej zbliżyć? Właściwie, juz  to zrobiłem. Czyli, ze tylko wystarczy, zę spytam ją, czy bedzie mojea dziewczyną? Mam taką nadzije… Z PUNKTU WIDZENIA IZKI Czy Zayn dobrze robi? Pewnie zdziwicie się tm, co powiem, ale tak. Dobrze robi. Ma życiową szanse, dla siebie i dla chłopaków. Nie mozę jej zmarnować. Ale nie wziął pod uwage zamiarów Harrego. Nie pomyslał nawet, z e może on powiedzieć Kim, o Perrie. To on wolałby z nią chodzić. Nie wiem, czy nawet jagby ta wybaczyła Malikowi, to ten nie powiedziałby jej o  wpływie tego całego wiązku. Takim sposobem, Zayn jest na przegranej pozycji, choć sam jeszcze tego nie wie. Kim przez niego, teraz cierpi.  Wypłakuje poduszke, przez to, zę tak łatwo dała się oszukać. Ed teraz zastanawiał się nad słowami przyjaciela. Czy on wytrzymałby tyle bez seksu? To teoretycznie, w jego wypadku, niemożliwe. Ale chyba by tego nie zapomniał, nie? Martwił się tagrze o całą reszte jego słów. Zayn, który bawił się uczuciami tych dwuch dziewczyn, chociaż Pezz na to absolutnie zasłużyła.  Moim zdaniem też Kim, ale oni tak nie uważają, bo nie mają nawet podstaw, by tak o niej myśleć.  Ale nie wiem, co by zrobiła Kim, gdyby dowiedziała sie o wszystkim. A mówiąc wszystkim, myśle o: sprawie Paula, rozmowie Hazzy i Eda, tatułażu Loczka, pocałunku Donny i Jacka, jego wypadek, pierwszego wrażenia jej na chłopakach, związku Lou i Harrego oraz innych rzeczy, których jeszcze nie wymieniłam.  Nie mam bladego pojęcia, serio. Może zaczełaby spotykać się z Harrym? Być może……. chyba, zę zerwałaby umowe i wróciła do Steafourd. Ale nie jestem nia, nie  wiem. Ja osobiście w takiej sytułacji pogadałebym z Zaynem, czego on tak nawprawde chce, a jaśli nie doczekałabym się czegoś mądrego, to pogadałabym z Harrym. Bo co? Chyba nie byłabym taka głupia i nie zrezygnowałabym z nich, nie? Taka ślepa to ja nie jestem. To są moje ideały, jak już wspominałam.  Moim zdaniem, ta historia jest wielką patologią, bo weście sobie przypomnijcie wszystko od początu do końca. Nie chce mi się tego pisać, od czasu wyznania miłości, do teraz minął zaledwie miesiąc, a tyle sie zmieniło.  Niemożliwe, staje się możliwe, nie?  Ahhh… co za patologia…… gorzej niż u Kiepskich. ,, Ferdynand K.” Polałam się wtedy, serio. Ale to jest nic, w porównaniu z tą dziwną historią.  Dziwną i głupią. Bo Jack wydawał się wszystkim miły, uczynny, przystojny, w każdym calu idealny facet. Jednak nie wszysto jest tak piękne nie?  Ja nawet nie myślałam, ze zdarzy się taki obrut wydarzeń. Tym to mnie zaskoczył. No, ale kończe już swoje jagże ciekawe przemyślenia, bo pewnie już śpicie, a tam będzie zaraz akcja! Gdzie? W sali u Kim, bo wreszcie Hazzuś przyjechał! Ciekawe czy zauważy ten wielki opatrunek, na pół ręki…… ciekawe…. Z PUNKTU WIDZENIA KIM Nie wiem ile już tak leże, przestałam liczyć.  Leże na szpitalnym, niewygodnym łózku, myślac o tym, jaką to idiotką jestem. Przecież to sławna gwiazda, chciał się zabawić…. oni wszyscy pewnie tacy są…… ale dlaczego ja? Co takiego złego zrobiłam, ze los tak mnie oszpecił, co? Już nie jestem tą samą osobą, co  jeszcze miesiąc temu. Już nie. Kiedy ten Harry wkońcu przyjedzie? Co, ulica się zapadła, czy jak?  Usłyszałam ciche skrzypnięcie z kierunku drzwi. Przesytraszyłam się…….. jakoś wątpie, by to był on…… Odwróciłam szybko głowe a przy drzwiach zobaczyłam….. *********************************************************************************************************************************************************************

Oh, yeah! Piątek! Wyrobiłam się na dziś! Niezły, nie? Długi ……… Bo 2 razy dłuższy niż normalnie…… :D  Klaudia o tym wiedziała…. ale nie zacieszajie ryjków! Mam złą wiadomość…. taki jest tylko dlatego, ze za tydzień moge nie dodać…. A 20 jest 5 miesięcznica bloga! Ale ……. kolejny powód do zacieszu! Na rocznice, powinnam dodać moją playliste, którą zoaczycie na nowej stronie, a nie we wpisie. a tu macie Tonego Howka:

http://www.youtube.com/watch?v=1vInHTvNX6Q  No to……. co by tu jeszcze gadać wam… mam zaciesz z Take Me Home i z tego że na święta, dostane laptopa!  Mam nadzieje, zę rozdziały się podobały…… początki były śmieszne, a później wena na rozśmieszanie mnie opuściła…… 5 komentarzy- za tydzień, jest szansa, że dodam nowy rozdział, a jeśli nie, to gdzieś w tygodniu!Sorry za błędy, ale już niec chciało mi się sprawdzac tego wszystkiego…… Ten rozdział dla Klaudi!

KISS ME ASS, TYLOR SWIFT! NAJWIĘKSZE POZDRO DLA NIEJ<3

Rozdział na dziwnej dzielnicy, jeszcze dziś, bo jutro mi się nie chce!

5 komentarzy- za tydzień, jest szansa, że dodam nowy rozdział !

Pozdro Izkaxxx

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 60 cz 2. – ,, (…)Mam orgazm….”

08 gru

PS. Ten rozdział może być troche zboczony, ale bez scen +18

______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

,, Płatki śniegu, spadały powoli z jasnego nieba……..  Na ulicach stały choinki, przystrojone światełkami….. Przed domami stały bałwany zrobione ze śniegu….. <bo przecież nie 1D :D> Wygladało to jak bajka. Siedziałam na parapecie i czekałam. Czekałam…… na co?    Nie mam pojecia…… w samej bieliźnie, na parapecie, oparta o zimną szybe….. Nie przeszkadzało mi zimno…..

Siedze i wypatruje….. czego? Nie mam pojęcia….. Po półgodzinnym i bezsensownym patrzeniu przez tą szybe, na dwór,

gdzie nic sie nie działo- zobaczyłam  mężczyzne. Dobrze zbudowanego z Loczkami na głowie….. tylko to zdołałam zobaczyć, bo on zniknął mi z pola widzenia. Z początku nie wiedziałam gdzie zniknął, lecz po chwili, poczułam ciepłe dłonie obejmujące mnie w talii. Z początku się przestraszyłam, ale zobaczyłam osobe która mnie obejmowła. To był Harry, więc nie miałam sie czego bać. Nie będąc z nim.

Spojrzał na mnie swoim czułym wzrokiem, po czym wbił mi się w usta……

Jego język odrazu wkradł

Się do mojej jamy ustnej, drażniąc moje podniebienie.  Podobało mi się to. To właśnie on całuje najlepiej z moich dotychczasowych chłopaków.

On wogule jest najlepszy……. dosłownie we wszystkim. Swoimi dużymi dłońmi,

obrócił mnie do siebie przodem. Objełam go w pasie nogami, a ten złapał za pośladki i przyniósł na moje wielkie łoże. Delikatnie połorzył mnie na nim, całując zachłannie.   Zrobiło mi się gorąco….. Moje dłonie poleciały do krańców jego koszulki.  Ściągnełam ją po chwili, a ten swoje usta odkleił od moich, ale za

to znalazły mieksce na mojej szyii.  Muskał ją delikatnie, a zarazem namiętnie…. kiedy doszedł do mojego obojczyka- zmienił taktykę- jego zęby wbiły się we mnie mocno, przez co z moich warg wydobyło sie, przeciągłe syknięcie.

-Harry…… do czego zmierzasz?-Spytałam cicho, gdy ten, włorzył swoje ręce pod mój stanik i zaczął go ściagać.

- Shhh……. nic nie mów.-Szepnął, swiom seksownym i zachrypniętym głosem. Poczułam podniecenie jego całą posatawą……..  Moja górna część garderoby leżała na podłodze…….. Lokers zaczął pieścić moje piersi swoimi dużymi rękoma, muskając je czasami ustami…….  podniecenie we mnie rosło z karzdą sekundą…… moje sutki stwardniały, a on czując to, zaczął robić okrężne ruchy językiem, wokół  nich.  By zrobić mi jeszcze większą przyjemność, wessał się w moje sutki.Z moich ust wyłonił się przeciągły, cichy jęk rozkoszy…….. Skończył już ta swoją zabawe i powrócił do moich ust. Jego jedna reka zaczeła ściągać mi majtki, ale zauważyłam czerwone światło w mojej głowie…..

-Nie…… Ja nie moge…….. a Zayn?-Szepnełam próbując odsunąć go od siebie, ale ten był zbyt silny.

-Nim się nie przejmuj, kochanie…..-szepnął……. nie miałam już rzadnej drogi ucieczki…… wiedziałam, to, ale jednak zaczełam się mu wyrywać…….  Nic nie dało. Moje majtki już znalazły się obok stanika. Harry rozpiął swój rozporek……. wtedy spróbowałam go od siebie odsunać, ale nie udało mi sie.

- Nie wyrywaj sie.-Powiedział ochrypniętym i seksownym głosem. Przestałam, nie wiem czemu, ale już się nie wyrywałam.

- Nie, prosze……. – Nie dokończyłam, bo on niespodziewanie, szybko i bardzo mocno wszedł we mnie, a ja krzyknełam z bólu…….”

Obudziłam się z krzykiem, cała spocona, ze łzami w oczach………

-Ciiii……. to był tylko sen…..-Poczułam jak ktoś mnie obejmuje. Wzdrygnełam się, a owy ‚ktoś’  ścisnął mnie mocniej. Spojrzałam na niego, a nim okazał się Zayn. Patrzał na mnie opiekuńczym wzrokiem, tymi swoimi ciemnymi, świecącymi oczyma. Wybuchnełam płaczem i wtuliłam się w niego. Ten gładził mnie tylko po plecach, co dawało mi lekkiej otuchy.

- Nie płacz….. wszystko będzie dobrze……..-Szepnął mi do ucha. Zaciągnęłam nosem, by mój nos nie wytworzył czegoś nieprzyjemnego…… przez co mogłam powąchać jego zapach. Odrazu się uspokoiłam. Przestałam beczeć jak małe dziecko. Z moich ust wydało się tylko ciche pochlipywanie, a moje oczy nie tworzyły już tyle łez.  - Co ci się śniło?- Szepnął do ucha, przy czym jego oddech rozprzestrzenił się po mojej szyii. Wzdrygnełam sie po  raz drugi- ale już nie ze strach, tylko z przyjemności i paraliżu ( wiem, ale nieskoordynowane- paraliż i drżenie………) .

- To……. było straszne…….. ja……. on…..-Nie mogłam się wysłowić. Bo jak ma się powiedzieć osobie, na której ci zależy, że osoba, na której ci tak samo zależy, w twoim snie cie zgwałciła? (lol)I jeszcze była przyjacielem, tego komu to mówisz? Zrozumieliście woule coś z tego? Fakt, ja też nie, ale chodzi o to,że nie potrafiłam, po prostu…. nie dlatego, bo czułam obrzydzenie, czy coś w ten deseń, bo jak można czuć obrzydzenie (seksualne) do Harrego Stylesa? Moge się załorzyć, że z połowa kobiet na świecie miała taki sen, tyle, że nie z gwałtem, tylko przyjemnością….. ok, o czym ja do jasnej ciasnej mysle? ( nie przeklnełam! Oh, yeah!)  Nie powiem mu o czym dokładnie śniłam,bo koszmarem ukazał sie, dzięki tej nocy, grzecznie, ale dziwnie spędzonej z Malikiem!  Ok, nie myśl o tym w ten sposób.

- Ale o co cho…..

- Nie pytaj, prosze cię……. – Przerwałam mu szybko, ale zachowałam szept, wydobywajacy sie z mojej pięknej mordy. Ten tylko przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej, chociaż teraz miażdżył mi żebra, nie chciałam by mnie puszczał.

Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO

,,-Lou, pozwól mi to wytłumaczyć……..- Próbowałem zareagować jakoś, na niezręczna sytułacje, która w jego oczach, z pewnoscią była jednoznaczna.

- Nie chce twoich wyjaśnień, rozumiesz? Nie chce cię znać Harry…..- Drugą część swojej wypowiedzi wyszeptał i wyszedł. Tak po prostu. Bez rzadnego ,,Bay” czy chociaż ,, Kiss my ass”.  Przecierz to nie jest tak, jak to wygląda…. to jest, inaczej…. nie spałem z nią. Może do tego zmierzałem, ale…….. Tak, Harry! Jest zawsze jakieś głupie ,, ale”! To by nadeszło, gdyby nie zjawił się w naszym pokoju……. Raczej w moim.  Za moimi plecami, niczym nie wzruszona, leżała sobie Eleanor.  Była dziewczyna mojego…… eks. Jak to dziwnie brzmi…. gejowskie związki, mieszające się z normalnymi, między kobieta a mężczyzną, pomiędzy porządaniem i chęcią zaspokojenia swoich potrzeb.  Alkochol, zazdrość, geje, lezby……. to wszystko do tego doprowadziło, plus oczywiście chęć zemsty. El, zaciągneła mnie pijaneg do łóżka… Nie, że ja odrazu z nią poszłem…… uwiodła mnie, a jak wiadomo: facet+kobieta+alkochol= Nieprzespana ‚grzecznie’ noc……. ale ja bym (chyba) tego nie zrobił!  Nagle usłyszałem donośny śmiech Eleanor.

-Z czego rżysz? – Warknąłem w jej strone. W moim głosie oczywiście, można było odczuć nutke złości, wściekłości( to nie to samo?)  i … czegos tam jeszcze… nie wnikam.

- Nie jestem koń Rafał i nie rże, dla ścisłości. A tak po za tym, to nie ja chciałam cię przelacieć, chociażbym nie pogardziła tym……- Rzekła swoim rzałosnym i ‚ zmysłowym’ głosem. Ja prychnąłem z pogardą i wyszedłem z pokoju bez słowa.  To będzie długa noc………” – Obudziłem się, niezbyt wypoczęty, chociaż spałem na swoim ukochanym i mięciutkim łóżeczku. Ale czas wstawać i jak zwykle udawać,że wszystko jest wpożądku…. Tyle jak ja teraz spojrze na Louisa?

Z PUNKTU WIDZENIA…… IZKI!

Harry wstał i poszedł wziąć poranny prysznic, by ocucić się z myśli o tym dziwacznym i głupim śnie. Dokładnie w tym samym czasie, Niall jadł, co mogło być do przewidzenia. Louis żalił sie marchewce o swoim związku z Harrym. Liam oglądał SAM Toy Story…….. a Zayn? Tulił się do naszej kochanej Kim. Pewnie teraz jeseście ciekawi co dokładnie się działo? Pare pocałunków w czoło, miłe słówka i taka mała, słodziutka sielanka……  Rzygam tęczą. Co ona sobie wyobraża? Najpierw Jack, z tymi swoimi cudnymi, czekoladowymi oczyma, niezwykłym sześciopakiem, perfumami…….. A tearz Zayn…… Dokładnie to samo co było z Jackiem, prócz tego, że trzeba przyznać….. Zayn jest przystojniejszy od Jacka. Czyli to wtym wszystkim najważniejsze? Dla niej? Taka sobie, przeciętna nastolatka, blĄdynka…….. (pozdro dla Ewki i Klaudii).

Pomiędzy nimi jeszcze stoi Harry. Tak, ten mężczyzna z loczkami na głowie,  które pachną liśćmi wiosną, starymi lasami i seksem. Nie przesłyszeliscie sie, pachnął seksem. Ale co z tego? Ja nie mam takiego szczęścia jak ona i nie sakacze z kwiadka na kwiatek, z racji tego, że mówimy o 2 bogach seksu.  I nie zapominajmy o jednym karatece, któy ma czarney pas 3 stopnia. Z nim, nie ma prawie równych…… Ale pomiędzy nimi, prócz Harrego i Zayna stoi jeszcze strata dziecka. Oboje się tym nie przejmują, mają na tą sytułacje  wyjebane.Tak samo jak na uczucia do siebie. Bo co? On nie kocha jej- ona go. Bądźmy szczerzy i nie owijajmy w bawełne. Ten związek  nigdy by nie przetrwał. Ty to wiesz, ja to wiem i oni- mam taką nadzieje, że też wiedzą.  Czy Jack ma uczucia? Tak, ale głęboko skryte w sobie, nie pozwalajac im wyjść na jaw. Okłamał swoich najlepszych przyjaciół, bo nigdy nie kochał Kim, dawno przestał być prawiczkiem i ciągle ją zdradzał. Tak, dobrze słyszycie. Ten piepszony dupek i egoista, zdradzał naszą ‚przeuroczą’ blĄdyneczke……. A,  że ona tego nie zauważyła, nie moje gacie- nie mój problem. Weszła w jeszcze większe bagno niż się spodziewa. Jack nie da jej spokoju, Hazza będzie o nią walczył, a Zayn będzie miał jej za złe, to, że romansuje z Harrym na boku i jeszcze Jack coś do niej ma. Ale czy ona wie jak  to będzie? Nie. Czemu ja wiem? Zauważyliście, że pisze tu w czasie przeszłym…. niby oni to opowiadają, ale to  i tak mój scenariusz i tylko ja wiem co wydarzy się dalej. Tearz nikt nie wie, czego można się spodziewać………. Kompletnie nikt…… Ani Harry, ani Zayn, Kim, Jack, Sam, Jerry, Rudy, Brody, Eddie, Milton, Donna, Dakota, Niall, Liam,Louis……… i reszta……. jak jeszcze kogoś nie wymieniłam :D. No to teraz….. nie, zaraz co? W drzwiach sali Kim, pojawił się Harry. Ta głupia jędza będzie mieć za swoje……

Z PUNKTU WIDZENIA KIM

Już mineło pół godziny od czasu mojego wybudzenia. Zayn przyniósł mi śniadanie… jaki on słodki…….

-Dla mojej księżniczki.-Rzekł siadajac obok mnie, ale tace z żywnością połorzył na szafce, obok łóżka.  Spojrzałam na niego pytająco, a ten uśmiechnął się łobuzersko. – A nagroda?-Spytał przybliżając swoją twarz do mojej. Nie mogąc sie powstrzymać musnełam delikatnie jego wargi swoimi, kładąc mu dłonie na barkach. On przyciągnał mnie do siebie (w pasie) i pogłębił pocałunek. Całował mnie namietnie pogłebiając pocałunek z karzdą chwilą coraz bardziej. Swoim językiem penetrował moją jame ustną, a ja poddałam się jakiejkolwiek walce. Nie wygrasz tu z Zayne Malikiem, oj nie……… Jednak spróbowałam zadziałać i przegryzłam delikatnie jego dolną warge, a ten zamruczał ochoczo, na co moja twarz miała wielki rogal na twarzy, ale nie było tego widać, przez przyssanego do mnie mulata. Swoimi dłońmi gładził moje plecy, przesuwając je to w góre, to w dół.

Po za nim nie widziałam reszty….(tzn. pomiejszczenia zwanego salą szpitalną) ani nic nie słyszałam. To był jednak poważny błąd……

- Co jest kurwa?!-Usłyszłam wściekły krzyk, ze strony drzwi….. o nie…. ja skąś znam ten głos. Szybko odepchnełam Zayna od siebie, a ten z początku zdezorientowany, spojrzał na mnie z pytającym wyrazem twarzy, Ja jednak sie  tym nie przejmowałam. Teraz ważny był Harry, to jak to odebrał i po co tu przyszedł.

- Harry, ja……… to……- Nie mam bladego pojęcia czemu zaczełam się denerwować  i zacinać. Przecierz między mną a Hazzą niczego nie ma, prawda? Tak mi się wydaje…….. Nie! Na pewno nic nie ma! Zayn teraz dopiero zauważył stojącego w drzwiach Harrego, ale ten oburzony, nie wiadomo z jakiego powodu wyszedł. Ale bądźmy szczerzy…. zabolało…. i to bardzo…..   Zayn z początku wydawał sie być zmieszany, ale potem jego wyraz  twarzy diametralnie się zmienił. Nie na taki jaki podejrzewałam, czyli złość, gniew, zazdrośc+ ciekawość, czemu miał powody do takiego zachowania, Hazza. A jednak na twarzy Malika pojawiło sie wspułczucie i żal.  Bez słowa przytulił sie do mnie. Nie powiem, zdziwiło mnie to jeszcze bardziej……. On teraz nie powienien być zły? Dziwne……

- Zayn……-Zaczełam cicho i nieśmiało. Te spojrzał na mnie tymi swoimi brązowymi paczałkami, czym zmuszał mnie do dokończenia swojej wypowiedzi, lecz tak sie zapaczyłam w te oczy, że nie miałam ochoty psuć tej chwili……

- Tak?-Już nie wytrzymał tego, że nie chce mu wyjaśnić o co mojej osobie chodzi. Przyjżałam mu się dokładnie, ale na jego twarzy za nic nie dostrzegłam złości  i zazdrosci, czy gniewu. Wszystko co znalazłam to wyrzej wymienione oczczucia. Dziwne….. więc musze dokończyć? Oh good, Why?

- Nie jesteś zły?-Spytałam cicho, spuszczając wzrok, bo przecież nie mogłam mu sie przyglądać całą wieczność, prawda?  Ten tylko zaśmiał sie żartobliwie i podniusł mój podbródek, tak bym patrzyła w jego oczy. Czemu on mi to robi, co? Za co?

- Czemu miałbym być zły?-Spytał najwyraźniej rozśmieszony i zdziwiony moim pytaniem. Ja odetchnełam tylko z ulgą, ale w głowie znalazło się pytanie ,, Czy on na serio jest taki głupi?”. Wiem, miła jestem.

- Nie wiem…. może dlatego,że Harry tu przyszedł, zrobił scene zazdrości i se poszedł bez słowa? Karzdy by pomyślał, że między mną, a nim coś w takim wypadku zaszło, choć to nie jest prawda i też nie wiem, czemu sie tak zachował…….- Zaczełam szybko sie tłumaczyć, żeby nie było, że się niemi bawie!

- Nie przesadzaj… Harry taki jest. Jak czegoś chce i widzi, że to nie może być jego, po prostu ma focha na cały świat i jest wzburzony. Zachowuje się czasami jak jakiś piepszony nastolatek. Nie, że mam coś do ciebie,  ale to prawda. Nieby ma już osiemnascie lat, tak? Pfff…….. Jakoś tak się nie zachowuje……..- Mówił lekko obyrzonym, ale również opiekuńczym tonem głosu, po czym pocałował mnie w czoło. To było takie słodkie….. ale przecierz to…. to boli. Mnie, od środka. Moje serce… może między mną a Hazzą nic nie było, ale jednak.  Nie wiem już co mam o tym myśleć. Zayn jest słodki, mega przystojny, opiekuńczy, romantyczny, umie mnie pocieszyć, a najważniejsze w tym, że nie robi niczego w zamian.  Nie tak jak moi przyjaciele ze Steafourd. Oni…….. są moimi przyjaciółmi, dobrze to ujełam? Po pierwsze, nie wiem, czy moge ich tak już nazywać, a po drugie, Zayn nie jest tylko przyjacielem…….. Boże! Znam go od dwuch dni i już coś do niego czuje……. ale ze mnie blĄdynka…….  Mówiłam już to, prawda? Ale wy to wiecie…. nie mam bladego pojęcia co robić….. w sumie karzdego z chłopaków znam o wiele bardziej niż oni mnie, ponieważ dużo o nich czytałam. I to dużo, to mało powiedziane…. wiem o nich praktycznie wszystko. No a co najważniejsze, jestem schipperką Larrego :D No sorry! Oni nie mogą być tylko przyjaciółmi! Co najgorsze, Hazza teraz mi tu wyskakuje z jakąś zazdrością. Co do cholery między nami jest? Czemu czuje się winna? My nie jesteśmy razem i nigdy nie będziemy! Przcież to bożysz milionów nastolatek, bóg seksu, nawet jego włosy seksem pachnął! To juz jest przesada, no!  On, przystojny, romantyczny(podobno, bo nie wiem z własnego doświadczenia) , ma cudny, ochrypnięty, sksowny (kolejna rzecz z seksem :/)głos, nikłe spojrzenie ( nawet nie wiem co to znaczy nikłe, ale nie napisze, że patrzy na mnie swoim seksownym wzrokiem, nie?)  i wszystko inne, cokolwiek może być związane z seksem. A słyszałyście, że on ma DUŻEGO? Nie, że coś, ale tylko mówie , rzeby nie było………. Nie, ja musze się leczyć! Masz raka czegoś tam, a ty o seksie ze Stylesem myślisz! A jeszcze dziwniejsze to, że obok ciebie, siedzi Zayn Malik we własnej osobie! Ciekawe jakiego on ma…….. LECZ SIĘ, NOBKO! Jaka ja jestem zboczona…… no, ale nie tylko ja mam z nimi fantazje seksualne…. nie mówiąc tu już o pewnych trzynastolatkach ( tzn. ja, Karolina, moja BF, chociaż Kim nie o to chodziło)  które mają takie same mniemanie o ich umiejętnościach seksualnych……. KURWA Kim! Lecz sie na nogi, bo na głowe już za późno! Lekarz od choroby wątroby?  Jeszcze czego! Mi sie przyda rasowy psycholog seksualny! Ok, nie mysl juz o podobno AŻ 24 (!!!!!!!!!) CENTYMETROWYM PRZYRODZENIU HAZZY! Tak! Mozę to niemożliwe….. w pewnym sensie, ale tak powiedział Harry, a Lou to potwierdził! Seryjnie! Oni wiedzą, bo w x factorze, loczek chodził nago….. nawet w necie są ocenzurowane( niestety) zdjęcia! Ciekawa jestem jak on wygląda………. loading, loading, loading……… nie, co?! Czy ty właśnie……… lecz sie. Bez dwuch zdań.

-Zayn…… ja potrzebuje psychologa……-Szepnełam, nie myśląc, zę powiedziałam to na głos. On się zaśmiał cicho, a do mnie dotarło, co przed chwilą zrobiłam.

- Czemu?-Spytał, przykładając ucho do mojego….. co ja! Pfffff…. przykładając usta do mojego ucha! ( myślowy facepalm) Jak on na mnie działa………. Ahhhhhh…,…. Ale jestem szczera, no! Tutaj myśle o wielkim przyrodzeniu Hazzy, Zayn szepcze m coś na ucho, a ja prawie orgazmu dostaje! On chyba zauważył, że bije się z myślami i jestem na końcu załamania nerwowego, bo zaśmiał się głośniej, niż przedtem.- Tak na ciebie działam?-Szepnął jeszcze raz do ucha, otulajac swoim oddechem najbliższe okolicy wcześniej wymienionej kończyny ( ucha, nie penisa) . Zaczełam lekko drżeć…… jak on to do cholery robi? Ten zapach jego oddechu, głos……. teraz zachrypnięty, ale z jakim wymownym akcentem…. kocham ten jego akcent i męski głos. Przymknełam oczy, próbując się uspokoić, ale nie potrafiłam.

-Zayn…….. aż za bardzo…-Szepnełam, takim głosem, jagbym przeżywała niesamowitą rozkosz. W sumie to była prawda……Ahhhhhh, rozpływam się….  Mam orgazm…….. (Pozdro dla Klaudi!)

************************************************************************************************************************************

CO TAM CZUBY?! Buahahaha! Serio, zryłam ci banie Klaudia? Pffff…… ty chyba Zayna w akcji nie widziałaś! <lol>  Ok, odwala mi…. dawno już tak nie było….

Tak Majka! Bój się mnie!

A teraz do Diany: Masz wreszcie ten rozdział! Szybko to napisałam nie? Sprężam się! Buahahaha!

Do wszystkich! 5 KOMENTARZY-W SOBOTE ZA TYDZIEŃ NOWY ROZDZIAŁ! <Jeśli dzisiaj nie będzie pięciu, co by mnie zdziwiło>

A tak na marginesie… sorka, ze przewża tu słowe sex, seksowny, sksem itp. ale to na potrzeby opowiadania! I sorry  że taki krótki! Maił być dłuższy,ale zaczełam go pisac o 19.17 dzisiejszego dnia, pisząc z : Dianą, Klaudią, Majką i  z Wiki. Ludzie! Do tego mój kuzyn! Sorry jeszcze raz, ze taki krótki……. 3 linijki wcześniej przeczytaj jeszcze raz!

Pozdro Izkaxxx

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 60. ,, (…) Te jego cudne oczy……”

01 gru

Od tamtego dnia, wszystko się zaczeło…….Nie, nie wspominaj, tak będzie lepiej. Chyba…….. Tak mi się przynajmniej wydaje….. Ahhh…… Dawno nie byłam na facebooku…..
Sięgnełam po telefon i weszłam na dawno nie odwiedzanego przezemnie facebooka. Nowe wiadomości, nie chce mis ie ich czytać…….. Ale, chwila! Wróć! 1897 wiadomości? Wath?!
A no tak……. One direction, wyszło z mojego szpitala, a 2 tygodnie temu uważano mnie za nową dziewczyne Harrego……. ahhhh……. Usuń, wszystkie. I już. Zaproszenia……. Oł maj gasz……. troche tego dużo…… ale co? Przyjmujemy, baby!
*3 Godziny później*
I już. Sama w to nie wierze…….. zaprosili mnie do znajomych chłopacy, oczywiście…………. Ale i też Cher Lloyd, Bibs ( Biber), Rita Ora ( jej nie przyjełam :>), Taylor Swift ( tak samo jak Ory) i najwżniejszy…….. przez które zaproszenie spadłam z łóżka……. Ed Shareen! Aaaaaa!!!!!! Nie, no…… to sen? ON pisze najlepsze piosenki pod słońcem, do jasnej cholery! Oł maj gasz……………
Kocham chłopaków, no! Oni są przyjacółmi, więc może mnie z nim zapoznają?! Aaaaa! To jest BARDZO MOŻLIWE! A tak wg……… kiedy ja wyjde z tego szpitala? Musze się pochwalić, ze mam AŻ 9679 znajomych! Oł, yeah! Ok, Kim, ochłoń…….. i zmień se status na facebooku! Halo, Jack to przeszłość! (…) ? Nie, Pfff, znaczy tak! Koniec z nim i tą jego zazdrością!

Z PUNKTU WIDZENIA ZAYNA

Siedze sobie spokojnie na kanapie, oglądam telewizje, popijam małymi łyczkami kawe, byle tylko nie zasnąć, ale już dawno przestałem byc śpiący.

Salon ma ciemno-kremowe ściany. Miejscami brązowe, na przykład przy wiszącym, jak dla mnie zbyt małym, telewizorze. Naprzeciwko niego, jest wielkie wyjście na balkon i wielkie okna.  Jeszcze w salonie stoją dwie, białe kanepy, tak, by pomiejścić nas wszystkich nobów,
czyli całe 1 D. Jest tam też mały,
prostokątny, brązowy stół, a przy nim, dwie pufy,
tego samego koloru. Innymi śłowy- normalny
salon, w normalnym domu. Nie mamy takiej wielkiej willi…..
Może mamy wille, ale nie az taką wielką, nie?
No,ale dobra. Wracając do tematu, ja sobie tu siedze

pije kawe, oglądam tv, w pięknej ciszy i spokoju

( nie licząc:Gadającego z marchewka Lou i płaczącego Li,po skończeniu z Danielle) …… aż tu nagle…..

- Oh yeah,Baby!- Usłysząłem z pokoju naszego domowego zboczeńca < czytaj:Hazzy>

Z chłopakami spojrzeliśmy na siebie, przez co karzdy musiał przerwać swoje dotychczasowe zajęcie. Głowa Nillera Wychyliła się zza drzwi kuchni, tak samo jak Lou, a Liama z pokoju gościnnego.  Nasze spojrzenia skrzyżowały sie, a my wubuchneliśmy, gromkim śmiechem.Po chwili, roześmiany Hazza, w samych bokserkach

(jak to ma w zwyczju, chodzić po domu) zszedł ze schodów.

Szczerze mówiąc, wyglądał jakby się czegoś naćpał,

co wywołało jeszcze  większego rogala na naszych twarzach.

-  Nie wiem co ty brałeś, ale chce to samo!- Krzyknął z impetem,

Lou, podszedł do Hazzy i objął go ramieniem.

- Larry w akcji!-Krzyknał z zacieszem Niall, na co

wszyscy wybuchliśmy gromkim śmiechem, nawet Li.

- Tak, tak, Larry . Zaniedbałem cię jakoś Lou……. musimy znaleźć czas dla siebie…….. -Rzekł Harry, udając wzruszonego i złapał marechewkowatego, jedną ręką za polik, a drugą w pasie, na co prawie sie nie zesikałem. Chłopcom, też mało do tego nie brakowało……. Lou wziął sie w garść i przytulił się mocno do Haroldzika. Wtulił głowe w jego szyje i wyszeptał coś do ucha, na co ten sie szeroko uśmiechnał. Potem odkleili sie od siebie i trzymając za ręce.
- Chłopacy, my idziemy do sypialni.-Oznajmił Harry i ciągnąc Lou za ręke, udał się po schodach na góre.
- Uhuuuuu! Sex Larrego!-Krzyknąłem ile sił w płucach, zlewając sie ze śmiechu…….. ale nie wiedziałem, że takie coś miało mieć miejsce……
Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO
- Mam ochote na małą zabawe……-Wyszeptał Lou, mi do ucha. Na te słowa mimowolnie sie uśmiechnałem. Szczerze? Ja……. i on…….. Ahhhh……
LARRY IS REAL! Tak, to prawda……. ale to jest trudne do zrozumienia….. ja wole płeć przeciwną, tyle, że do Lou coś mnie ciagnie… jakaś niewidzialna więź……. oboje wiemy, że to nie jest tylko przyjaźń braterska….. A chłopacy nadal myślą, że to tylko wymysły fanów….. nie jest to prawdą. Z Lou, jak pewnie niektórzy wiedzą, pierwszy raz spotkaliśmy się w toalecie, w x-factorze……. Pfff…. dobre miejsce na nowe znajomości, nie? Ale wracając do tematu……. nie jestem ani hetero,ani homo……… czyli bi. Lubie płeć przeciwną, ale kocham Lou. To jes BARDZO dziwne…….
-Chłopcy, my idziemy do sypialni.-Rzekłem z uśmiechem i pociągnąłem Louisa za ręke. Z dołu, Zayn jeszcze coś krzyknął, ale byłem zbyt zajęty biegiem do mojej sypialni.
- Harreh, nie ciągnij mnie tak….- Wymruczał Lou zabawnie poruszając brwiami, na co ja się zaśmiałem. Weszliśmy do mojego pokoju, ja zamknąłem drzwi ( zapomniałem klucza) noramlanie. Lou w tym czasie, legnął się na łóżko. Spojrzałem na niego i odrazu zrobiło mi sie cieplej na duchu. Usiadłem obok niego.
- Jak myślisz, powiemy im prawde?-Spytał Tommo, odwracając odemnie wzrok, co mnie zirytowało……..
- Nie są jeszcze na to gotowi……. wiem,że troche dziwnie to brzmi, ale to prawda…-Rzekłem, nie odwracając od niego wzroku. Ten spojrzał na mnie karcąco, aż się we mnie zgotowało.- Ej!-Wybuchnąłem.- Ty se chodzisz z El, więc co ja mam czuć?!- Wydarłem sie na niego. Do oczu napłyneły mi łzy smutku……. On jest tym złym….. Jeśli on z nią nie zerwie, to nie mamy tego jak powiedzieć chłopakom. Louis jest biseksualistą( wiecie już co to znaczy), tak samo jak ja. Kocham go, ale podoba mi się też Kim. Co mam zrobić?
Z PUNKTU WIDZENIA LOUISA
Te słowa zabolały….. Wiem, że chodząc z Eleanorą ranie Harrego, ale chyba coś do niej czuje…… nie jest to jednak takie uczucie jak na początku…… Z Eleanor jesteśmy już razem od roku, karzdy z chłopaków o tym wiedział….. co więcej to Hazza nas swatał, by reszta 1D niczego się nie domyśliła……. nie mam bladego pojęcia jak to się zdołało tak potoczyc….. wiem tylko, że przez moje chore postępowanie Harry cierpi….. a kiedy on cierpi, to ja też. Na tym polega prawdziwa miłość……. nie ważne czy jest się gejem czy nie. Ważne są uczucia…….
-Harry……. Proszę cie….. nie utrudniaj mi tego….. wiesz, ze czuje do niej coś….. musimy przeczekać……..-Prubowałem załagodzić sytułacje. Patrzałem mu głęboko w jego zielone, przepełnione bulem oczy, smerajc go po udzie.
Widziałem, że się nad czymś zastanawia……… bije się z myślami……..
- Lou……-Spojrzał na mnie zaszklonymi oczami, przestraszyłem się. Złapał mnie za ramie, próbując dokończyć to co chciał powiedzieć.- Musimy się rozstać……. jeśli ten związek to dla ciebie za duży problem, to nic z tego nie będzie….. Przykro mi, Lou……-Ostatnie trzy słowa wyszeptał przez łzy i…… wyszedł…… Nawet się nie zorientowałem kiedy oczy zaszły mi mgłą i połorzyłem się bezradny na łóżko…… To moja wina….. już między mną, a Harrym nie będzie tak jak wcześniej….. kocham go, ale co mam niby zrobić z resztakmi uczuć do Eleanory? Nie moge jej tak po prostu zostawić…… po całym roku naszego związku…… wiem. Pszyszedł mi do głowy pomysł, który będe musiał zrealizować dla dobra swojego, Eleanor i Harrego. Musze ujawnić jaki jestem naprawde….. musze odzyskać Loczka.
Z PUNKTU WIDZENIA HAZZY
A co miałem zrobić? On jest z Eleanor, a mi się dziwi,że nie chce ujawnić naszego związku…. Czasami go nieogarniam. Bo kto normalny ma pretensje do kogoś, że czegoś nie zrobił, jak sam nie daje mu do tego warunków? Bo jak powiedzieć chłopakm, że jesteśmy razem? Zaczełyby się pytania ,, A co z Eleanor?” , ,, Przecierz oboje szalejecie za kobietami!” itp. Nie zniusł by tego…… Tak samo jak ja….. Zespół niebyłby wtedy taki sam….. Karzdy fan traktowałby nas inaczej…. stracilibyśmy większość fanów….. Wiem, jestem materialistą……. ale jesteśmy młodzi, musimy wykorzystać życie płóki nie ….. no właśnie. O czym ja myśle? Paul by nas zabił gdyby się dowiedział…… Ale co mnie on obchodzi? Najważniejsze, ze czuje coś do Kim……… Tak, chyba się w niej zakochałem…… Dziwne, prawda? Poznałem ją 2 tygodnie temu, a widzieliśmy się zaledwie dwa razy…… Podobno miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje…… Ale ja już w nią wierze….. Kocham ją. Miłość. Definicja miłości? Nie mam bladego pojęcia jak to okreslić…… to jest zbyt trudne, dla mnie….. Jestem z Lou półtorej roku, a tutaj nagle taka Kim. Jak to powiedział kiedyś pewien poeta: ,,Jeśli kochasz dwie osoby, wybierz te drugą, bo gdybyś naprawde kochał tę pierwszą,to nie zakochałbys się w tej drugiej.” Ale jakoś wątpie, zę ona coś do mnie czuje…..
Dotarłem do swojego pokoju i ległem się na łóżko. Ledwo co zamknąłem oczy, Morfeusz wziął mnie do swojej krainy.
Jednak nie obraczył mnie dobrym snem……
Z PUNKTU WIDZENIA DONNY
Akurat szłam na zakupy, za wyciągniętą kase od jakiegoś pracownika hotelu, gdy zauważyłam Jacka, który wchodzi wściekły do holu. Trzyżby pokłucił się z tą swoją dziewczyną? A ona chyba była z nim w ciąży……. i jest w szpitalu….. może z dzieckiem coś się stało?
Podeszłam do niego. Z początku mnie nie zauważył, ale gdy prawie na mnie wszedł, opszytomniał.
- Donna? Co ty robisz?-Spytał zdziwiony .
-Yyyyy….. stoje?-Spytałam sarkastycznie. On szybko zmienił mine, pokazując, ze jest odemnie ‚wyrzszy’ i złorzył ręce na klatce piersiwej.
- A dokładniej? Zostaw mnie najlepiszj w spokoju i leć se do jakiegoś swojego faceta, mnie nie obchodzi co i z kim będziesz robić, ale mnie zostaw w spokoju. Nie mam zamiaru patrzeć na tą twoją…….-Nie dokończył, bo- dla niego- niespodziewanie wbiłam mu się w usta. Co mnie zdziwiło, on odwzajemnił pocałunek i przytwierdził mnie do ściany. Całował mnie namiętnie miarzdżac moje usta. Jego ręce wędrowały po mojej talii. Jaka ja przewidująca! Mini dziś załorzyłam! Brawo ja! Nagle usłyszałam jakiś krzyk……
Z PUNKTU WIDZENIA ZAYNA

Czułem jednak że coś jest nie tak. Cos z chłopakiem Kim……. powienienem chyba z nim pogadać, bo jakoś nasz kochany Hazza nie pomyślał o tym. Dobrze, żę wiem gdzie jest ich hotel.

- Chłopacy… ja mam sprawe do załatwienia… wychodze.- Prawie wybiegłem z salonu, ale zatrzymałem się w naszym pięknym      korytarzu. Jaki on piękny…. kocham te samozapalające się światła i lustra. Ta…. jasne, kto by się tego spodziewał…. Stanałem przed lustrem, zapatrzony w swą nieziemskość.

-Oh, jakiś ty przystojny Malik. No, no…. Tak, do ciebie mówie, przystojniaku.

Patrz na te zjawiskowe włosy i tą twoją cere…. Jaki ty męski…..

Zchrupałbym ciebie, wiesz?  No tak, przystojniaczku….. twoja męskość mnie przeraża…… A wyjdziesz dzis gdzieś?

- Przepraszam, jestem już umówiony.- Usłyszłem rozbawiony głos. Wzdrygnąłem się i odwróciłem w strone tajemniczego ktosia. I tym ktosiem był……

- O, siema Ed! Co cie sprowadza w nasze skromne progi?-Tak, tak. To był……. Nie……. chwile…… to jest… Ed Sheeran ! Nie spodziewaliście się tego, co nie?! Objołem przyjaciela, zerkając na niego.

- Skromne? Wasza chata jest tak samo skromna jak twoje mniemanie o sobie.-Rzekł z sarkazmem i spojrzał na mnie tym swoim

wzrokiem. Co jak co, ale on

Przystojny nie jest…….

Ja mam gust i wiem swoje.

- Ed, idź do tych czubów, bo ja

musze coś załatwić.- Rzekłem troche speszony. Ten zaśmiał się i spojrzał na mnie  z politowaniem.

-Dokończysz siebie przekonywać o swojej nieziemskości?-Spytał tak jak wsześniej.

- Prosze cię. Ja to wiem od dziecka. Tylko powtarzam to sobie.-Teraz ja przejołem pałeczkę politowania, na co on się zaśmiał.- A tak na serio, to musze kogoś przypilnować……. Takiego jednego kolesia.-Rzekłem po chwili zamyślenia. On spojrzał na mnie lekko zdziwiony, ale kiwnął głową, że rozumie. Ja bez zbędnych tłumaczeń ruszyłem w kierunku drzwi, a będąc przy nim jeszcze krzyknąłem: Po prostu mi zazdrościsz!-Odwróciłem się i pobiegłem do auta.

Mojego kochanego, słoziutkiego i niezbyt praktycznego autka.

Mówiąc praktyczne, mówie, ze musi być zawsze pod dachem.

* 20 min później*

Ok, jestem już pod tym głupim hotelem…….

Szkoda tylko, zę nie znam numeru pokoju…..

Ale w sumie, kto odmówi Malikowi podać numer

pokoju?  Nikt. Wyszedłem ze swojego samochodzika i udałem się w strone ogromnych drzwi do hotelu. Niezły, chociaż widziałem lepsze….

Gdy byłem juz w środku ścieło mnie z nóg… to co zobaczyłem, przerosło moje najśmielsze oczekiwania…… Były Kim miział się z  jakąś lafiryndą. O nie…… jakoś musiałem zareagować!

- Co jest kur*wa?-Krzyknąłem we wstępie, nie mogąc sie przed tym powstrzymać. On chyba zdziwiony tym, że ktoś się wydziera w niebogłosy, puścił ją i odwrócił głose w moją strone…….. ale gdy mnie zobaczył, ujrzełem strach w jego oczach. Ja jednak się tym nie przejołem, tylko podezłem do niego.- Jestes zwykłym śmieciem. Nie wiem, jak można stracić taką dziewczyne jak Kim, ale wierz mi. Jesteś kompletnym idiotą.-Rzekłem przez zaciśnięte zęby i się ulotniłem, by nie uderzyć go z przypływu emocji….

Wsiadłem  do samochodu i odjechałem spod hotelu z piskiem opon. Musze jechać do Kim. Musze jej to powiedzieć……

Z PUNKTU WIDZENIA JACKA

No to spiepszy*** sprawe……. Jaki ja mądry….. Czemu wogóle pocałowałem tą…… dobra, już nie będe się tak wyrażał o niej….

Bez słowa poszedłem do swojego pokoju, a ona nawet za mna nie woałała. Ahhh…. miałem racje, to dziw*a. Tylko co teraz zrobić? Jak ten facet pójdzie do Kim i jej to powie? Będzie wtedy po mnie…. moge się załorzyć…….. że będzie wtedy z którymś z nich…… daje głowe…….. A co z filmem?  No to jest najważniejsze! Film! Będzie musiała codziennie na mnie patrzeć, a nie romansować sobie z karzdym z tego jej zespołku….. Oh, yeah! Dobry plan Jack! Później zrobimy coś by była zazdrosna, czy coś w tym stylu….. Ale właściwie po co to robie? Coś chce udowaodnić? Nie…… a może tak. Chce udowodnić jakim to dupkiem jestem, bawiąc się uczuciami kobiety mojego życia. Skąd to wiem? Teraz to poczułem. Dopiero teraz, kiedy to, ze ją straciłem jest pewne. Jaki ze mnie dureń. Brawo Jack, gratuluje inteligencji!

Z PUNKTU WIDZENIA KIM

Status zmieniłam i co teraz? Mądra jestem……. czy ja wogóle kiedyś go kochałam? Tak. Kochałam go i nadal go kocham, ale czuje, zę już nie będziemy razem, boje się, że dowiem się czegoś złego….. to takie dziwne uczucie….. bardzo dziwne… i ciekawe…… bardzo ciekawe…..Mrugnięcie okiem Ok, ja powinnam iść teraz do psychologa…….

Jack, dziecko, film, Sam and Jerry, Brody, Chłopacy ( tzn. Harry).

Ile ja problemów mam! Najwarzniejszy to chyba 2….. ale dlaczego nie jestem jak normalna matka i nie płacze? Może i mam 15 lat, a to niby nie jest dojrzały wiek, ale i tak powinnam rozpaczać, nie? Ale sęk jest w tym, zę ja nie chciałam tego dziecka…. tak po prostu nie chciałam…. jestem za młoda na dziecko….. Za młoda na poważny związek…. za młoda na wszystko….. Ahhh….. jestem głupim dzieckiem, które dało się oszukać ‚przyjacielowi’.

Jak ja wogule mogłambyć taka nieodpowiedzialna?  Głupia, głupia, głupia…….

Zaczełam bić się z plaskacza w twarz.

-Co ty do jasnej cholery robisz?-Usłyszałam męski głos…… męski? Nie….. bardzo męski….. rozpoznałabym go na końcu świata…….

-Zayn?-Spytałam z niedowierzeniem i spojrzałam w strone drzwi, z których pochodził ów głos.

Stał tam. Boże…..

on mnie przeraża swoją męskością……

Co? Kim, ogarnij się do jasnej cholery!

Karzda wie, że on jest boski, a

ty jako ta nienormalna to powtarzasz……

-Tak…… chyba tak.-Potwierdził z uśmiechem i

usiadł na krzesełku obok łóżka. Ale jego perfumy pięknie pachną….

Kim! OGAR, NO!Ale w sumie……

Po co? Przecież jesteś singielką…… Buahahahaha!

Jaka jestem pojebana……. lecz się Kim! Ale czemu on jest taki przystojny, no?! To mnie denerwuje……

-Czemu przyszłeś? Byliście tu niedawno………

- Wiem, ale musze ci coś powiedzieć…… To bardzo ważne…-Zaczął mu się platać język.  By dodać mu odwagi, złapałam go za reke. Jego dłoń była taka ciepła i delikatna……. jakie to słodkie…… Jęzor Poczułam lekkie mrowienie przez ten dotyk……. spojrzałam mu w oczy……. on mi też…… jego oczy…… błyszczały…… to było piękne. Jego oczy, usta, ciemna karnacja, brwi, dwudniowy zarost…….. to wszystko było ze sobą zgrane…… i tworzył 8 cudo świata…….. ta chwila….. jego oczy…..  te jego cudne oczy……. Jego twarz zaczeła się przybliżać do mojej……. nawet nie zauważyłam, ze sama też podniosłam się troche…….. ciągle patrzeliśmy sobie w paczałki……. aż w końcu przybliżyliśmy się na tyle, że poczułam jego oddech na mojej twarzy…… miętowy oddech…… o tak…… Już nie wytrzymałam i pocałowałam go delikatnie. Ta chwila była magiczna…… on oddał pocałunek, chwytając mnie za podbródek. Zatraciliśmy się w w nim….. Nie moge tego pojąć. całuje się z Zaynem Malikiem……. Nie, no! To musi być sen….. Piękny sen…… te jego malinowe usta…… Nie to nie jest sen….. to jest piękniejsze od snu…. Złapałam go za głowe, przez co tez za włosy, ale on nawet nie był zły……. zaczął powoli wkładać mi język do ust……. ja nie protestowałam…. Jezykiem drażnił moje podnienienie.  Złapał mnie swoimi dłońmi w pasie, przez co zrobiło mi się ciepło……   Podobał mi się ten pocałunek, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Odkleiliśmy się od siebie, a ja cięgle miałam zamknięte oczy. Jego ręka chwyciła mój policzek. Otworzyłam oczy i  odrazu zostałam obdarowana soczystym buziakiem.Buziak Zaśmiałam się cicho, a ten uśmiechnął sie do mnie zniewalająco. Wtuliłam się w niego mocno, a on objął mnie swoimi ramionami.

-Zayn……. ja nie chce by ta chwila się skończyła…… -Szepnełam,wdychając zapach jego ciała. On pachnie tak męsko……. no a jakżeby inaczej……

- Ja też nie…..-Szepnął mi do ucha…..-Ale my się wcale nie znamy……-Dodał, wyraźnie zawiedziony, ale nie zmienił głośności słów.  Odwróciłam głowe i spojrzałam mu głęboko w oczy, tak jak on mi.

- Ale się poznamy bliżej…..-Szepnełam i musnełam  delikatnie jego usta. Wtuliłsm się w niego jeszcze raz. Mogłabym tak siedzieć przy nim ciągle…….

- Kim, wiesz co to miłość od pierwszego wejrzenia?-Spytał cicho, jego usta były przy moim uchu, przez co czułam ruchy jego ust. Przyprawiło mnie to o przyjemne  dreszcze. I prąd rozchodzący się po moim ciele.

- Wierze, bo mnie ona spotkała……-Szepnełam jeszcze nie mogąc się otrząsnąć, przez co mój głos lekko zadrżał. On to usłyszał i się zaśmiał cicho.

- Głupek.-Przytuliłam się do niego jeszcze mocniej.-Kocham cię……- I chyba skłamałam…… ja już nic nie wiem….. z Zaynem mi tak dobrze…… Ale czuje też cos do Harrego…… Kopmletnie nie wiem co mam robić…… Ale na razie nie mam zamiaru nic robić.

Czyli, ze go kocham? Miłość od pierwszego wejrzenia?

,,A co to jest miłość? Miłość to uczucie które łączy dwoje ludzi, miłość jest uczuciem najsilniejszym i najtwalszym. To jest coś, co można nazywać magią, to coś, co nie pozwala na zranienie drugiej osoby….. uczucie radości, tęsknoty,zaufania i porządania.  Kochasz osoba, która nawet w najgorszym dniu twojego życia, przywoła uśmiech na twojej twarzy. * ”

Nie miałam takich sytułacji….. znam go przez jeden dzień, a gdy go pierwszy raz zobaczyłam nie czułam pożądania, czy niewiadomo czego jeszcze…..  Alle teraz jest inaczej…… gdy czuje jego bliskość, zapach…….. patrze w jego oczy……

Ta chwila, która miała miejsce ok. 5 minut temu….. ta magia i napięcie między nami…… To miłość, według tego, prawda?

Tak mi się wydaje……  Ale co z Harrym? Nie można chyba kochać dwuch osób? I to zakochać się w tak krótkim czasie? Dwa tygodnie to mało, a co dopiero dzień…… Już kompletnie nie wiem co robić….. ale nie będe psuć tej chwili…..

Przez nadmiar tych myśli, nie tylko byłam w objęciach Zayna, ale też wpadłam w objącia Morfeusza………

_____________________________________________________________________________________________

No hej! Wreszcie się z tym uporałam… pisałam go przez cały dzień! Od ósmej……  nie miałam weny i wszystko wymuszałam z siebie……. miał być troche dłóższy, ale ten też jest spoko…..  ej, mam pytanie…….. dużo błędów ort, zrobiłam? Przeszkadzają wam one? Jak tak, moge sprawdzać wszystko…….

Ten rozdział dedykowany jest Dawidowi! To chyba jedyny chłopak, który czyta tego bloga……. Pozdro do cb!

A teraz pytania:

1. Z kim będzie chciała być Kim?

2. Czy na pewno kocha Zayna, po dniu znajomości?

3. Czy Jack czuje cos do Kim?

4. Czy Harry będzie jeszcze z Lou?

I najwarzniejsze:

5. Czy podoba wam się taki obrót spraw?

Czyli czy podba wam się moje pisanie z wielu perspektyw, hamskość Jacka, biseksualizm Lou i Hazzy……..

Mam nadzieje, ze tak bo jak nie to….

Wypierdalaj z tąd!

Mi się to podoba i nic z tym nie zmienie………  I Kim już nie będzie z Jackiem! On będzie złą postacią, która będzie próbowała zepsuć jej życie…….. Następny w sobote, jeśli się wyrobie! A jeśli nie, to za dwie soboty….

Dzisiaj miałam jeszcze ciężki dzień! Nie dość, że cała aktywność na blogu została usunięta, to jeszcze nie wiedziałam o co cho. Ale na szczęście, wszystko wróciło do normy.

Pozdro Izkaxxx, 18.3

 

 

 

 

 

 

 

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Imaginy z One direction. +18

22 lis

Mały maraton imaginów ( krótkich historyjek, jak ktoś nie wiem) o One direction! Musicie wybrać najlepszą! One są w stylu ,, +18″…… Niestety, rzadna nie jest moja……. wiem, zę bardzo byście chcieli , bym cos takiego napisała, ale pracuje nad następnym rozdziałem i jak wiecie- nie mam czasu. No to do imaginów!
1. Larry ( Harry+ Louis)-Alice
- Chciałbym już teraz przeprosić – wymruczał Harry, przysuwając się bliżej i oddychając szybko. – Ponieważ to będzie nieporządne i o wiele za szybkie. – Pchnął Louisa na krzesło, siadając okrakiem na jego kolanach, łapiąc jego policzki w dłonie i miażdżąc jego usta. Louis chętnie oddał pocałunek, chwytając włosy Harry’ego i wplatając palce w miękkie loki chłopaka. Czuli swoje gładkie i chłodne dłonie, ale gorące i wprawne usta ocierające się o siebie. Cholera, Harry był rzeczywiście tutaj i go całował. Zmysły Louisa maksymalnie się wyostrzyły, zaatakowane z każdej strony przez znajomy, ostry dezodorant, ciężkie i ciepłe ciało Harry’ego i mocny miętowy smak w oddechu Harry’ego. Louis jęknął i rozchylił swoje usta, czując jak uginają się pod nim kolana, gdy szorstki i mokry język Harry’ego wślizgnął się do jego ust, ocierając się o jego własny język.
Matko Boska, całował Harry’ego. Całował. Harry’ego. Ich ocierające się o siebie usta, tańczące języki i wymiana śliny była całkiem inna niż całowanie Liama. To było bardzo przyjemne. To było bardzo gorące. Czuł jakby płonął i nie mógł być wystarczająco blisko… Przysunął się do bioder Harry’ego i jęknął gdy zorientował się, że Harry mógł poczuć ciepło na swoim kolanie. Od zera do pełnej gotowości w 2.4 Sekundy, to musi być rekord i Boże, Harry, też był już twardy.
Cholera, myślał Louis mętnie, właśnie całował się z facetem. Mógł poczuć kłujący zarost na jego szczęce, zapach męskiej wody toaletowej na szyi Harry’ego i pustą przestrzeń między ich klatkami gdzie przeważnie znajdowały się piersi. To było prawie nierealne. I jeszcze fakt, że oboje byli twardzi. Mógł poczuć odznaczającą się linię penisa Harry’ego na swoim brzuchu. I… to było dziwne. To byłonaprawdę dziwne i sprawiło, że się zatrzymał, więc teraz tylko usta Harry’ego ocierały się o jego. Louis pozwolił sobie przez kilka minut rozkoszować się uczuciem bycia całowanym. Czuł się cenny, jakby jedyne co się liczyło to on i jego usta. Może fakt, że był to facet, był dziwny, ale zdecydowanie przyjemny. Wtedy przypomniał sobie że całuje go Harry, nie zwykły facet i nagle to przestało być dziwne. W zasadzie, to była najbardziej gorąca rzecz jakiej doświadczył, przez całe swoje życie. Dłonie Harry’ego były w jego włosach ściskając je silnie, przyciągając go bliżej. Louis nigdy w swoim życiu nie był tak podniecony. Chciał dotykać go wszędzie, poznawać różnice między nimi, odkrywać miejsca które sprawiały, że Harry ostro tracił oddech.
Harry się odsunął, chwytając za brzeg jego koszulki i próbując ją zerwać. Louis szybko zabrał swoje dłonie z jego loków i odpiął guziki przy rękawach by Harry mógł ją zdjąć, nie niszcząc niczego. Harry zdjął ją, ślizgając dłońmi po nagiej piersi Louisa, wywołując tą intymnością, dreszcz przyjemności u Louisa.
W chwili gdy materiał opadł już z jego nadgarstków, Louis znów sięgnął do włosów Harry’ego, przyciągając go do kolejnego głębokiego pocałunku. Harry z pasją oddawał pocałunki, otaczając ramionami plecy Louisa i wijąc się na jego kolanach. Tak, ten fotel tego nie wytrzyma, pomyślał Louis. Puścił włosy Harry’ego i przeniósł dłonie na jego kolana, przebiegając po jego udach i kładąc dłonie na jego pośladkach. Harry podniecająco jęknął, gdy Louis ścisnął jego pośladki i umiejscowił dłonie pod jego pupą. Louis delikatnie odsunął usta od Harry’ego i wyszeptał – Trzymaj się – Wstał, a nogi Harry’ego automatycznie zaplotły się wokół jego pasa.
- Whoa! – Wydyszał Harry, zaciskając ramiona wokół szyi Louisa. Szatyn ostrożnie zmienił uchwyt, gdy Harry okazał się lżejszy niż się spodziewał. – Fakt, że możesz mnie tak łatwo podnieść – Ochryple wyszeptał Harry w jego szyję. – Nie powinien być tak podniecający jak jest.
Louis uśmiechnął się i przeszedł w stronę łóżka. Odwrócił się i usiadł ostrożnie, pochylając plecy tak bardzo jak mógł. Harry rozplótł nogi tak, że teraz znów klęczał na kolanach Louisa. Pochylił się stykając ich nosy i Louis mógł poczuć na swoich ustach ciepły miętowy oddech.
- Kocham cię – wyszeptał Harry, wpatrując się w błyszczące oczy Louisa.
Louis poczuł jak jego gardło się zacieśnia – Też cię kocham – Wyszeptał, obdarzając Harry’ego czułym pocałunkiem i kładąc się na plecach. Harry położył się na nim i przez kilka chwil po prostu leżeli i się całowali.
Harry usiadł i ściągnął swoją koszulkę, rozrywając w pośpiechu kilka szwów. Rzucił zielony materiał na podłogę i położył się znów, łącząc ich usta w nieśpiesznym pocałunku. Louis chwycił dłonią włosy Harry’ego i pocałował go mocno, wślizgując swój język do ciepłego i wilgotnego wnętrza ust Harry’ego. Lokaty znów się oderwał i zaczął całować jego szyję. Louis jęknął i odchylił głowę, dając młodszemu chłopakowi lepszy dostęp. Chwycił plecy starając się go przytrzymać, ale Harry miał inne plany. Zaczął scałowywać ścieżkę wzdłuż jego klatki piersiowej i Louis pomyślał ledwie świadomie ‘ tysiące dziewczyn byłyby teraz o mnie cholernie zazdrosne’. Poczuł jak Harry zatrzymał się i podniósł głowę by spojrzeć dlaczego. Harry wpatrywał się w jego lewą pierś. Potem, powoli spojrzał do góry, napotykając wzrok Louisa. Jego oczy błyszczały gdy wpatrywał się w oczy Louisa, pochylił się i przycisnął miękki i delikatny pocałunek nad sercem Louisa. Louis przygryzł wargę i poczuł jak oczy zaczynają go kuć w odpowiedzi na tą ogromną ilość miłości i uwielbienia w tym geście.
Harry znów podążał w dół ustami dopóki nie napotkał wypukłej linii nad lewą nerką Louisa. Podniósł wzrok ponownie napotykając spojrzenie Louisa, zanim przycisnął kolejny miękki pocałunek na lekko wypukłej niedoskonałości.
Fala miłości od mężczyzny nad nim uderzyła Louisa tak mocno, że ledwo mógł oddychać i gdy usiadł poprosił – Harry. Ujął twarz Harry’ego w dłonie, jego kciuki kreśliły kręgi na przystojnych policzkach przyjaciela i pochylił się by złożyć czuły pocałunek na jego ustach. Kiedy się oderwał, potarł ich nosy i uśmiechnął się, widząc jak twarz Harry’ego rozświetla szeroki uśmiech.
- Kocham cię – powiedział znów Louis, przyjmując pocałunek Harry’ego.
- Też cię kocham – odpowiedział słodko, prawie mrucząc Harry. – Teraz, połóż się żebym mógł dokończyć sprawianie ci przyjemności.
Louis zachichotał i znów potarł policzek Harry’ego – Tylko, jeśli ja też mogę sprawić ci przyjemność.
- Zgoda.
Harry powrócił do składania pocałunków na mostku Louisa, bez wahania liżąc wgłębienie mięśni na jego brzuchu. Śledził kontury sześciopaku swoim językiem, zachwycony chichotami Louisa i jego wierceniem się. Trzymał mocno biodra Louisa, kontynuując ustami ścieżkę do skóry odzianej spodniami. Tak jak wyobrażał sobie lata temu, poczuł kilka włosów między swoimi zębami i podniósł wzrok, szarpiąc jego włosy. Louis jęknął i wygiął się w łuk, z naglącą potrzeba w jego oczach. Harry usiadł i chwycił dłońmi klamrę od paska. Oczy Louisa pociemniały i Harry rozpiął pasek, odpinając guzik ciasnych czarnych spodni. Obdarzając brzuch Louisa kolejnym pocałunkiem powoli rozpiął rozporek. Zgrzyt zamka głośno rozbrzmiał w cichym pomieszczeniu. Pociągnął jego nogawki, a Louis uniósł biodra by Harry mógł ściągnąć jego spodnie z nóg. Pasek zabrzęczał uderzając w ziemię, wciąż przeciągnięty przez szlufki spodni. Widzieli siebie nawzajem w bokserkach tysiące razy, widzieli siebie nagich tyle samo razy, a jednak teraz, w tym momencie to było coś całkowicie nowego i pobudzającego. Gdy Harry zaczął się pochylać Louis sięgnął do niego.
- Chodź tutaj – zaprosił.
Harry zbliżył się i znów złączył ich usta. Louis objął ramieniem młodszego chłopaka i obrócił się. Harry przewrócił się razem z nim, lądując na plecach blisko krawędzi łóżka. Louis uśmiechnął się chytrze nad nim.
- Całkiem sprytne – parsknął czule Harry, przebiegając palcami po włosach Louisa. – Więc co zamierzasz teraz z robić?
Louis uśmiechnął się i pochylił składając pocałunki na szyi i piersi Harry’ego zanim nie sięgnął do brzegu jego dżinsów. Spojrzał do góry napotykając zamglony wzrok Harry’ego i się uśmiechnął. Nieśpiesznie, upewniając się, że Harry patrzy, obniżył swe usta i zębami chwycił brzeg spodni, ostro go pociągając, tak, że guzik wyskoczył z dziurki. Harry sapnął i odchylił głowę do tyłu wypychając biodra. Louis chwycił delikatnie przednimi zębami zamek i powoli go odpinał – rozkoszując się zdesperowanymi dźwiękami Harry’ego. Chwycił dżinsy i ściągnął je z długich nóg Harry’ego. Jego spojrzenie padło na różową bliznę na udzie Harry’ego po wypadku. Widział ją po raz pierwszy i instynktownie złożył delikatny pocałunek na zabliźnionym ciele. Poczuł dreszcz Harry’ego i uśmiechnął się. Uniósł się znów, tak że teraz górował nad młodszym chłopakiem, wpatrując się w jego twarz. Złożył szybki pocałunek na ustach Harry’ego zanim wymruczał – jak twoje żebra?
- W porządku – odpowiedział miękko Harry, prostując się by sięgnąć jeszcze raz do ust szatyna. – Louis?
- Mmm? – Louis leżał na nim, drażniąc nosem zagłębienie w szyi Harry’ego.
- Ja uh… – Harry się zawahał – nie… uh… nie jestem pewien dokąd to zmierza.
Louis uśmiechnął się do ciepłej skóry Harry’ego i podniósł się tak by popatrzeć w oczy Harry’ego – Ja też nie – przyznał. – Ale jestem pewien, że możemy coś wymyślić. – pocałował znów Harry’ego, ssąc jego dolną wargę i sprawiając tym, że z ust chłopaka wydobył się jęk. – Mogę cię dotknąć? – Wyszeptał i Harry skinął, całując go. Nie przerywając pocałunku, Louis sięgnął w dół i niepewnie dotknął wybrzuszenia w bokserkach Harry’ego. Ten jęknął i wypchnął biodra do przodu. Louis mógł poczuć erekcję Harry’ego i instynktownie przebiegł po niej palcami. Harry szarpnął się. Czując śmiałość, Louis wślizgnął rękę do środka i chwycił w dłoń penisa Harry’ego. Był gorący, twardy i jedwabiście gładki – nie tak jak jego. Niepewnie, Louis skierował się do góry i Harry jęknął przeciągle, chowając twarz w szyi starszego chłopaka. Zaczął się wiercić i Louis odsunął się by zobaczyć, jak Harry na ślepo szuka czegoś dłonią przy łóżku. Miał już zapytać, czego ten szuka, ale Harry nagle wyciągnął dłoń i wymamrotał – masz.
Marszcząc brwi, Louis wysunął dłoń z bokserek Harry’ego i zabrał mały przedmiot, który Harry wyciągał w jego stronę. To była mała tubka i Louis uśmiechnął się krzywo kiedy zorientował się co to jest – Proszę, proszę – zachichotał. – Nie jesteś harcerzykiem. Jakiś powód dla konkretnego truskawkowego smaku?
Harry zarumienił się mocno. – Taki został Liamowi w szafce!
Louis zacisnął oczy, starając się desperacko nie myśleć o rzeczach które Liam i Niall mogliby robić, które wymagałyby smakowego lubrykantu. – Na dodatek złodziej! Skradłeś tym moje serce Harry Styles.
Harry uśmiechnął się łagodnie i sięgnął do grzywki Louisa. – Miałem nadzieję, że już to zrobiłem.
Okej, Louis może i był facetem, ale coś tak słodkiego sprawiło, że roztapiał się jak przysłowiowa czekolada na słońcu.
- Oczywiście, że tak. – Odpowiedział natychmiast, chwytając dłoń, która bawiła się jego włosami i złożył pocałunki na jego palcach. – Z tego co się orientuję, wszystko co mam i czym jestem należy do ciebie.
Wargi Harry’ego zadrżały przez chwilę, ale polizał je i uśmiechnął się. – Okej, wystarczy tego słodzenia panie Tomlinson. Spraw mi przyjemność i jeśli dobrze się spiszesz, ja zrobię ci dobrze.
- Dobrze proszę pana! – Louis uśmiechnął się w odpowiedzi, otwierając tubkę i wyciskając na palce trochę chłodnej mazi.
Harry krzyknął, gdy Louis wślizgnął swoją dłoń pod jego bokserki i chwytając go. – Mógłbyś najpierw ją ogrzać, dupku.
- Uuups – powiedział Louis z przepraszającym uśmiechem. – Następnym razem będę pamiętał.
Zaczął obciągać Harry’emu, rozkoszując się każdym jego westchnięciem, jękiem, wygięciem w łuk czy podkurczeniem palców. Nie był przygotowany na dłoń Harry’ego wślizgującą się do jego bokserek i prawie się zawstydził kiedy ciepły uścisk Harry’ego otoczył jego nabrzmiałego członka. – Harry – jęknął, zamykając z przyjemności oczy. Było dokładnie tak jak przewidział Harry – nieporządnie i o wiele za szybko.
Po kilku minutach Louis już drżał na krawędzi, a jęki Harry’ego zlewały się z jego. Louis starał się nie myśleć ‘o mój boże, właśnie obciągamy sobie nawzajem z Harrym i zaraz dojdę w jego dłoni’, ale nie mógł. To było zbyt niesamowite. I myśl, że miał przed sobą potencjalnie całe życie obciągania przez Harry’ego. To było cholernie ekscytujące i podniecające.
Harry napiął się pod nim, jęcząc – Louis – jako ostrzeżenie i Louis poczuł jak penis Harry’ego drgnął, a coś gorącego i lepkiego rozlało się na jego dłoni. Wow, pomyślał z niedowierzaniem, właśnie sprawił, ze Harry doszedł. To było… to było… nie miał słów by opisać jak niesamowite to było. On to sprawił, tak podniecił Harry’ego… i to była Harry’ego… prawdopodobnie powinien się skupić na własnym orgazmie, który… poczuł jak Harry przyciska dłoń do główki jego członka i to było to. Biodra Louis szarpnęły się ostro i doszedł gwałtownie w swoich bokserkach i dłoni Harry’ego.
2. Harry- Alice
On na pozór wydawał się być egoistycznym, aroganckim dupkiem, który tylko szuka okazji, aby przespać się z jakaś pustą laską. Jednak co się dziwić- dobrze zbudowany, przystojny, utalentowany a do tego sławny. Czego więcej można by od niego oczekiwać ?
Ona – dziewczyna piękna, inteligentna, jednak pozostająca na uboczu. Prawie nikt nie zwracał na nią uwagi. Jednak jako jedyna widziała tego chłopaka w innym świetle. Według niej był wrażliwym i miłym ,ale ukrywa to pod maską, aby nie zostać wyśmianym.
Fakt. Harry skrywał tajemnicę, jednak chodziło bardziej o to co czuje do dziewczyny. Podobała mu się jej nieskazitelność, spokój i anielski wygląd.

Harry postanowił, że na balu maturalnym powie jej ile dla niego znaczy. Jednak coś poszło nie tak, gdyż nie mógł jej tam znaleźć. Zdecydował, że uda się do jej domu.

UWAGA! ZACZYNA SIĘ +18 !
******
Leżała spokojnie na łóżku czytając po raz kolejny książke o jej wymarzonej miłości, a w uszach brzmiały nuty ulubionej piosenki John’a Mayer’a przepełnionej erotyzmem i podgrzewającej atmosferę. Na sobie miała białą podkoszulkę, która odkrywała jej pełne biodra, idealnie eksponowała wydatne piersi opinając się na niej maksymalnie; oraz seksowną, koronkową, czarną bieliznę ukazując jej ciało, o którym marzyło wielu mężczyzn.
W pewnym momencie w progu stanął ON – obiekt westchnień i pożądania nastolatek. Oparł swoje umięśnione dłonie na framudze drzwi i patrzył na nią, jakby pragnął jej całej. Uśmiechał się figlarnie, a zarazem tajemniczo. Był chodzącą zagadką, której bardzo potrzebowała .
‚Bal trwa w najlepsze, a Ty siedzisz tu sama.To podejrzane, nie uważasz ? ‚ Powiedział Harry swoim niskim tonem z chrypką w głosie. aż podskoczyła i spojrzała w jego stronę. Nie chcąc ukazać jak bardzo czuje się zagubiona odpowiedziała mu:
‚To nie jest podejrzane. Spójrz na to inaczej. Bardziej kręcą Cię te dziewczyny tańczące wyzywająco wokół każdego czy może kobieta leżąca na łóżku z książką w ręku czekającą na faceta, który spełni jej fantazje erotyczne i zaspokoi potrzeby? ‚
Chłopak powoli podchodził do niej coraz bliżej, a w głowie już wyobrażał sobie jaką przyjemność będzie czerpał z dotyku jej dłoni, ciepła ciała i głosu wydającego się z gardła w geście rozkoszy jaką w niej wzbudzi.
‚ Uważam, że inteligencja jest bardzo seksowna i z chęcią bym jej spróbował’
Harry był już coraz bliżej . Ona natomiast podniosła się do pozycji siedzącej i zacięcie patrzyła w jego zielone oczy, jakby znalazła w nich bezpieczeństwo, którego tyle szukał. Byli już bardzo blisko. Już na odległość można było wyczuć napięcie seksualne pomiędzy nimi. Potrzebowali swojego dotyku i pocałunków niczym zaawansowany narkoman kolejnej odurzającej działki heroiny.
Jej przez głowę przechodziło wiele myśli o tym jak wreszcie poczuje cząstkę jego w sobie, a on pragnął już spojrzeć na swojego anioła w całej okazałości. Czuli już swoje oddechy na twarzach i tak niewiele dzieliło ich od pocałunku. Jednak nie spieszyli się z tym. Napawali się urokiem chwili i poznawali każdą część oczu i ust. W pewnym momencie Harry uległ pokusie i delikatnie musnął usta dziewczyny. Ona niezdarnie oddała pocałunek. Niewinne gierki przerodziły się w coś namiętnego. Brunet swoją dłoń położył na policzku dziewczyny, a drugą na wysokości bioder. Ona swoje pace wplotła w jego aksamitne włosy i delikatnie za nie pociągnęła. Harry zamruczał i przygryzł jej dolną wargę. Przez ciało przeszedł przyjemny dreszcz pożądania.
Do ich gry włączyły się również języki. Żyły one własnym życiem i staczały ze sobą zaciętą walkę, jednak to on był górą. Potrafił być ostry i drapieżny, a zarazem czuły. Podobało jej się to.
Po chwili chłopak zaczął pochylać się nad dziewczyną,a ta położyła się całkowicie i czekała na jego dalszy ruch. On bez wahania całował ją dalej. Powoli zaczął schodzić niżej. Swoim językiem drażnił skórę jej szyi, na której pojawiła się gęsia skórka.
Harry swoimi dłońmi masował jej brzuch, biodra przy okazji podwijając bluzkę . Ona nie pozostawała mu dłużna i rękoma błądziła po jego wyrzeźbionym torsie. On spragniony jej bliskości i rozpalony widokiem anioła z drapieżnością pozbył się jej bluzki rozrywając ją. Jego źrenice wyraźnie się powiększyły widząc nagie piersi dziewczyny. Były dla niego idealne. Swoje dłonie pokierował w ich stronę. Na początku delikatnie je gładził lecz po chwili nie zapanował nad emocjami i do zabawy dołączył również usta. Zaczął je całować i przygryzać. była zachwycona i zaskoczona tym co chłopak zrobił z jej umysłem i ciałem Oddała mu się cała i pozwoliła być marionetką w jego masywnych, męskich dłoniach. W pewnym momencie z jej gardła wydobył się cichy jęk, który pobudził chłopaka do działania jeszcze bardziej.
Schodził coraz niżej z pocałunkami. Jedną ręką zręcznie zsunął z jej ciała koronkowe majtki, ,które swobodnie opadły na ziemię. Następnie szybko pozbył się swojej koszuli ukazując wyrzeźbiony tors. natomiast poradziła sobie z jego spodniami, które już leżały koło łóżka.
On rozbudzony do maksymalności zaczął składać gorące pocałunki na jej brzuchu, później na wysokości pępka, aż w końcu dotarł do jej kobiecości. Na początku delikatnie przejechał po niej palcem, później zrobił to samo tylko językiem. Ona czując jego wilgotne usta zaczęła szybciej oddychać. On coraz zachłanniej całował i ssał jej wargi. Z czasem wsunął w nią swój język i ruszał nim wystarczająco szybko, aby z gardła wydobył się przeciągły jęk rozkoszy.
Ich ciała rozgrzewały się. Ona spragniona czegoś więcej powiedziała, łapiąc oddech między wyrazami:
‚Harry, ja … już nie mogę … zrób to .. teraz’
On spojrzał na nią i widział na jej twarzy wymalowaną przyjemność i żądzę jeszcze większej bliskości. Nie czekając długo wszedł w nią – gwałtownie i zdecydowanie. Dziewczyna krzyknęła. Harry najpierw robił to szybko, później zwolnił, przez co mogli zaczerpnąć większą dawkę powietrza. Jednak to długo nie trwało, gdyż chłopak znów przyspieszył do maksymalnej szybkości.
Ich głośne oddechy i jęki, może to dziwnie zabrzmi, ale tworzyły harmonie.
Brunet swoje dłonie położył na jej piersiach, a rozpalonymi ustami całował jej szyję.
W pewnym momencie doszli do sedna sprawy i obydwoje zmęczeni opadli na łóżko.
‚Wiesz co…’ zaczął chłopak
‚Tak?’ dziewczyna wypowiedziała to cieniutkim, słodkim i niewinnym głosikiem.
‚Kocham Cię. Najzwyczajniej w świecie od kilku miesięcy jestem w Tobie zakochany. A dziś spełniłaś już moje jedno marzenie. Chciałabyś spełnić drugie ? ‚
‚Zależy’ Uśmiechnęła się promiennie
‚Bądź ze mną’
‚Myślałam, że po tym co się stało i po tym co mi powiedziałeś to oczywiste’ zaśmiała się i dodała ‚ Kochanie’
‚Jejciu..jak to pięknie brzmi w twoich ustach’
‚Też Cię Kocham’ Powiedziawszy to przytuliła się do jego torsu i powiedziała : ‚ Dobranoc’
‚Słodkich snów’ Powiedział cicho wprost do jej ucha, przez co ciało dziewczyny znów przeszedł miły dreszcz i ogarnęło je przyjemne ciepło.
3.Harry – Jannet;)
-Wszystkiego najlepszego Ed! Spełnienia marzeń i wszystkiego czego sobie życzysz, abyś wytrzymał z tymi wariatami długie lata. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
-Ejj..juz koniec-odciągnął mnie Harry, kiedy chciałam trzeci raz pocałować solenizanta w policzek
Razem z Ed’em zaśmialiśmy się.Zaprosił nas do środka. Wszędzie gdzie spojrzałam widziałam znajome twarze, które świetnie się bawią.Mój chłopak podał mi lampkę z winem i usiedliśmy na kanapie.Z uśmiechem odpowiadałam na krótkie ‚hej’znajomych. Wypiłam łyk czerwonej cieczy, kiedy poczułam ciepły dotyk dłoni Harry’ego.Zaczął od kolana i powolnym ruchem zmierzał wyżej.Jego przyjemne palce i słodkie całusy w szyję podnieciły mnie trochę.
-Przestań!-krzyknęłam odsuwając jego rękę
-No przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać.Wiesz, że śniłaś mi się dzisiaj w samej bieliźnie?-jego duża dłoń ponownie znalazła się na moim udzie
-Harry!-oburzyłam się i szybkim ruchem wstałam i zbliżyłam się do okna
Podziwiając świetnie bawiących się ludzi w ogrodzie na moich biodrach poczułam dłonie, które są mi bardzo dobrze znane. Wiedział jak sprawić, abym go pożądała. Pod wpływem jego słodkich słówek i tego delikatnego i przyjemnego ciepła potrafiłam rozmarzyć się.
-Proszę! Nie tutaj. Zaczekaj aż będziemy w domu-powiedziałam odwracają się do niego
W jego oczach zobaczyłam pożądanie na mój widok, a spełnienie jego zachcianek nie było łatwe.
-Ale..-nie dokończył, bo podszedł do nas Lou z Eleanor
Zaczęliśmy rozmawiać, choć przychodziło mi to z trudnością, gdyż Harry cały czas muskał moje udo swoimi dłońmi. Uwielbiam, kiedy to robi, ale nie teraz. Jesteśmy na imprezie.
-Przestań!-krzyknęłam, kiedy para oddaliła się od nas
Jak najszybciej odeszłam od Loczka i skierowałam się do Dan w celu rozmowy. Zaczęłyśmy się śmiać i opowiadać przeróżne historie.Zanim się spostrzegłyśmy minęła godzina, a na zewnątrz słońce traciło swój blask.Rozbawione zobaczyłyśmy Harry’ego podchodzącego do nas.
-Kochanie, przepraszam Cię, ale źle się czuję. Chciałbym wrócić do domu-na jego twarzy malował się ból
-Co Ci jest?-zapytałam zmartwiona
-Zjadłem za dużo chipsów, brzuch mnie boli-złapał się za wspomnianą część ciała
-Nie wygląda to dobrze-powiedziała Dan z przejęciem na twarzy
-Przepraszam, ale raczej wrócimy do domu-skierowałam się do dziewczyny
Szybko pożegnaliśmy i przeprosiliśmy Ed’a za zachowanie, który zrozumiał przyczynę opuszczenia imprezy. Chwyciłam Harry’ego w pasie i wyszliśmy z domu. Zmartwiłam się, gdyż mogło być to zatrucie. Z przejęciem patrzyłam na jego smutną twarz. Kiedy znaleźliśmy się w aucie, Harry głośno i łobuzersko się zaśmiał po czym ruszył z piskiem opon.
-Co ty robisz?-zapytałam zdziwiona jego zachowaniem
-Jedziemy do domu-odpowiedział z uśmiechem
-To to wiem, ale już nic cię nie boli?-zapytałam lekko wkurzona na chłopaka
-Nie. Nie mogłem doczekać się naszego powrotu, więc postanowiłem go przyspieszyć-ponownie się zaśmiał
-Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś!Dobrze się bawiłam, a przez twoją ‚ochotę’ musieliśmy opuścić tak fajną zabawę-krzyknęłam odwracając wzrok w przeciwną stronę
-Przepraszam, ale sama wiesz..-zaczął dotykać mojego uda,a ja zdenerwowania odsunęłam jego dłoń
-Zamknij się!
‚Oczami Harry’ego’
Nie no nie mogę. Jej złość jeszcze bardziej mnie pociąga.Co poradzę, na to, że mój przyjaciel nie wytrzymuje.Potrzebuje jej!Nie mogłem doczekać się naszego powrotu do domu. Wiedziałem, że jest zła, ale przejdzie jej wystarczy dojechać do mieszkania.I wtedy [T.I] wyjęła z sofka mojego twixa. Zaczęła się nim zajadać. Myśl, że mógłbym być to ja zamiast tego batonika jeszcze bardziej mnie podnieciła.Przyjaciel dawał o sobie znać, a ja próbowałem nie patrzeć na ukochaną. Jednak z każdym jej gryzem moje ciało prosiło się o przyjemność. Przez ciało przeszedł dreszcz, który poczułem w każdym zakamarku. Nie wytrzymam..
‚Oczami [T.I]‚
-Co ty robisz?-zapytałam widząc że chłopak skręca w ciemną drogę do lasu
-Kotku mój przyjaciel już nie wytrzymuję na twój widok.
-Harry chyba nie masz zamiaru robić tego tutaj!-oburzyłam się
-Nie dam rady dojechać do domu!
Jego zachowanie oburzyło mnie, ale z drugiej strony to jeszcze bardziej mnie podnieciło. Ten jego zapał i stanowczość sprawiła, że to teraz ja miałam na niego ochotę. Na myśl, że wchodzi we mnie poczułam silny ucisk w okolicy vaginy.Jedne o czym marzyłam to poczuć go w sobie.
Zatrzymał się. Znaleźliśmy się w środku lasu na totalnym odludziu.Harry pospiesznie wyszedł z auta, a ja przyglądałem się każdemu z jego ruchów. Otworzył moje drzwi i powiedział stanowczo.
-Wychodź!
-Ale Harry..-przerwał mi
-No wyłaź!-krzyknął ciągnąc mnie za rękę
Z hukiem zamknął drzwi i oparł mnie o nie swoim ciałem. Wbił się w moje usta z wielkim zapałem.Jego smak i dotyk na biodrach przyśpieszył oddech, a pożądanie wbiło się na najwyższy poziom. Całując moją szyję, dobrze wiedząc, że jest to mój czuły punkt zaczynał wkładać swoje dłonie pod sukienkę. Wplatając palce w jego włosy odchyliłam głowę, aby powiększyć powierzchnię całusów. Jego ciepłe wargi dotykające skórę przyprawiały mnie o przyjemny dreszcz, a z moich ust można było usłyszeć cichy dźwięk rozkoszy.Chwycił moje udo i z wielką siła i podniósł moją nogę, abym mogła objąć go w biodrach. Nie przestawał składać pocałunków na moim ciele.Docierając do obojczyka, ręce Harry’ego przeniosły się na plecy, aby uporać się z zamkiem sukienki. Z lekką łatwością pozbył się materiału, któremu pozwoliłam opaść do kostek. Zostałam w samej bieliźnie. Chłopak sprawiając mi przyjemność swoimi ustami zjechał do dekoltu.W przypływie ciepła zaczęłam ściągać marynarkę i koszulkę Hazza, która po chwili leżała na dachu samochodu.Zaczęłam delikatnie jeździć dłońmi po jego torsie, wiedziałam doskonale,że jeszcze bardziej go to podnieca.Szybko doszłam do rozporka spodni Styles’a, z którymi po pewnych trudnościach pozwoliłam opaść.Chłopak przeniósł swoje duże dłonie na moje pośladki i lekko unosząc posadził mnie na masce auta. Rozchyliłam nogi,aby znalazł się bliżej mnie.Nasze usta znalazły drogę i prowadziły zaciętą walkę. Błądziłam po plechach Hazza, kiedy on zajmował się zapięciem stanika.Widząc jego znikome szansę, zaśmiałam się przez pocałunek.
-Pomóc ci?-zapytałam na chwilę odsuwając się od niego
-Nie! Dam sobie radę-powiedział ze złością, po czym zerwał ze mnie stanik
Jego zachowanie i dzikość w ruchach sprawiła, że chciałam, aby w końcu we mnie wszedł. Widząc jego wybrzuszenie na bokserkach przygryzłam wargę z chęcią zobaczenia go. Harry swoim ciężkim ciałem przyparł mnie do maski, a sam położył się na mnie. Chwytając nadgarstki i unosząc do góry odciął mi drogę jakiegokolwiek ruchu.Zaczął od usta, później szyi, a następnie zatrzymał się na piersiach, które wcześniej pieścił.Moje sutki stały się twarde więc zaczął je ssać i przygryzać a z moich ust wydobywał się zachwyt i pragnienie jego. Mój oddech stał się szybszy co jeszcze bardziej zachęcało Hazza do pracy.Moje ciche jęki podkręcały jego zabawę mną.Schodził coraz niżej, poprzez brzuch doszedł do moich koronkowych majtek i pochwy, która juz cała z podniecenia była mokra.Puścił moje dłonie i jednym ruchem pozbył się mojej bielizny. Zaczął pieścić moją delikatną skórę w wewnętrznych stronach ud i składał pocałunki obok kobiecości.Nie mogąc wytrzymać tego napięcia i pożądania podniosłam się, aby wbić się w usta Harry’ego i pozbyć się jego bokserek, które po chwili leżały obok jakiegoś drzewa.Widok jego przyrodzenia jeszcze bardziej zachęcił mnie do przyjemności, a pochwa już dawno pulsowała na tą myśl.Objęłam nogami jego biodra i wydałam cichy jęk kiedy poczułam jego penisa obok mojej pochwy.Nie przerwałam pocałunku, który prowadziliśmy jak walkę. Zjeżdżałam dłońmi wzdłuż boków chłopaka, aby dostać się go jego członka. Będąc na wysokości pasa, Harry mocno chwycił mnie za nadgarstki i przycisnął do blachy samochodu.
-Najpierw ty-uśmiechnął się łobuzersko i uwalniając moje ręce z uścisku przeniósł je na uda. Powoli zbliżał do warg nie odrywając się od moich ust. Jęknęłam,kiedy poczułam w sobie dwa palce chłopaka. Moje odgłosy wywołały cwaniacki śmiech chłopaka i zachwyt z wykonywania swojej pracy.Jego ruchy z każdym pchnięciem stawały się bardziej śmielsze i szybsze. Jęczałam z bólu, przyjemnego bólu który dawał mi Harry. Dołożył jeszcze jeden palec co wywołało u mnie krzyk, ale tym zachęciłam chłopaka do pewniejszej pracy. Na jego twarz gościł uśmiech.
-Harry, proszę już!-wydusiłam z siebie z przyśpieszonym oddechem
Moje słowa przyśpieszyły jego ruchy. Przytuliłam chłopaka i sapałam do jego ucha, co jeszcze bardziej go cieszyło.Czując przyjemne ciepło wypuściłam z siebie soki, które Harry wylizał z swoich palców, oraz mojego ciała. Zaczął zagłębiać swój jęk. Szukał, a kiedy znalazł podkręcał punkt G. Bawił się moja łechtaczką co spowodowało u mnie krzyki rozkoszy.
-Tak, tak! Kotku dajesz!-krzyczałam z przyjemności
Harry jest jedynym facetem, który sprawia mi tyle przyjemności. Jest najlepszy! Osiągałam przy nim największy orgazm, z którego sam był zadowolony. Moje odgłosy i krzyk jego imienia mówił jak bardzo jestem rozpalona.W końcu doszłam, a chłopak ponownie lizał moją Skórę. Nie będąc gorsza zamieniłam się miejscami.Teraz to on był przyparty do przodu samochodu, a ja zaczęłam namiętnie całować jego usta. Schodziłam niżej. Szyja, klatka piersiowa, brzuch,aż w końcu odnalazłam to czego szukałam.Klęknęłam przed chłopakiem. Chwyciłam w dłonie jego penisa i zaczęłam pocierać nim w górę i w dół.Z ust Harry’ego wydobywał się cichy jęk, który jeszcze bardziej mnie pociągał.Zaczęłam bawić sie językiem przy główce członka. Wzięłam go do buzi, zaczynając delikatnie ssać i pomału ruszać głową. Z czasem moje ruch stały się szybsze, a w swoich ustach czułam całego jego penisa.Harry wydawał z siebie jęki, co poza jakąś wewnętrzną ulgą, strasznie mnie podniecało.Jego równowaga stacza się, a chłopak, aby ustać musiał oprzeć się rękoma na masce samochodu.
-Och,ach [T.I], Jezu!-słyszałam przyśpieszony głos chłopaka, co uszczęśliwiało mnie jeszcze bardziej-Już nie mogę!-krzyczał, a moje ruchy przestawiłam na szybszy tor . Poruszam się jak najszybciej, a Harry jęczał z rozkoszy, którą mu daje. W końcu nadchodzi finał. Czułam że jego penis drży w mojej buzi,a po chwili biały płyn wypływa z niego na moją twarz.Zlizałam ją i wróciłam do chłopaka,który jeszcze nie mógł otrząsną się po takim podnieceniu. W końcu obrócił mnie z powrotem i usadził na masce, która ochładzała moje rozgrzane ciało.Harry złączył nasze usta w namiętnym pocałunku i powoli zbliżał się do mnie. Nie ostrzegając gwałtownie wszedł we mnie.
-Aaa!-krzyknęłam w bólu
Jednak moje słowo, nie zatrzymało chłopaka lecz odwrotnie. Jego ruchy stały się szybsze. Chwycił moje pośladki i energicznymi ruchami przybliżał mnie do siebie. Przytuliłam chłopaka i wbijając mu paznokcie w plecy krzyczałam jego imię z rozkoszy.
-Tak, krzycz to!-powiedział do ucha, a ja spełniłam jego prośbę
Nasze przyśpieszone oddechy się mieszały a głośne jęki rozchodziły się w przestrzeń. Słyszeliśmy swoje sapanie, ale żadne z nas nie potrafiło przerwać tak wspaniałej i pełnej przyjemności chwili.Harry uderzał o mój czuły punkt.
-O mój Boże Harry-krzyczałam do jego ucha, co w pewny sposób zadowalało go
Pragnę go całego. Nie czuję się w pełni spełniona, dlatego pomagałam Harry’emu wykonując szybsze ruchy do przody.Chłopak widząc mój zapał przyśpieszał a moje krzyki rosły w siłę. Moja przyjemność i rozkosz wbiła się na najwyższy szczebel i razem z Harry’m czuliśmy,że jeszcze parę pchnięć dzieli nas od finału.Przyciągał moje biodra tak mocno i głęboko, jak to tylko możliwe.Zadawał ostro pchnięcia, aby w końcu mnie poczuć.
-Dojdziesz jak ci powiem-mówi
-Aleee..alee..ja już nie mogę-skamlałam
-Jeszcze trochę-mówi przyśpieszając swoje ruchy
-Harry, Harry!-krzyczałam
-Teraz!
Oboje w jednym momencie wykrzykując swoje imiona spuściliśmy się w sobie. Nasze płyny zmieszały się ze soba, a ja opadłam na ramiona chłopaka próbując złapać normalny oddech. Zostaliśmy w takiej samej pozycji. Harry nie wyszedł ze mnie i wtuleni w siebie z przyśpieszonymi oddechami powiedzieliśmy.
-Byłaś cudowna! Dziękuje-odezwał się Loczek
-To ja dziękuję-wypowiedziałam ostatkami sił
Harry zaczął zbierać rzeczy a ja siedząc w tym samym miejscu oparłam dłonie o maskę biorąc głębokie wdechy i wydechy przypominając sobie akcję z przed chwili.Chłopak wziął mnie na ręce i ułożył w samochodzie.
-I co żałujesz, że wyrwaliśmy się wcześniej?
-Nie, ani trochę-powiedziałam z wielką radością na twarzy
-Musimy to kiedyś powtórzyć.Uwielbiam Cię taką-powiedział całując mnie i przykrywając kocem

4.Zayn- Jannet;)
-Siema chło..-nie dokończyłam wchodząc do ich domu, bo usłyszałam kłótnie
-Weź kurde, przecież to nic nie znaczy-mówił Harry
-Ale jemu to nie pasuję-krzyczał Liam
-Ale to jego praca.Nie ma wyjścia-wypowiedział się Louis
-Hej.Co jest?-zapytałam wtrącając się w ich ostrą wymianę zdań
-Aaa bo Zayn ma humorki-zaśmiał się ze złością Niall
-A dokładniej?-dopytałam się marszcząc czoło
-On ostatnio jest dziwny-zamyślił się Harry
-Ejj…może ktoś mi powie o co chodzi-lekko podniosłam głos
-O teledysk..-przeciągał Liam
-Jej czy ja musze z was wszystko wyciągać?-lekko się zdenerwowałam
-To idź go sama zapytaj-zezłościł się na mnie Lou
-Ok, dobra, tylko nie bij-zaśmiałam się do niego uciekając na górę
Zapukałam do pokoju mojego chłopaka.
-Liam mówiłem żebyś mnie zostawił!
Powoli uchyliłam drzwi i wychyliłam głowę.Ujrzałam przystojniaka leżącego na łóżku w samych spodniach.Na jego twarzy malowała się złość,ale na mój widok mały uśmiech zagościł na twarzy.
-Z tego co wiem to mama dała mi na imię [T.I] i nie, nie zostawię cię-zaśmiałam się zbliżając się do ukochanego
Z szczerą Radością podniósł kąciki ust.Podniósł się lekko na łokciach, a ja pochyliłam się na nim.
-Ejj no..nie widzieliśmy się cały dzień tylko na tyle cie stać-udałam zawiedzioną po krótkim całusie
Zayn chwycił mnie w pasie i obrócił tak że leżałam na łózku.Pocałował namiętnie, ale w jego oczach dalej gościła złość.Położył się na plecach.Głowę położyłam na jego torsie patrząc na jego twarz.
-Co się stało?
-Nic-odpowiedział krótko wymuszając uśmiech
-Zayn-zrobiłam groźna minę
-Chodzi o to, że mamy jutro nagrywać teledysk no i ma być tak ‚hot girl’ i ja mam się z nia całować.
-No i?-zdziwiłam się
-No jak to co?Nie chce się z nią całować przecież to ty jesteś moja dziewczyną.
-Zayn,ale przeciez to twoja praca ja rozumiem, że to nic nie znaczy.Rozmawialiśmy o tym.
-Ale ja nie chce-złościł się Mulat
-A może tak zapomnisz o tym i..-przerwałam bo zaczęłam całować jego brzuch
-Musze coś wymyślić-mówił sam do siebie a ja szłam w Górę z pocałunkami-Może wkręcę Harry’ego-całowałam jego szyję
-Kochanie przestań już-ponownie wróciłam do pieszczenia jego ciała
-A gdyby tak..-mówił nie zważając na moją osobę-Mmmm a może tak-uśmiechnął się do swojej mysli
-Zayn kurde..!-wkurzyłam się
-Co?-zapytał, ale po jego oczach widziałam,że w ogóle go to nie interesuje
Jego myśli krążyły wokół teledysku.
-To samo wiesz!-krzyknęłam i wyszłam z pokoju do łazienki
Oparłam się o umywalkę i spuściłam głowę na dół.Po chwili poczułam ciepło na biodrach.Dotyk który jest mi bardzo dobrze znany.
-Przepraszam-powiedział zaczynając całować mnie po szyi
Jego ciepłe wargi przyprawiły mnie o dreszcz.Jego dotyk był delikatny.Gładził moje uda nie przestając całować szyi.Jego przepełnione podnieceniem spojrzenie widziałam w lustrze.Pragnął mnie tak samo jak ja jego.Szybkim ruchem obróciłam się w jego stronę, aby chwycić jego policzki i pogrążyć się w namiętnym pocałunku.Jednak Zayn przygotowany był na moją reakcje.Wiedział co chciałam zrobić.Nie dał się zaskoczyć.Chwycił mocniej moje policzki i agresywnie przyciągnął mnie do siebie.Zaczął przygryzać moje wargi.W jego oczach pojawiła się dzikość.Na początku wystraszyłam się ale po chwili jego zawziętość podnieciła mnie.Tym razem chciał byc ostry.Chwycił mocno moje pośladki i posadził na pralce.Każdy jego ruch był gwałtowny.Przerażała mnie jego groźna mina.Szybkim ruchem pozbył się mojej bluzki, której po słyszanym dźwięku rozpruwających się szwów będę musieć wyrzucić.Od razu zabrał się za spodenki, które unosząc mnie pozwolił opaść.Siedząc przed nim w samej bieliźnie nie przerywał zwierzęcego pocałunku.Zaczał pieścić moje piersi przez cienki materiał.Jego gorące usta wróciły do szyi.Prawa dłoń dostała się do pasa i przez gumkę do pochwy.Zaczał delikatnie kręcić kółka obok vaginy.Z moich ust wydobył się cichy krzyk rozkoszy.Poprzez podniecenie i zachwyt nie spostrzegłam się kiedy Malik pozbył się mojego stanika.Jego ruchy były szybkie i nie przemyślane.Chciał poczuć dziką rozkosz z naszej przygody.Nasze szybsze oddech z każda sekund robiły się cieplejsze czując je na Skórze.Zayn swoimi pocałunkami dawał mi tyle przyjemności.Nie mogłam długo zostać mu dłużna.Zeskoczyłam z pralki przystawiając go do ściany.Opierał się, ale przytrzymałam mu ręce.Spodobało mu sie to. Zaczęłam od ust, które przepełnione namiętnością prosiły się o niegrzeczny pocałunek.Zjeżdżałam niżej.Poprzez szyję zostawiając mu malinkę, Klatkę piersiową, brzuch gdzie nigdzie przygryzałam jego delikatna skóre. Każde poczucie przez niego moich zębów przyprawiało go o łobuzerski uśmiech i chichot.Doszłam do jasnobrązowych spodni.Z łatwością odpięłam guzik i szybkim ruchem ściągnęłam je do kostek chłopaka. Widząc duze wybrzuszenie zdziwiłam ale lekko podniosłam kąciki ust.
-No wiem..ale przeciez widziałaś go już wiele razy-powiedział Zayn widząc wyraz mojej twarzy
Szybko chwyciłam bokserki i pociągnęłam w dół.Moim oczom ukazał się przyjaciel Mulata, który stał juz na baczność.Chwyciłam go w dłoń zaczynając od wolnym ruchów w Górę i w dół.Spojrzałam w górę, gdzie Zayn z podniecenia przez zęby wydobywał dźwieki pełne zachwytu.Zaczęłam bawić się językiem wokół główki członka.Wzięłam go do buzi zaczynając ssać. Krzyki Zayn’a pokręcały atmosferę a mnie zachęcały do pracy.Od razu zaczęłam szybsze ruchy.Starałam się jak mogłam.Czułam jak nogi chłopaka pod wpływem rozkoszy uginają się.Chwycił mnie za włosy i krzycząc moje imię pomagał wykonywać ruchy.
-Ochh..kochanie!-krzyczał z podniecenia
Nie wytrzymał jego nogi zrobiły się jak z waty więc musiał oprzeć się rękami o umywalkę.Nie przestawając przenosiłam się na szybszy tryp.
-Nie mogę już! Kończ!-sapał krzyczac
Jak na zyczenie przerwałam swoją prace prostując się przed chłopakiem
Spojrzał na mnie z zachwytem i szybko znalazła się przy mnie.Wbił się groźnie w moje usta ściskając mocno moje pośladki.Jęknęłam pod wpływem jego siły.Podniósł mnie i posadził na poprzednim miejscu wcześniej ściągając moją bieliznę.Bez ostrzeżenia wbił we mnie dwa palce.
-Aaaa!-krzyknęłam z bólu przez pocałunek
-Krzycz!-przerwał pocałunek przyśpieszając ruchy we mnie
-Zayn to boli!-powiedziałam
Przerwał ale za to zaczał poruszać się we mnie pokręcając punkt G.Krzyczałam z rozkoszy jęcząc mu prosto do ucha. Czułam się jak w siódmym niebie.Tylko Zayn doprowadzał mnie do takiego orgazmu.Nikt inny nie może mu dorównać a dzisisiaj to w szczególności.
-Zayn dochodzę-krzyknęłam wtulona w niego
Chłopak przyspieszył ruchy a po chwili w prezencie dostał moje soki, które wylizał. Poczułam smak swojej kobiecości na ustach.Przygryzł moją dolna wargę i wszedł we mnie delikatnie.Poruszał się płynnie.
-Co juz się zmęczyłeś?-zapytałam kiedy jego ruchy stawały się wolniejsze
-A chcesz więcej?-zapytał z łozbuzerkim uśmiechem
-Tak…proszę-wybłagałam-Achhh-syknęłam kiedy wbił się w mój czuły punkt
Chwycił moje pośladki i pomagając sobie ruszał się do przodu.Moje krzyki rosły z każdym pchnięciem.
-Krzycz moje imię-powiedział
-Co?-wysapałam
-No krzycz!
-Zayn,. Zayn, Zaynnnnn! Ooo tak!-krzyczałam nie zwarzając na nic
Jego ruchy były groźne, a każde pchnięcie podniecało mnie jeszcze bardziej.Nasze sapanie łączyło się unosząc do góry.Poruszał się gwałtownie i niegrzecznie.Wbijałam paznokcie w jego plecy.Krzyczałam.Sapałam.Jęczałam z rozkoszy którą mi dawał.Jego ciepły i przyspieszony oddech zatrzymywał się na moich ramionach.
-Zayn dochodzę już!-jęczałam
-Czekaj! Jeszcze dwa pchnięcia-powiedział szybko-Już!-krzyknął a ja mogłam wypuścić swoje soki
Nasze płyny zmieszały się a my odetchnęliśmy z ulgą. Zayn pomału wyszedł ze mnie i przytulił.W swoich ramionach łapaliśmy świeże powietrze i doprowadzaliśmy oddechy do normalnego stanu.
-Byłeś niesamowity-powiedziałam kiedy temperatura ciała obniżyła się
-Ty też.Kocham Cię-pocałował mnie w policzek
Zeszliśmy razem trzymając się za rękę.
-Zgadzam się na ten teledysk-powiedział Zayn z uśmiechem przytulając mnie
-Jakich ty środków użyłaś aby go przekonać?-zapytał zdziwiony Liam
-Naturalnych-powiedział Harry unosząc brew patrząc na koszulkę Zayn’a na moim ciele.

5.Larry- BasieQ
Harry i Lou umiejętnie wlewają w Ciebie wódkę. Na niskim, dębowym stoliku w salonie roi się od pustych, pełnych i półpełnych butelek. Harry upija Cię czystą wódką, a Lou robi Ci kolorowe drinki. Już dawno straciłaś rachubę ile wypiłaś. Powoli tracisz orientację wokół siebie. Zauważasz, że Harry i Lou też nie są już trzeźwi, ale jednak są trzeźwiejsi od Ciebie.
– Wystarczy już jej – mówi Lou.
Harry mu przytakuje. Wymieniają spojrzenia. Wstają, podnoszą Ciebie z sofy. Jesteś kompletnie pijana. Prowadzą Cię na piętro do jednej z sypialni. W niej Harry rozbiera Cię do naga, a Louis w tym czasie nagrywa Twoje ciało od stóp, przez nogi, podbrzusze, piersi, dekolt aż do twarzy. Dokładnie, nie pomijając ani centymetra Twojego ciała. Harry musi trzymać Cię, byś nie upadła, bo nie umiesz utrzymać się na nogach. Kładzie Cię na łóżko, po czym przywiązuje Twoje ręce i nogi do łóżka satynową wstążką. Rozbiera się do naga. Gdy widzisz jego penisa natychmiast nabierasz ochoty na to, by wziąć go do ust lub chociażby dotknąć ręką. Usiłujesz zerwać się z uwięzi, jednak nie udaje Ci się to. Zaczynasz wić się jak opętana po łóżku.
– Harry… Podejdź… Tu… – mówisz, a język plącze Ci się.
Harry najwidoczniej domyśla się o co Ci chodzi. W sprawach kobiet jest specem. Perfekcyjnie rozumie ich każdy zamiar czy chęć.
Harry wchodzi na łóżko. Porusza się niczym kot na polowaniu: powoli, ostrożnie, zachowując zaostrzone wszystkie zmysły. Louis stoi przy łóżku jedynie w bokserkach i nagrywa wszystko.
Rozchylasz usta, a Harry klęka nad Twoją twarzą. Dłonie opiera o ścianę. Jego penis wchodzi do Twoich ust. Wykonujesz podłużne ruchy wzdłuż jego członka. Początkowo lokaty usiłuje zachować zimną krew, ale jesteś tak dobra, że długo mu się to nie udaje. Zaczyna płyciej i szybciej oddychać. Chwilami nawet pokrzykuje Twoje imię. Czujesz w ustach jego spermę. Po tym jak Harry wyjmuje z ust swojego penisa, połykasz białą ciecz i oblizujesz ze smakiem usta.
Lokaty postanawia Ci się odwdzięczyć. Zakreśla językiem kółka wokół Twoich sutków. Schodzi niżej, wodząc językiem po Twojej rozpalonej skórze. Jego loki muskają Twoje ciało. Harry składa pocałunek poniżej Twojego podbrzusza, po czym zaczyna pieścić Cię swoim mięsistym językiem. Doprowadza Cię do szału. Wijesz się po łóżku, jednak masz bardzo ograniczone ruchy przez spętane kończyny. Spoglądasz w obiektyw kamery, a później na krocze Louisa. Jego penis jest nabrzmiały. Materiał bokserek opina się na nim.
Harry pieści dłońmi Twoje piersi, po czym zatapia w Twojej pochwie swojego penisa. Jego ruchy są gwałtowne i głębokie. Harry zaczyna być coraz brutalniejszy. Krzyczysz jego imię. Jeszcze nigdy nie doznałaś takiego uczucia. Jesteś podniecona jak nigdy. Twoje ciało wygina się w łuk. Harry przyspiesza. Przymykasz oczy. Twój oddech jest niezmiernie szybki i płytki. Nie potrafisz złapać tchu.
– HARRY! – wrzeszczysz ni to zła, ni to zadowolona. On nie przestaje. Dalej robi swoje, a Louis dalej to wszystko nagrywa. Czujesz, że zaraz oboje dojdziecie. Nie mija minuta, a Ty czujesz w pochwie spermę Harry’ego. Lokaty pochyla się nad Twoją twarzą. Jego zielone oczy błyszczą triumfalnie. Całuje Cię.
Harry spogląda na Louisa. Ustawia kamerę na półce nieopodal łóżka. Wchodzi na łóżko. Spogląda w oczy Harry’ego, który coraz bardziej przybliża się do niego.
Na Twoich oczach dochodzi do pocałunku Harry’ego z Louisem. Harry obejmuje Louisa w pasie i przyciąga jeszcze bliżej do siebie. Palce Louisa wplątały się w loki Harry’ego. Ich pocałunek z każdą chwilą był coraz bardziej namiętny i gdyby mieli ubrania to zapewne zaczęliby je sobie nawzajem zdejmować.
Podnieca Cię ten widok.
– Teraz Twoja kolej – mówi Harry. Schodzi z łóżka i łapie kamerę.
Louis oblizuje usta i uśmiecha się do Ciebie. Odwiązuje Twoje nogi i ręce.
Odwracasz się na prawy bok. Louis układa się tuż za Tobą. Jego oddech owiewa Twój kark. Łapie Twoją pierś i przez chwilę delikatnie ją pieści, by po chwili delikatni wejść w Ciebie od tyłu. Pojękujesz z rozkoszy. Ruchu Lou są powolne i subtelne w przeciwieństwie do ruchów Harry’ego. Składa pocałunki na Twojej szyi i ramionach. Wodzi dłonią po Twoim brzuchu, kreśląc jakieś nieokreślone kształty. Odchylasz głowę do tyłu, pławiąc się w rozkoszy dzisiejszej nocy.
6.Harry- BasieQ
Wybierasz się z Harrym na zakupy. Ciągasz go za sobą po sklepach, a on wciąż nie wydaje się znudzony. Co chwilę podsuwa Ci jakieś ubrania, które idealnie na Tobie leżą. Gdy sprawdzasz zegarek, jest już parę minut po szóstej. Kalkulujesz, że od ponad dwóch godzin chodzicie po sklepach. Stajesz przy kasie i kładziesz na ladzie parę spodni i ładny wełniany sweter. Kobieta uprzejmie pakuje zakupy i mówi, ile macie zapłacić. Harry wyjmuje portfel z tylnej kieszeni swoich nisko opuszczonych dżinsów i wyciąga z niego gotówkę. Ty w międzyczasie zabierasz papierową torbę, która dołącza do paru innych siatek z zakupami. W końcu wychodzicie ze sklepu.
– Może mała przerwa na kawę? – pyta Harry, łapiąc Twoją wolną rękę. Splata swoje palce z Twoimi.
– Czemu nie – odpowiadasz z uśmiechem.
Kierujecie się ku windzie, którą wjeżdżacie na wyższe piętro, a potem ku ulubionej kawiarni. Drogę do waszego celu Harry umila Ci opowiadając parę dowcipów zasłyszanych od chłopaków.
W kawiarni zamawiacie caffe latte i dwa kawałki ulubionego torcika. Gdy Harry opowiada kolejny żart, czujesz jego dłoń na swoim udzie, a następnie jak przesuwa się ku Twoim okolicom intymnych. Usiłujesz ukryć lekkie zażenowanie, w końcu jesteście otoczeni ludźmi. Uśmiechasz się lekko i rzucasz Harry’emu wymowne spojrzenie.
– Nie tutaj – szepcesz, zrzucając jego dłoń ze swojego uda.
– Czemu? – pyta najwyraźniej napalony. Jego zielone oczy błyszczą. Na twarzy widnieje szeroki uśmiech szaleńca.
– Za dużo tu ludzi – odpowiadasz. – A poza tym, chyba nie chcesz być na jutrzejszej gazecie tuż pod nagłówkiem: „Harry Styles to zboczeniec!”.
– Czemu nie – wzrusza ramionami.
Spoglądasz na niego spod byka.
Sytuację ratuje kelner, który przynosi wasze zamówienie.
W ciszy popijacie ciepły napój i jecie torcik czekoladowy. Harry spogląda na Ciebie cały czas z pożądaniem w oczach. Doskonale wiesz, co dzieje się w jego głowie, a na myśl o tym uśmiechasz się mimowolnie. Po kwadransie, podczas którego Harry dawał Ci wyraźne znaki ochoty na seks, które przeplatał ze zboczonymi żartami, wychodzicie z kawiarni.
Weszliście do kolejnego sklepu. Zauważasz piękną sukienkę, którą koniecznie musisz mieć. Nie za często chodzisz w sukienkach, ale dla tej zrobisz wyjątek. Podekscytowana szukasz swojego rozmiaru, chwytasz wieszak i idziesz ku przebieralniom. Wchodzisz do wolnej kabiny, a Harry czeka za drzwiami. Zdejmujesz ubrania i wbijasz się w sukienkę, która leży na Tobie perfekcyjnie. Wołasz Harry’ego, który po chwili jest tuż za Tobą.
– Pięknie Ci w niej – mówi. Uśmiecha się delikatnie. Wciąż spoglądasz w swoje odbicie w lustrze, bo nie możesz napatrzeć się na siebie w tej sukience. Czujesz, jak Harry rozpina zamek sukienki, która lekko spływa po Twoim ciele, lądując u Twoich stóp. Stoisz w samej bieliźnie. Harry przysuwa się do Ciebie i obejmuje Cię w talii. – A tak wyglądasz najpiękniej – szepce. Subtelnie wsuwa swoje palce pod Twoje kolorowe majtki, które najseksowniejsze nie były. Czujesz jak Cię pieści. Zaczynasz oddychać szybciej i płyciej. Odchylasz głowę do tyłu, opierając ją o ramię Harry’ego, który muska swoimi ustami Twoją wyeksponowaną szyję. Czujesz jak Harry wkłada swoje palce do Twojej pochwy, przez co gwałtownie nabierasz powietrza. Dłoń, którą Harry obejmował Cię, zakrywa Ci lekko usta. Ruchu lokatego są szybkie i głębokie. Zaciskasz zęby, by nie zacząć krzyczeć z podniecenia. Dłoniom obejmujesz swoją pierś i przez materiał stanika pieścisz ją, sprawiając sobie więcej przyjemności. Gdy jesteś już bliska osiągnięcia apogeum Harry nagle wyjmuje z Ciebie swoje palce. Jesteś zawiedziona.
– Deser dostaniesz w domu – mówi i wysuwa się, zza uchylonych wcześniej drzwi.
Wróciwszy do domu postanowiłaś wziąć długą kąpiel. Powiedziałaś to Harry’emu, który zaoferował, że ją przygotuje, a Ty możesz rozpakować zakupy. Idziesz do sypialni, w której zostawiłaś siatki z zakupami, ale zamiast zabrać się za ich rozpakowanie i umieszczenie ubrań, butów i akcesoriów w garderobie, rozsiadasz się w ulubionym fotelu Harry’ego, kładąc obolałe nogi na podnóżku. Na chwilę przymykasz oczy, by odpocząć. Błogą ciszę przerywa chrząknięcie lokatego. Momentalnie otwierasz oczy i widzisz stojącego w progu Harry’ego.
– Miałaś rozpakować zakupy – mówi. Jego mina mówi, że nie żartuje.
– Och, zaraz to zrobię – odpowiadasz, wzdychając. Niechętnie podnosisz się z fotela, chwytasz wszystkie torby za uszy i idziesz z nimi do garderoby, w której wszystkim zakupionym rzeczom przydzielasz miejsce w szafach, na wieszakach i półkach. Puste siatki składasz i odkładasz na półkę.
– Kąpiel już jest gotowa – mówi Harry wchodząc do garderoby. Uśmiechasz się do niego. Wyjmujesz czysty komplet bielizny i idziesz do łazienki.
Harry przystroił łazienkę, umieszczając wszędzie świeczki, robiąc pianę i kolorową wodę w wannie. W powietrzu unosi się różany zapach. Rozebierasz się do naga, a Harry przygląda się Tobie, stojąc w progu. Wchodzisz do wanny.
– Udanej kąpieli – mówi Harry.
– A Ty dokąd? – pytasz.
Harry podłapuje aluzję i podchodzi do Ciebie. Rozbiera się do naga, po czym siada naprzeciwko Ciebie w wannie. Wpatrujecie się w siebie dłuższą chwilę.
– Przybliż się i odwróć się tyłem do mnie – każesz. Harry posłusznie wykonuje Twoją prośbę. Klękasz za Harrym. Dłonie kładziesz na ramionach Harry’ego, a następnie zsuwasz je coraz niżej, aż do jego krocza. Palcami jednej ręki oplatasz jego penisa i przez chwilę robisz mu dobrze. Harry przeciągle wzdycha. Łapiesz dłońmi jego jądra i delikatnie je ściskasz, na co Harry wydaje z siebie dźwięk zadowolenia. Opiera głowę o Twoje ramię. Znów obejmujesz palcami jego penisa i robisz mu dobrze.
– Teraz Twoja kolej – mówi Harry. Odwracasz się. Czujesz jak dłonie Harry’ego obejmują Twoje piesi i zaczynają je pieścić. Prawa dłoń lokatego zsuwa się niżej i zaczyna pieścić Twoją waginę. Wzdychasz przeciągle. Przymykasz oczy z podniecenia i rozchylasz wargi. Opierasz głowę na ramieniu Harry’ego, który wciąż pieści Cię.
Po wspólnej kąpieli i po tym, jak Harry wsmarował w Twoje ciało balsam do ciała, zaniósł Cię nagą na rękach do łóżka. Umiejscowił się dokładnie nad Tobą, wpatrując się w Twoje oczy. Unosisz się lekko, by musnąć ustami jego rozchylone wargi. Harry obniża się, zginając ręce w łokciach i przedłuża wasz pocałunek, sprawiając, że staje się on namiętniejszy i gorętszy. W końcu Harry delikatnie siada na Tobie okrakiem, ręką wodząc wzdłuż boku Twojego ciała, wciąż Cię całując. Gdy przerwa wasz pocałunek, ustami muska Twoje ciało: szyję, zagłębienie między wystającymi obojczykami, piersi, brzuch, podbrzusze… Wraca na górę, przejeżdżając językiem po Twojej rozgrzanej skórze. Chwyta Cię wpół i obraca was. Rzadko kiedy pozwala Ci być na górze, więc postanawiasz wykorzystać tą okazję do maksimum.
Czujesz jak penis Harry’ego zagłębia się w Tobie. Jego dłonie spoczywają na Twoich biodrach. Przyspieszasz swoje ruchy. Chwytasz się za pierś, wyginasz w łuk, podpierając się na jednej ręce, by dostarczyć Harry’emu jak najlepszych widoków. Sięga ręką w Twoją stronę i wodzi opuszkami palców po Twoim ciele. Pojękujesz z rozkoszy, a gdy czujesz spermę Harry’ego w sobie krzyczysz z rozkoszy:
– Taaak!
Harry gwałtownym ruchem przyciąga Cię do siebie i całuje w usta. Po tym jak jego penis wyszedł z Ciebie, położyłaś na nim dłoń. Ułożyłaś głowę na piersi Harry’ego i niedługo potem zasnęłaś.

7.Harry-Nieznany
Planowałaś te wakacje już dłuższy czas. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, a Ty tylko czekałaś na osobę, z którą miałaś na nie wyruszyć. Jak zwykle się spóźniał. Rozumiałaś jego napięty grafik i całą resztę obowiązków, ale myślałaś, że gdy wkońcu doczeka się on chwili wolnego, to przynajmniej postara się ją wykorzystać i nie spóźni się na własne wakacje. Poczekałaś jeszcze kilka dobrych chwil, gdy usłyszałaś samochód, który przejeżdżał pod domem. Odgłos klaksonu zabrzmiał tuż pod kuchennym oknem, a koła zaszurały o żwirowy podjazd. Nareszcie. Podeszłaś do drzwi, które właśnie się otworzyły i zobaczyłaś swojego Harry’ego. Tak, spotykałaś się z Harrym Stylesem, wokalistą popularnego zespołu, właścicielem najpiękniejszych loków na świecie. Przysunęłaś się do niego, a on objął twoje drobne ciało w pasie, wtulając twarz w twoje miękkie włosy. Rozkoszowałaś się jego zapachem, na który łączyła się woda kolońska i woń ludzkiego ciała. To był wasz rytuał. Robiliście tak od zawsze, tak wyglądało wasze pierwsze spotkanie. Był to element, bez którego nie mogliście żyć. Niespodziewanie poczułaś, jak ręką Harry’ego nieznacznie zsuwa się w dół, a jego usta zaczynają delikatnie muskać twoją szyję. Zaśmiałaś się dźwięcznie i szybkim, sprawnym ruchem wysunęłaś się z jego objęć.
- Mamy na to całe dwa tygodnie, słońce. – Wyszeptałaś mu do ucha, czując jak drży pod wpływem twojego głosu. – Powstrzymaj się teraz, to później dostaniesz nagrodę.
Zauważyłaś błysk w jego oczach, gdy schylał się po twoje walizki. Szybkim krokiem zaniósł je do samochodu i usiadł w fotelu kierowcy. Rozbawiona zajęłaś miejsce tuż obok niego, patrząc jak twój kochaś nerwowo zaciska ręce na kierownicy. Nienawidził czekać. Nienawidził być powstrzymywany, ale wiedział, że z Tobą nie warto dyskutować, bo i tak nic nie zdziała. Zatrzasnęłaś drzwi, a on w tym samym momencie wcisnął pedał gazu. Z piskiem opon wyjechaliscie z terenu waszej posiadłości. Szykowała się naprawdę długa podróż, ale cieszyłaś się, że to akurat Harry prowadzi. Miałaś nadzieję trochę się z nim podrażnić podczas tej jazdy, może nawet momentami podniecić. Zaczęłaś swoją grę od delikatnego przeciąganią się na fotelu pasażera. Odchyliłaś ręce na tyle, na ile pozwalała Ci mała przestrzeń pojazdu i wyciągnęłaś się przeciągle, wypinając swój biust delikatnie do przodu. Kątem oka zauważyłaś, że jego szczęka zaciska się, a dłonie zapewne musiały go rozboleć, od tak długiego ściskania ich na bezbronnej kierownicy. Mimo wszystko nie chciałaś przestawiać, czerpałaś z tego naprawdę dużą przyjemność. Kontynuując, złapałaś za róg swojej zwiewnej sukienki i delikatnie podwinęłaś, by kończyła się w połowie uda. Wyglądając przez samochodowe okno i podziwiając widoki za nim, twoja dłoń sunęła delikatnie po tej części ciała, którą właśnie wyeksponowałaś. Delikatne muskanie własnych palców po tak delikatnej skórze ciała, doprowadziło, że zaczęłaś lekko drżeć. Zerknęłaś dyskretnie na Harry’ego, który uparcie wpatrywał się w przednią szybę pojazdu, próbując ignorować twoje zachowanie. Robił to wyjątkowo nieskutecznie, bo co chwilę jego wzrok wędrował w stronę twojego ciała, wyciągnięto na fotelu obok. Najlepszym dowodem na to, była rysująca się wypukłość, odznaczająca się na kształcie spodni. Zadowolona, że doprowadziłaś go do takiego stanu i będąc pewna, że na Ciebie spogląda, zaczełaś delikatnie przygryzać swoją dolną wargę, przesuwając swą dłoń w górę uda i rozchylając odrobinę nogi. Twoja sukienka ledwo zasłaniała Ci dolną część bielizny, ale zupełnie Ci to nie przeszkadzało. Chciałaś się bawić, lecz chwilę później poczułaś mocny uścisk na nadgarstku, który skutecznie zatrzymał go w miejscu.
- Przestań. – Warkot, który wydobył się zza zaciśniętych zębów był niesamowice podniecający.
- Nie. – Odparłaś zadziornie, próbując ukryć rozbawienie. – Mi się podoba.
W tym momencie wyszarpnęłaś dłoń z jego uścisku i delikatnie pochylając się w jego stronę, dotknęłaś jego twardej męskości, której zaczynało brakować już miejsca w ciasnych spodniach. Harry warknął i gwałtownie skręcił w najbliższą boczną uliczkę, którą mijaliście. Zaskoczyła Cie jego reakcja, spodziewałaś się, że wciąż będzie zrywał takiego opanowanego, jak dotychczas, przez całąpodróż. Uśmiech nie schodził ci z twarzy, a twoja dłoń nie opuszczała okolic jego krocza, gdy samochód podskakiwał na wybojach polnej drogi wiodącej przez środek lasu. Harry jechał tak przez kilka minut, gdy wkońcu zatrzymał się na środku wąskiej ścieżki. Gwałtownym ruchem odpiął pasy bezpieczeństwa i szybko opuścił samochód, nie odzywając się do Ciebie ani słowem. Okrążył pojazd i otworzył drzwi z Twojej strony, rzucając Ci dziwne spojrzenie.
- Wysiadaj. – Brzmiało to zdecydowanie jak rozkaz, ale jego ton dawał Ci jakąś nieopisywaną satysfakcję.
- Harry, ale..
- Powiedziałem. Wysiadaj. Z. Tego. Pieprzonego. Samochodu. – Nie chcąc się kłócić, szybko wyswobodziłaś się z pasów i zrobiłaś to, o co Cie poprosił. Ledwo zdążyłaś zamknąć za sobą drzwi, gdy jego mocne ramiona objęły Cie z całej siły i popchnęły tak, że plecami dotykałaś boku pojazdu. Moment później Harry wpił się w Twoje usta, przyciągając Cię do siebie jeszcze bardziej, jeszcze bliżej. Poczułaś jego ciepły język, który zaczął delikatnie pieścić Twoje podniebienie. Wplotłaś palce w jego splątane, kręcone włosy, wiedząc, że bardzo to lubi. W efekcie swojego czynu, otrzymałaś ciche westchnienie, które Harry wydał z siebie prosto w Twoje usta. Drżąc z przyjemności oddałaś mu pocałunek z jeszcze większą namiętnością, niż kiedykolwiek wcześniej. Kochałaś usta swojego chłopaka, uwielbiałś czuć je na sobie, na całym swoim ciele. Poczułaś jak dłonie Harry’ego wędrują po całym Twoim ciele, ściskają piersi, głaszczą uda i pośladki, delikatnie pieszczą wrażliwą skórę szyi.
- Chcę Cie. – Wyszeptał Ci to prosto do ucha, jednocześnie lekko przygryzając jego płatek. – Chcę Cie, tutaj i teraz.
Jednym szybkim ruchem poderwał Cie do góry, a ty objęłaś go nogami w pasie. Czułaś jego erekcję, gdy ten premierzył kilka kroków, by posadzić Cię na chłodnej masce samochodu. Oparł dłonie na twoich bokach i zaczął obsypywać pocałunkami Twoją szyję, na co ty reagowałaś coraz głośniejszymi oddechami. Gdy usta Harry’ego dotarły Twoich obojczykow, przesunęłaś dłońmi po jego umięśnionym brzuchu i szybkim ruchem wyswobodziłaś jego tors z opiętej koszulki. Niepotrzebną część garderoby rzuciłaś za siebie, nie przejmując się, że później i tak będziecie musieli jej poszukać. Jego dłonie przesunęły się w stronę zapięcia Twojej sukienki i poradziły sobie z nim bez najmniejszego problemu. Harry zsunął ją z Ciebie całkowicie, a że nie założyłaś dzisiaj stanika, to siedziałaś przed nim wyłącznie w koronkowych, czarnych i wyjątkowo skąpych majtkach. Była to połowa od Twojego ulubionego kompletu, a Ty doskonale zdawałaś sobie sprawę, że on również go uwielbia. W myślach pochwaliłaś swoją intuicję, za to, że zdecydowałaś się je włożyć właśnie dziś. Błysk w oku Harry’ego, gdy podziwiał Cię prawie nagą na masce pięknego samochodu był nieopisywalny. Nie chcąc pozostać mu dłużna, sięgnęłaś dłońmi do jego rozporka i powoli zaczęłaś go rozpinać. Następnie zsunęłaś mu spodnie z bioder i o ile to możliwe, jego erekcja powiększyła się jeszcze bardziej. Zaczęłaś ją delikatnie pieścić przez cienki materiał czarnych bokserek, na co Harry zareagował swoim cichym, pierwszym jękiem tego dnia. Widząc, że sprawia mu to przyjemność, przyspieszyłaś swoje ruchy, jednocześnie podziwiając jego twarz na której widniał wyraz czystej przyjemności. Po chwili jednak, jego przyjaciel był już tak duży, że zaczął wystawać z opiętych bokserek. Problemu nie było, bo te po chwili leżały gdzieś na ścieżce, daleko za waszą dwójką.W podobnym tempie pozbyliście się reszty Twojej bielizny. Byliście zupełnie nadzy w środku lasu. Chyba nic nie podniecało Cie bardziej, niż świadomość, że ktoś może przechodzić lub przejeżdżać drogą, na której wy urządziliście sobie dość nietypowy postój. Z rozmyślań wyrwał Cię dotyk Harry’ego, którego dłonie zmierzały do dolnych cześć Twojego ciała. Poczułaś, jak jego palec odnajduje Twoje ciepłe wnętrze i wsuwa się w nie, bez żadnego oporu. Wygięłaś Swoje ciało w łuk, gdy chłopak zaczął poruszać nim coraz szybciej, by po chwili dołączyły do niego kolejne dwa uzdolnione paluszki. Jęknęłaś głośno, gdy Harry wolną dłonią zaczął pieścić Twoje stojące na baczność sutki. Nie chcąc być dłużna, sięgnęłaś do jego członka, by oddać mu choć trochę przyjemności, którą Ci właśnie zapewniał. Gdy tylko go dotknęłaś, z jego ust wydobyło się ciche westchnienie.
- Zostaw. – Wymruczał Ci do ucha. – Później. Teraz czas na Ciebie.
Nie chcąc dyskutować, oddałaś mu się całkowicie. Jeśli było to możliwe, to ten jeszcze bardziej przyspieszył swoje ruchy, a jego język zaczął namiętnie bawić się Twoim sutkiem. Krzyczałaś, jęczałaś i wzdychałaś, nie dbając, że słyszeli Cie pewnie w obrębie mili. Teraz istniałaś tylko Ty, On i przyjemność jaką Ci sprawiał swoimi palcami. Poczułaś, jak jego język wędruje coraz niżej, zaczyna pieścić delikatną skórę brzucha i wciąż uparcie posuwa się w dół. W jednej chwili palce Harry’ego wysunęły się z Ciebie, a ich miejsce zajął wcześniej wspomniany język. Przez Twoje ciało przeszedł silny dreszcz, gdy chłopak zaczął poruszać nim w Twoim wnętrzu. Robił Ci to wcześniej wiele razy, ale nic nie mogło równać się z tym, który miał miejsce teraz. Twoje jęki przybrały na sile, a ty czułaś, że zaraz dojdziesz. Widok poruszającej się głowy Harry’ego między Twoimi nogami przeważył szalę przyjemności i wczepiając palce w jego miękkie włosy, rozkoszowałaś się nieziemskim orgazmem, który w chwili obecnej opanował Twoje ciało. Harry odsunął się od Ciebie i pomógł na powrót usiąść na masce, na której leżałaś przez kilka ostatnich minut. Widziałaś ten błysk w jego oczach, tą radość, która od niego emanowała. To w nim kochałaś. Jako jeden z niewielu facetów, odnajdywał spełnienie w samym zaspokajaniu partnerki. Zawsze dbał o Twoje doznania, zawsze sprawiał, by Tobie było najlepiej. Nie chcąc jednak zostawiać go bez żadnej przyjemności, rozsunęłaś swoje nogi i śmiałym spojrzeniem zaprosiłaś go bliżej. Nie musiałaś powtarzać tej czynności, pojawił się przy Tobie w jednej sekundzie. Złożyłaś na jego ustach pocałunek, a dłońmi zawędrowałaś do jego, stojącej na baczność erekcji. Objęłaś ją dłonią o zaczęłaś wykonywać wolne ruchy, które musiały sprawiać jej właścicielowi wiele przyjemności. Gdy jego jęki przybrały na sile, przyspieszyłaś ruchy i rozkoszowałaś się wyrazem twarzy Harry’ego, pogrążonej w grymasie przyjemności.
- Zaraz.. Dojdę.. – Wydyszał cichutko, pomiędzy kolejnymi cichutkimi jękami.
Nie trzeba było Ci tego powtarzać dwa razy. Rozsunęłaś swoje nogi jeszcze szerzej, a Harry wbił się w ciebie jednym płynnym ruchem. Gdyby nie jego palce, które zajęły się Tobą wcześniej, pewnie rozerwałby Cię na pół. Teraz jednak szans nie było, by którekolwiek zwolniło, lub zaczęło być ostrożnym. Oplotłaś nogami jego biodra i przysunęłaś go jeszcze bliżej siebie. Oboje jęknęliście głośniej niż wypadałoby, ale kontynuowaliście ten szaleńczy wyścig po ogromną przyjemność. Harry wykonywał mocne i zdecydowane pchnięcia, wchodził w Ciebie do samego końca, a zimna maska przyjemnie chłodziła Twoje rozgrzane ciało. Trwaliście w podobnym stanie kilka naprawdę długich chwil, zwiększając intensywność wzajemnie oferowanych doznań. W jednym momencie poczułaś, jak członek Harry’ego drży i zapowiada szybki koniec w twoim wnętrzu. Sama również byłaś bardzo bliska całkowitego spełnienia i wystarczył jeden skurcz wszystkich mięśni na Twoim ciele, byś doznała najlepszego orgazmu w swoim życiu. Harry nie pozostał w tyle i strzelił w Ciebie ciepłą spermą, która przyjemnie rozlewała się po twoim wnętrzu. Zastygliście nieruchomo, przytuleni do siebie, drżąc w wspólnym orgazmie. Było cudownie. Gdy Twój chłopak opuścił Twoje ciało, poczułaś.. Pustkę. Czułaś się niekompletna, bez niego w środku. Nie miałaś jednak czasu się smucić, bo Harry złożył na Twoich ustach najsłodszy pocałunek, jaki w życiu otrzymałaś. Rozkoszowałaś się jego smakiem, jego obecnością. Gdy wkońcu udało wam się od siebie oderwać, usłyszałaś tylko bardzo ciche „dziękuje” z ust miłości Twojego życia. Zapowiadały się bardzo miłe wakacje.

8. Zayn-Nieznany
Są wakacje, a ty zaczęłaś pracę w pizzeri. Właśnie kończysz ostatni kurs, ale nie wiesz komu zawozisz ostatnią pizzę. Dojeżdżasz do celu i pukasz do drzwi. Czekasz aż nagle drzwi otwiera Zayn. Stoisz wryta w ziemię i nie możesz wykrztusić z siebie ani jednego słowa. W końcu Zayn się odzywa:
-Hej! Może wejdziesz i zjesz ze mną tą pizze, bo chyba sam jej nie zjem-uśmiecha się przystojniak.
Bez zastanowienia zgadzasz się i po chwili wchodzisz do jego domu. Zaprasza Cię do dużego salonu, gdzie jest ogromna sofa. Siadacie i zajadacie się pizzą. Rozmawiacie i nagle Zayn odkłada pudełko z pizzą. Przysuwa się do Ciebie i kładzie rękę na twoje kolano. Przesuwa dłoń coraz bliżej twojego krocza.
-Wiesz na co mam ochotę?-pyta się chłopak.
-Nie, nie wiem-odpowiadasz ze zdziwieniem.
-Mam ochotę na małe co nie co-z uśmiechem na twarzy odpowiada.
Zgadzasz się i po chwili już nie masz na sobie bluzki, a Zayn spodni. Chłopak prosi Cię żebyś zrobiła mu loda. Zdejmujesz jego czarne bokserki i wkładasz do swojej buzi jego ogromnego „pytona”. Robisz to z taką szybkością, że chłopak nie wytrzymuje z podniecenia. Zdziera z Ciebie spodnie i majtki, i obraca Ciebie tyłem do siebie, bierze Cię na pieska. Wszedł w twoją małą i ciasną szparkę, i zaczął mocno i szybko jak tylko mógł posuwać Ciebie. Z podniecenia głośno krzyczałaś jego imię:
-Zayn! Zayn! Mocniej!
A on co raz mocniej Cię posuwał. Ze zmęczenia wyszedł z Ciebie i usiadł. Po krótkiej chwili chwycił i rzucił Ciebie na sofę. Rozchylił twoje nogi i zaczął robić Tobie minetę. Stękałaś z podniecenia.
-Kotku, wejdź we mnie jeszcze raz. Nie spuściłeś się wcale.
Bad Boy posłuchał Ciebie. Położył się na sofie i kazał Tobie usiąść na sobie. Powoli usiadłaś na nim i zaczęłaś energicznie i szybko skakać na nim. Chwycił twoje pośladki i zaczął je mocno ugniatać z podniecenia. Nagle Zayn poczuł, że za chwilę się spuści. Jednak nie zdążyłaś zejść z niego. Jego sperma znalazła się w Tobie. A gdy już z niego zeszłaś, sperma wszędzie się lała na ścianę, podłogę, a nawet na niedojedzoną pizzę. Nie brakowało jej też na Tobie i na nim. Poprosiłaś go żeby zlizał ją z Ciebie, a ty w zamian za to zrobiłaś to samo. Gdy już się nawzajem „umyliście” odpoczęliście chwilę i się ubraliście. Zayn podziękował ci za tą niesamowitą przygodę. Ty mu też podziękowałaś. Wymieniliście się numerami telefonów. Do domu wróciłaś cała w skowronkach.

Zauważyliście pewnie, zę ten troche na odpieprz zrobiony przez autorke, ale nie mam czasu, by znaleźć coś lepszego…………….. sorry, zę nie ma tu mojego autorstwa, choć pewnie byście bardzo chcieli….ael mam dla was małą niespodzianke, która ukarze sie w rozdziale…… Już sie zamykam! Czekam na komy i wybór tego naj.
Pozdro Izkaxxx

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dawka humoru! (cz1)

20 lis

Dawka humoru, tak jak w tytule! Daje tu kawały, a wy głosujcie na niejlepsze!
1.
Jasiu podpalił szkolny śmietnik.
– Jutro do szkoły przyjdzie Twój tata ! – mówi wychowawczyni
– Nie mam taty
– Nie wiedziałam. Co się z nim stało ?
– Traktor go przejechał.
– To z Mamusią przyjdź !
– Nie mam Mamusi traktor ją przejechał
– To z dziadkami przyjdź !
– Nie mam dziadków traktor ich przejechał
– To co ty będziesz na tym świecie samiutki robił ?
– Nadal będę traktorem jeździł !
2.
Siedzę w kościele, patrzę, a tu kobieta z papierosem. Tak się oburzyłem, że mi piwo z ręki wypadłO!
3.
Do tramwaju wchodzą studenci,za nimi staruszka.Towarzystwo rozsiada się w najlepsze a staruszka stoi trzymając się za oparcie siedzenia. Na ręce wiesza sobie laskę, która obija się o siedzenie wydając dość głośny dźwięk.Jeden ze studentów: -Mogła by Pani kupić sobie jakąś gumę na tą laskę żeby hałasu nie robiła. Na to babcia: -Gdyby Twoi rodzice kupili sobie gumę to ja bym miała teraz gdzie siedzieć
4.
Siedzą trzy myszy w knajpie przy piwie i przechwalają się swoim kozactwem.
Pierwsza mówi – ja to jestem taki kozak, jak znajdę pułapkę na myszy, to podchodzę, łapie za pręt który mialby mi spaść na łeb, pakuje nim jak sztangą i zjadam ser.
Druga mysz mówi – ja jestem lepszy kozak, trutke na szczury to rozcieram na proszek i wciągam nosem.
Trzecie mysz nagle wstaje i kieruje się do drzwi.
– a ty dokąd sie wybierasz ? – pytają pozostałe
– a idę do domu, ru.chać kota.
5.
Pewnemu księdzu zaginął ptaszek, a więc przy niedzielnej mszy zapytał parafianów:
– Czy ktoś ma ptaszka?
Podniósł ręce chór mężczyzn.
– Nie o to mi chodzi, czy ktoś widział ptaszka?
Podniósł rękę chór kobiet.
– No nie o to mi chodzi, czy ktoś widział mojego ptaszka?
Podniósł rękę chór ministrantów
6.
Polak dostał wielbłąda, ale nie umiał na nim jeździć. Podchodzi do Araba i pyta się jakie komendy ma wydawać. No więc Arab mówi: – Cho – idzie wolno. – Cho Cho – idzie szybko. – Amen – zatrzymuje się. No więc Polak wsiada na wielbłąda i mówi: – Cho. Ale po pewnym czasie wydało mu się to za wolno, więc mówi: – Cho Cho. Wielbłąd zaczyna biec. Polak zapomniał jak wielbłąda zatrzymać, więc zaczyna się modlić. Modli się, modli na koniec powiedział: – Amen. Wielbłąd zatrzymał się przed wielką przepaścią. – O Cho Cho, ale byśmy wpadli!
7.
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta: – Ktoś ty? – Ja? biskup Rzymu. – Biskup Rzymu? Nie kojarzę. – No, namiestnik Pański na Ziemi. – To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo. – Jestem głową kościoła katolickiego! – A co to takiego? Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało. – Dobra – mówi sw Piotr – Czekaj tu, idę spytać szefa. (tup, tup, tup) – Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam.. – Nie kojarzę. Ale moment… Jezusie, może ty coś o tym wiesz? – Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać. Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi: – Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu? – No, i? – Oni do tej pory działają! Niedaleko małej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiądz. Piszą na tablicy wielkimi literami: „KONIEC JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!” W chwili, gdy piszą ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i krzyczy: – Zostawcie nas w spokoju. Wy religijni fanatycy! Wsiada z powrotem do samochodu. Odjeżdża. Po chwili słychać wielki huk i trzask… Duchowni patrzą na siebie i ksiądz mówi: – Eeee… może po prostu napisać „Most jest zniszczony!”. Co?
8.
NAUCZYCIEL ODDAJE JASIOWI KLASÓWKĘ.ZAMIAST OCENY NAPISAŁ IDIOTA.
JAŚ SPOJRZAŁ NA KARTKĘ,POTEM NA NAUCZYCIELA I MÓWI:
-ALE PAN JEST ROZTARGNIONY.MIAŁ PAN WYSTAWIĆ OCENĘ,A NIE PODPISYWAĆ SIĘ
9.
On: Hura! Nareszcie! Już się nie mogłem doczekać!
Ona: Możesz ode mnie odejść?
On: Nawet o tym nie myśl!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywiście!
Ona: Będziesz mnie zdradzać?
On: Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
Ona: Będziesz mnie szanować?
On: Będę!
Ona: Będziesz mnie bić?
On: W żadnym wypadku!
Ona: Mogę ci ufać?
P.S. Po przeczytaniu proszę przeczytać od dołu do góry :))
10.
Robotnicy wnoszą fortepian na 10 piętro.Po godzinie jeden mówi:
-Mam dobrą i złą nowinę…
-Mów dobrą
-Zostały nam 2 pietra
-A zła?
-Chyba pomyliłem bloki
No i to tyle jak na 1 część! Dodaje to ze względu na dzisiejszą miesięcznice (4) bloga i tak, tak, wiem,z e ciągle o tym trąbie………
Mozę jutro też zrobie wam jakąś niespodzinke!
Pozdro Izkaxxx

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Straszne? Na urodziny Claudii i Na 4 miesięcznice bloga!

18 lis

Mam taki mały pomysł……… Znalazłam pare fajnych i strasznych histrorii…… :
1.
Wreszcie, wreszcie, wreszcie! Nowy telefon! Olivia była w siódmym niebie, kiedy na piętnaste urodziny dostała Nokię. Ba, i to nie byle jaką. Moi drodzy, NAJLEPSZĄ! Owszem, miała jedno, czy dwa zarysowania, ale co tam. W sumie nawet niewidoczne. Od rodziców dowiedziała się, że telefon miał poprzednio właścicielkę, ale był w jej posiadaniu zaledwie parę dni. Wieczorem zajęła się „obczajaniem” komórki.
Dlaczego ta kobieta oddała takie cacuszko? Właściwie,co za różnica, kto był poprzednim właścicielem. Olivka wiedziała tylko, że musiał być niezłym idiotą. Kto o zdrowych zmysłach oddaje najlepszy model telefonu dostępny w salonach?!
Kobieta nie usunęła swoich wiadomości przed przekazaniem telefonu komórkowego komuś innemu. Pozostały nienaruszone. Skrzynka pokazywała 7 wiadomości wysłanych i 8 odebranych. Nie było żadnych tapet, prócz jednej, zupełnie czarnej. Nawet żadnego dźwięku…
-Poczytam sobie esemesy, a co? Teraz to mój fon!- wyszeptała Olivia i otworzyła skrzynkę „ODEBRANE”. Postanowiła, że będzie czytała po kolei. Otworzyła pierwszą wiadomość:
Nadawca: numer nieznany
Treść: Are you scared?

Co to ma być? Olivia nawet nie zdążyła przeczytać następnej wiadomości, bo przyszedł do niej SMS. Była bardzo zdziwiona, bo nikt z jej znajomych nie miał nowego numeru dziewczyny. Otworzyła wiadomość.
Nadawca: numer nieznany. Dlaczego nie wyświetla się numer?
Treść: Are you scared?

Olivia poczuła pot na plecach i czole. To żart? Zapewne. Drżącymi dłońmi wybrała opcje „ODPOWIEDŹ”. W końcu napisała: Kim jesteś?
Nim zdążyła odetchnąć, znowu przyszedł SMS.
Nadawca; numer nieznany
Treść: Are you scared?

Tym razem Liv nie wiedziała co robić, tym bardziej, że nie była prymusem z angielskiego, napisała więc tylko: Why do you ask?
Kolejny SMS. Olivka przeczytała treść: For fun Olivia. Just for fun.
Dziewczyna poczuła na plecach zimny dreszcz. Skąd to COŚ znało jej imię? „Idę do rodziców…” pomyślała, i zaraz po tym przyszła wiadomość: „Don’t leave your room.”
I zaraz po tym kolejna: „If you want to live.”

Minęło sporo czasu, nim dostała następna wiadomość: Are you scared?

Olivka nie wiedziała, co myśleć. Przypomniała sobie, że zeszły posiadacz telefonu otrzymał taką wiadomość. Najlepszym wyjściem było sprawdzenie skrzynki nadawczej poprzedniej właścicielki. Powoli pokierowała się do ostatniej wiadomości, wysłanej tydzień temu.
Treść: Yes, I am scared.

Może to było wyjście, odpowiedzieć na pytanie? Ale nim napisała „Yes.”, uznała, że sprawdzi, co odpisał prześladowca. Ostrożnie skierowała się do folderu „ODEBRANE” i odczytała ostatnią wiadomość.
Treść: So don’t look under the bed.

Dziewczyna zaczęła płakać i trząść się. Co napisać? W końcu. bliska paranoi, odpisała „No, I am not scared”

***

Rano, mama nie mogła dowołać się Liv, aby zeszła na śniadanie. „Pewnie śpi…” przebiegło jej po głowie, ale na wszelki wypadek poszła sprawdzić co u niej słychać. Zaraz po otwarciu drzwi, jej oczom ukazał się obrzydliwy widok. Krew. Wszędzie pełno krwi. Ale Olivki brak. Komórka, pozostawiona na łóżku, wściekle dzwoniła wydając okropnie nieprzyjemne dźwięki. Kobieta drżącymi rękami złapała do rąk telefon.
1 NOWA WIADOMOŚĆ

Matka Olivii otworzyła SMS-a.

Data: 23.07.2012, 23:56:03
Nadawca: numer nieznany.
Treść: Really?
Jeśli nie znacie zbyt angl. wejdźcie se na tłumacza…..
2.Parę lat temu, w Ameryce istniała i dość dobrze prosperowała firma „Creepy Style”* zajmująca się wyrobem przedmiotów związanych ze świętem Halloween. Produkowali między innymi stroje, maski i gadżety dla dzieci niecierpliwie czekających na to jakże ciekawe i fascynujące ich święto. Najczęściej oczywiście sprzedawali przebrania duchów, kościotrupów i piratów, lub księżniczek, jeśli mówimy tu o dziewczynkach. Można było znaleźć także wiele zabawnych masek, ładnych opakowań na cukierki lub ozdoby przed dom, które zachwycały starszych miłośników strasznego święta.

Lecz jeżeli naprawdę chciałeś wystraszyć kumpla w noc halloween’ową, musiałeś opuścić oficjalną stone internetową sklepu i poszukać na troszkę innej, także oferującej produkty ich wyrobu. Nie było to do końca legalne, bo przedmioty, które znajdowały się na tej tajemniczej stronie, nie bez powodu nie były możliwe do zakupu na tej oficjalnej. Bo w końcu który rodzic chciałby, aby jego dziecko nosiło ze sobą (lub na sobie) towar jakiejś firmy, której wyroby to naprawdę odrażające i przeraźliwie okrutne rzeczy? No oczywiście, że żaden. Wiele dzieci marzyło, aby kupić coś z tych rzeczy, nieważne co. Wiecie, „dla szpanu”. Ale poza samym wyglądem, była jeszcze cena, która była zdumiewająco wysoka. Nikt nie wiedział, kim jest internetowy sprzedawca i skąd ma nielegalne produkty wyrobu bardzo popularnej i powszechnie lubianej firmy. Poza paroma osobami, nikogo to nie interesowało. A przynajmniej na pewno nie Toma.

Tommy Hiddelson- kujon, lizus, frajer… można by wymieniać jak jeszcze mówili o nim i jak osądzali go pozostali uczniowie. Szczególnie jeden, John. Potwór, nie chłopak. Ale kto zwracał uwagę na to, jak bezkarnie popychał i gnębił słabszego Tommy’ego? Nikt nie miał czasu tego zrobić, wszyscy byli zbyt zajęci śmiechem, gdy Tom zbierał swoje rzeczy z ziemi, albo gdy masował obolałe ramie. Ale pewnego dnia, a było to tydzień przed Halloween, Tom uznał, że czas się z nim rozliczyć. A kiedy jest na to najlepszy czas, niż w Halloween? Ale jak? Pomysł klasyczny: straszny strój, przerażająca okolica, mroczna pora i mrożące krew w żyłach słowa lub dźwięki dzikich zwierząt! O tak, to jest plan! Tommy był zachwycony, gdy nagle jego mama zawołała z kuchni:
-Tommy, co powiesz na strój pirata? Kupimy ci kapelusz, hak i opaskę na oko. Fajny pomysł, prawda? Zaraz zapytam mamy Bena, jak nazywał się ten sklep internetowy, w którym kupiła mu rok temu strój ducha. Bodajże „Crissy Sprie”.
Nagle Tonny aż pisnął z zachwytu. Właśnie, „Creepy Style”! Zaraz wszedł na oficjalna stronę firmy i przeskoczył do zakładki „stroje”. Długo przeglądał różne i różniaste kreacje, od przebrań duchów aż do strojów lwów czy słoni, a nawet biedronek. Nigdzie nic, nawet troszkę przerażającego. Beznadziejnie. Ubrania dla głupich bachorów! On chciał coś MEGA przerażającego. Nagle przypomniał sobie o tym, że Carl pochwalił się swojej dziewczynie Stelli, że jest w necie jakaś strona, nielegalna, ale z serio rozwalającymi mózg, jak to określił, rzeczami i że kupi coś w tym roku z ich zasobów. Tommy poszperał chwilę w sieci i znalazł adres. Nieważne jaki, w każdym zaraz przetransportowano go do zagadkowego sklepu on-line. Chłopiec czuł się nieswojo, przeglądając naprawdę obrzydliwe kreacje. Gdy już wybrał jedną, która nazywała się „c.890” i była czymś, co przypominało dziwnego ale makabrycznego potwora, spojrzał na cenę, i zbladł w momencie. 70 dolarów za kawałek materiału?! Przecież inne przebrania tej firmy można było kupić za nie więcej niż 30$, razem z maską, fajnym workiem na cukierki i jeszcze dostawałeś rabat. A tu? No cóż, w końcu to nielegalna strona. Tommy miał jakieś oszczędności. Przeliczył je i okazało się, że ma jeszcze 84$ . Odkładał na wakacje. Ale czego się nie robi dla świętego spokoju? Tommy kliknął KUP i wpisał swój adres oraz nazwisko.
Trochę się martwił, bo rankiem, 31 października, nie miał jeszcze swojego stroju. Istna potworność! Jak miał wystraszyć Johna? Czekał cały dzień, ale dopiero równo o 20:00,kiedy poczta była już nieczynna, ktoś przyniósł jego strój. Kiedy mama chciała odebrać nieporządnie zapakowana przesyłkę, gość powiedział: „Do rąk własnych Toma”, więc pani Hiddelson zawołała syna. Ten odebrał paczkę i pobiegł do swojego pokoju.
Zaczął szybko odpakowywać pakunek, uradowany jak nigdy w życiu. Wyjął strój i prawie krzyknął: Słodki Jezu, nigdy w całym swoim 15-letnim życiu nie widział nic tak okropnego i budzącego odrazę jak to. Zmusił się żeby to ubrać i spojrzał na siebie w lustrze. Ohyda… Jak cudownie! John chyba padnie na zawał jak to zobaczy!
Spojrzał na zegarek: 23:14? Przed chwila była 21:31.. No cóż, musiało mu się zdawać.
Wyszedł z domu, i poszedł na poszukiwania Johna. Minęło dokładnie 29 minut, gdy widział go jak idzie do lasu z jakimiś kumplami. Oczywiście, poszedł za nimi.
-Kiedy go znajdę, to go tak wystraszę, że nie zapomni tej nocy do końca życia!- wyszeptał Tommy. Jednak, podświadomie pomyślał „zabiję!”. Dlaczego? Nigdy tak nie myślał. Chciał go tylko wystraszyć. Nagle czuł, że zaczyna dziać się coś dziwnego. W jego głowie. Zaczął myśleć o okropnych rzeczach mimo tego, że nie chciał. Nigdy nie bawiły go takie sprawy, ale od momentu włożenia stroju, myślał inaczej. I wtedy pomyślał, w natłoku makabrycznych myśli, że musi zdjąć strój, natychmiast. Ale niestety, nie umiał zmusić rąk, aby zdjęły maskę i rozpięły zamek. A może nie chciał tego zrobić? Kupił ten strój po to, aby wystraszyć Johna. Nie, nie chciał się mścić. Chciał tylko…
Czego chciał?
Wyskoczyć zza drzewa i krzyknąć „Buu! Mam cię! Teraz dasz mi już spokój dobrze?” a John pełen skruchy powie „Oczywiście Tommy. Przepraszam że byłem taki okropny i okrutny w stosunku do Ciebie.”? Nie, to były tylko powierzchowne myśli, które zakrywały te prawdziwe. Zemścić się. Porządnie się zemścić… Pobiegł w las, w ślad za swoim gnębicielem.

Długo trwały poszukiwania obojga chłopców. Nikt nic nie wiedział, nikt nic nie widział. Prócz jednej małej dziewczynki, która twierdziła, że widziała strasznego potwora biegającego po lesie i szukającego Johna. Policja pytała, skąd wiedziała, że monstrum szukało akurat Johna Stripe’a? Bo stwór w obłąkaniu powtarzał w kółko jego imię i czasami nazwisko. Przeszukano komputer Tommy’ego i w historii znajdował się link do nielegalnej strony z towarami „Creepy Style’a”, której już nie było. Została zablokowana. Tym samym, po dość głośnej aferze, sama oficjalna strona została zamknięta. Po obu chłopakach, okrutnym dręczycielu i bezbronnej ofierze, słuch zaginął.
3.
Do starej, opuszczonej willi na tyłach miasteczka, wprowadziło się małżeństwo; Katy i Den. Kiedy przekroczyli próg budynku, spostrzegli, że dom wyposażony jest w przedmioty codziennego użytku (meble, ubrania, itd) pozostałe po pierwszych właścicielach, zmarłych 80 lat temu. Od tamtego czasu- nie wiadomo dlaczego- nikt nie wynajmował mieszkania. Od razu zabrali się do oglądania tych wszystkich starych rzeczy.
Wieczorem, kiedy wygodnie siedzieli w fotelach, popijając kawę,Den wyciągnął album, który znalazł po południu w pokoju na poddaszu. W środku znajdowały się fotografie członków pierwszego rodu, zamieszkującego tę willę. Ich twarze były przeraźliwie wykrzywione, a na końcu albumu znajdowały się dwa puste miejsca na zdjęcia. Katy tak się przeraziła, że zabroniła mężowi go oglądać. Po kąpieli, owinięta w ręcznik, przechodziła przed lustrem, na które spojrzała. Za jej plecami stało słabo widoczne, przezroczyste ciało pierwszego właściciela domu, z aparatem fotograficznym w ręku. Chwilę później Den znalazł ją leżącą na podłodze w łazience, a jej twarz była okropnie wykrzywiona (coś na podobieństwo twarzy z The Ring )
Przerażony owiną ją w koc i następnego dnia pochował. Kiedy opłakując śmierć żony, siadł wieczorem w fotelu, z nudów postanowił jeszcze raz oglądnąć album. Wszystko było takie same, oprócz ostatniej fotografii, która przedstawiała Kate z zniekształconą twarzą. Lśniący papier zdjęcia odbijał sylwetkę mężczyzny, stojącego za nim z aparatem w ręku….
4.Zdarzyło się to kiedy byłem u mojego kolegi na zimę rok temu nasze mamy pozwoliły nam u niego spać. Graliśmy na kompie w jakąś tam grę.Nagle z dołu usłyszeliśmy jego mamę która powiedziała że idą z resztą rodziny do sklepu i czy idziemy z nimi odpowiedziliśmy -NIE!-
Gdy wyszli po pół godziny usłyszeliśmy w garażu (bo był to domek jednorodzinny) jakieś jęki razem pomyśleliśmy że były to jęki z tv bo jego siostra często zapominała go wyłaczać ale gdy popatrzyliśmy się na drzwi zauważyliśmy czarną postać która stukała w szybę, przeraźiliśmy się i ucielkiśmy do kąta popatrzyliśmy się przez okno i znowu na tę szybę i nikogo już tam nie było Gdzieś do godz. 22:38 było spokojnie ale tylko przez chwile za chwilę zaczeliśmy słyczeć kolejne jęki ! Tym razem zeszliśmy do garażu ale dziwiliśmy się że niema jego rodziców gdy weszliśmy wlós nam się zjerzył widzieliśmy kobietę ubraną w obdarte ciuchy i powtórzyła do nas trzy razy tak „to przeze mnie on umarł” przestraszyliśmy się i uciekliśmy do jego pokoju gdy zadzwonił telefon ”to przeze mnie on umarł”. Po kilku miesiącach przyjechali badacze zjawisk paranormalnych i za ścianą wykyli duże stężenie mocy paranormalnych kazali ją rozbić gdy jego tato rozbił ścianę zobaczyli coś niewiarygodnego kobiete trzymającą nóż wbity w kości jakiejś osoby kolega wykrzyknął to ona się nam ukazała i nagle w drzwiach garażu pokazała się ta kobieta i powiedziała ”Jestem wolna” i duch więcej się nie pojawił
5.Zostałem przeklęty.. Przez własną głupotę. Może od początku – jestem prawnikiem. W wolnym czasie lubię zwiedzać stare domy, piwnice.. Pewnego razu w takowej piwnicy ,natknąłem się na czarną księgę.. Zatytułowaną Necronomicon, ex Mortis. W tłumaczeniu „Księga Umarłych”. Przeczytałem pierwsze strony. Słowa były w różnych językach. Kilka godzin ze słownikami i internetem pozwoliło mi przetłumaczyć fragment księgi. Trafiłem na jedno zdanie – Azp Nupt Asjr. Nie mogłem w żaden sposób tego przetłumaczyć.. Jednak czytając tłumaczenie reszty księgi zrozumiałem co się stało. Te trzy słowa były napisane w demonicznym języku. Czytając je przyjąłem klątwę. Przy najbliższej pełni księżyca demony poprzez księgę pojawią się w naszym świecie. Zabiją mnie.. Mam jedną szansę. Obojętnie jaka osoba może zdjąć ze mnie klątwę i przyjąć ją na siebie. Próbowałem wielu sposobów.. próbowałem przekazać klątwę..

Ale zawsze porażka.. Nie ucieknę przed tym. Ale spróbuję jeszcze raz.

Dotarłeś aż do tego miejsca ? Dziękuję za przeczytanie. Dziękuje za to że byłeś razem ze mną w moim strachu. Co najważniejsze dziękuję za to że przyjąłeś klątwę. Zdziwiony ? Przeczytaj pierwszą literę każdego wyrazu w zdaniu powyżej. To wystarczy. Teraz do najbliższej pełni musisz nakłonić kogoś do przyjęcia klątwy.. Inaczej zginiesz. A wiesz jaka jest zła wiadomość ? Dzisiaj jest pełnia..

6.Możliwe, że cała ta opowieść jest tylko jedną z wielu pokręconych miejskich legend, jednak tutaj jest to naprawdę mało ważne, w tym wypadku mówimy o dziwnym zbiegu wydarzeń, który (mam nadzieję) doprowadzi Cię, raz jeszcze, drogi czytelniku do straszliwego wniosku, że horror nie ma granic, a żadne ograniczenia nie stoją mu na drodze…

Jak kameleon dostosowuje się on do obecnych czasów aby straszyć coraz to nowe pokolenia…

Zacznijmy więc od początku.

Znam wielu ludzi którzy przysięgają, że odwiedzili stronę o adresie blindmaiden.com, jeżeli masz zamiar udawać że rzeczywiście udało Ci się dostać na wspomnianą wcześniej stronę to prawdopodobnie nie masz o niej bladego pojęcia. Mówię to z racji tego, że nie ważne jak mocno byś się starał, Twoja przeglądarka nie pozwoli Ci na dostęp do witryny (coś w rodzaju „Cenzora”), dopóki nie spełnisz 3 warunków.

Sam w domu, spróbuj połączyć się z witryną dokładnie o północy. Co więcej musisz mieć pewność że ta konkretna noc to nów, a wszystkie światła w Twoim domu są zgaszone. To właśnie wtedy (i tylko wtedy) będziesz mieć dostęp do witryny. Twoim oczom ukażą się przerażające sceny, które w zupełności, bez zbędnych słów wytłumaczą hasło które znajduje się na niej „Przygotuj się na kompletnie przerażające doświadczenie, przygotuj się na prawdziwy koszmar”.

Musisz zatrudnić wszystkie swoje pięć zmysłów aby nie kliknąć na przycisk „Akceptuj”, nie ważne czy zrobisz to naumyślnie czy tylko przez przypadek… Ten błąd może kosztować Cię bardzo dużo…

Jeżeli jednak powstrzymasz się przed pokusą zaakceptowania, pokaz się zakończy a w nagrodę będziesz miał dostęp do całego archiwum użytkowników, którzy przybyli tutaj z ciekawości, lub po prostu z głupoty…

Jednak co się stanie gdy przyjmiesz „zaproszenie” ?

Krąży legenda o tym, że ku Twojemu zdumieniu i przerażeniu, na stronie wyświetli się obraz z kamerki internetowej. Niby nic dziwnego, lecz obraz ten będzie ukazywać wnętrze Twojego domu i cienistą postać, przechadzającą się po nim. Kiedy wreszcie ją spostrzeżesz, będziesz cicho modlić się w duchu, że to wszystko to tylko koszmarny sen z którego możesz się obudzić, ale nie obudzisz się, nie obudzisz się kiedy cień bezszelestnie będzie kierował się do Twojego pokoju, nie obudzisz się kiedy na ekranie pojawisz się Ty a za Twoimi plecami falować będzie przerażająca postać, nie będziesz mógł obudzić się nawet wtedy, kiedy wreszcie, przed śmiercią zobaczysz twarz kobiety, od której nazwana została cała strona, „Blind Maiden”, tuż przed tym jak także i Tobie wyrwie oczy…
7.To był zwyczajny dzień, jak zawsze: poranna toaleta, śniadanie, szkoła, lekcje, obiad, kolacja, kąpiel, spać. Natalia, chciała coś zmienić, mianowicie chciała spotkać się z przyjaciółką której bardzo dawno nie widziała.Wszystko było zaplanowana już na drugi dzień.Kiedy się spotkają, gdzie i o której godzinie- 13.04.2012r. kawiarnia, o godzinie 16.00 .Był to jednak błąd Natalii i jej koleżanki Marty, gdyż dzień ich spotkania to piątek 13-tego. 12.04.2012r. , Marta dzwoni do Natalii:
-Hejka, to co jutro się spotykamy?
-Jasne!Będzie odjazdowo!
-Tylko mnie nie zawiedź, jak dwa lata temu kiedy miałyśmy się spotkać, a ty przyszłaś 3 godziny później.
-Spoko, spoko, nic się nie martw mam wszystko zaplanowane.
-Ok, pa.
-Pa.
13.04.2012r. (ranek) .Matka Natalii właśnie miała ją obudzić by poszła do szkoły, jednak coś ją zatrzymało.Na drzwiach pokoju Natalii była wywieszona karteczka „Nie przeszkadzać”.Matka uszanowała prośbę dziewczynki i poszła robić jej śniadanie.Jednak Natalia za długo nie wychodziła z pokoju.Mama w końcu musiała coś zrobić i weszła do pokoju dziewczynki.Natalia nie żyła.Miała wydłubane oczy, przecięty język i gardło oraz na czole widniał napis „HELLO”.Nastała godzina 16.56 a Natalia jak zwykle opuszczała spotkania z Martą.Wreszcie zadzwonił jej telefon:
-Hej Natalka!Gdzie jesteś?!
-Nie wpadnę. -odpowiedziała bardzo spokojnym głosem.
-Dlaczego?!
-Bo nie żyję.
szczere……
8.
Leżę od kilku godzin. Jest 5:35 rano i niewiele mogę zrobić. Wiesz, co jest najgorsze w mojej sytuacji? Jestem w tym samym pokoju, co moi rodzice. Wciąż na mnie patrzą, a ja nie mogę im pomóc. Mogę jedynie odwrócić się, starając się nie płakać albo nie krzyczeć. Ich oczy są skierowane na mnie, a ich usta są szeroko otwarte. Czuć od nich ostry zapach krwi. Jestem sparaliżowany ze strachu.
To jest tutaj. Leżę i nie daję po sobie poznać, że już nie śpię. Jest bardzo źle. Umrę, a dookoła nie ma nikogo, kto byłby w stanie mnie uratować. Zastanawiałem się nad wyjściem z tej sytuacji, lecz jedyny pomysł, który przyszedł mi do głowy zakłada wyważenie drzwi na zewnątrz, wybiegnięcie na dwór i krzyczenie w nadziei, że któryś z sąsiadów mnie usłyszy. To ryzykowne, lecz jeżeli zostanę tutaj, na pewno umrę. On czeka, aż się obudzę i będę mógł zobaczyć jego dzieło.
Pewnie zastanawiasz się, co się dzieje.
Jakieś trzy godziny temu usłyszałem krzyki po drugiej stronie domu. Wstałem, i poszedłem zobaczyć, co to za dźwięki. Zdałem sobie wtedy sprawę, że muszę skorzystać z toalety. Zamiast wejść tam na chwilę, a następnie rozpocząć dochodzenie ja musiałem wejść jeszcze do łazienki. Przez ten głupi ruch mogłem zginąć już wtedy. Wyszedłem z łazienki. Zobaczyłem krew na dywanie. Przestraszyłem się i uciekłem do swojego pokoju, po czym schowałem się pod kołdrę jak mała dziewczynka. Próbowałem przekonać samego siebie, żeby ponownie zasnąć. Wmawiałem sobie, że to tylko jakiś bardzo realny sen.
Usłyszałem, że drzwi mojej sypialni otwierają się. Jak przerażone dziecko bardzo ostrożnie wyjrzałem spod kołdry żeby zobaczyć, co się dzieje. Widziałem, że to coś wciąga moich martwych rodziców do pokoju. Mogę cię zapewnić, że to nie był człowiek. To było łyse i nie miało oczu. Nie nosiło też żadnego ubrania. Chodziło zgarbione i nagie – zupełnie jak jaskiniowiec. To było jednak znacznie mądrzejsze niż jakikolwiek jaskiniowiec. Było świadome, co robi.
Podparło mojego ojca na krawędzi łóżka w ten sposób, że był zwrócony twarzą do mnie. To posadziło moją mamę na krześle, również zwróconą w moją stronę. Następnie To zaczęło pocierać rękoma o ścianę, plamiąc ją krwią. Narysowało odwrócony pentagram. To zrobiło coś, co prawdopodobnie można nazwać jego dziełem. Żeby je skończyć, napisało wiadomość na ścianie, której jednak nie mogłem przeczytać w ciemności.
Następnie wczołgało się pod moje łóżko, przygotowując się do ataku.
Najstraszniejsze jest to, że teraz moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności i mogę dzięki temu przeczytać wiadomość na ścianie. Nie chcę na to patrzeć, ponieważ to jest straszne nawet, gdy się o tym pomyśli. Czuję jednak, że muszę odczytać napis, zanim zostanę zabity.
Popatrzyłem na dzieło tej istoty.
„Wiem, że nie śpisz”

9.Ta historia wydarzyła się naprawdę moim rodzicom…^^ Pewnego letniego wieczoru około godziny 18.30 ktoś zapukał do drzwi. Moja mama poszła otworzyć lecz nikogo za nimi nie było, więc pomyślała, że jacyś znajomi jej lub jej męża( mojego taty) się z nich nabijają. Po jakiejś godzinie znów ktoś puka, a więc moja mama poszła bez wahania otworzyć drzwi, lecz i tym razem nikogo za nimi nie było! Po godzinie 20.30 znów ktoś pukał i tym razem mój tata poszedł otworzyć i także nikogo nie było, więc mój tata się zdenerwował i wyszedł na podwórze i obszedł naokoło domu aby sprawdzić kto się z nim nabija..!! Lecz nikogo nie znalazł, więc pomyśła że ci co pukali już uciekli. I poszedł do domu..! Gdy się już zrobiło cimno około 21.30 znów ktos zapukał, i mój tata wzraz z mama posiadali w domu takiego bardzo dzielnego i wielkiego psa, który niczego sie nie bał ( był to Owczarek Niemiecki) i teraz juz nie mieli zamiaru otwierać tylko podprowadzili pod drzwi ( od strony domu ) tego psa, aby powąchał pod drzwiami kto tam stoi, lecz pies kiedy już powąchał kto stoi za tymi drzwiami bardzo sie zląk, zaczął piszczeć i uciekać do innego pokoju..! Wtedy mój tata wziął siekierę która była w piwnicy ,wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeń: Cholerny debilu, boisz się ???!!! Pokaż się to zaraz ci zajebi*, nie umiesz poczekac aż otworzę tylko uciekasz!! Ale i tym razem nikogo nie znalazł! Po godzinie 22.00 ktoś zapukał w okno, ale wtedy już moi rodzice nawet nie patrzyli kto to bo byli już znudzeni tym otwieraniem drzwi i patrzeniam kto przyszdł nadal myśląc że to ich znajomi sie z nich nabijają! O godzinie 22.30 mój tata poszedł się kąpać do łazieńki( a łazienka jest pośrodku domu, a po jej oby dwóch stronach jest długi korytarz,a w tej łazience jest okenko, a za tym okienkiem jest korytarz) i nagle ktoś zapukał w to okienko, a przeciez po drugiej stronie tego okna jest korytarz i mój tata się bardzo wystraszył, bo przecież ktoś musiał być w domu! I uciekli razem z moją mamą i psem do pokoju zamykając się na klucz. Siedzieli tak zamknięci do rana, a samym rankiem sprawdzili czy kogoś niema w domu i nie było. Moi rodzice kiedy pojechali na obiad do babci i dziedka dowiedzieli się że o 18.00 ubiegłego wieczoru zmarł wujek mojego ojca i przed samą śmiercią powiedział, że chciałby jeszcze odwiedzić mojego tatę i odwiedził ale jak już nie żył!
10.
Pewna dziewczynka o imieniu Emma poprosiła mamę aby kupiła jej lalkę.Następnego dnia poszły do sklepu z lalkami.Przeglądneły wszystkie lalki.Dziewczynce spodobała się taka jedna bez jednego oka,bez ręki i bez nogi.Mama kupiła jej tą lalkę i poszły do domu.
Sprzedawczyni zapomniała powiedzieć im żeby nie zostawiała tej zabawki na polu.Następnego dnia do Emmy pszyszła koleżanka z klasy.Bawiły się przed domem lalką Emmy.Po 30 minutach zabawy,mama zawołała dziewczynki na obiad.Zostawiły lalkę na polu.
Gdy koleżanka Emmy poszła do domu to dziewczynka zupełnie zapomniała o lalce i poszła spać.W nocy obudziło ją śpiewanie:
,,Jestem na pierwszym schodku,jestem na drugim schodku,jestem na trzecim schodku.,,Cisza.Dziewczynka się przestraszyła ale pomyślała że to tylko sen.Zasnęła.Następnej nocy usłyszała dalszy ciąg piosenki:,,Jestem na czwartym schodku,jestem na piątym
schodku,jestem na szóstym schodku.,,Cisza.Następnej nocy zdarzyło się dokładnie to samo :,,Jestem na siódmym schodku,jestem na
ósmym schodku,jestem na dziewiątym schodku.,,Cisza.Kolejna nocy Emma usłyszała ostatnią część piosenki :,,Jestem na dziesiątym
schodku,jestem na korytarzu,jestem w twoim pokoju.,,Cisza.Rano do pokoju dziewczynki przyszła mama bo Emma nie zjawiła się
na śniadanie.Gdy weszła do pokoju słychać było krzyk mamy tak głośno ,że mogłaby obudzić nieżywego trupa.Zobaczyła lalkę z dwoma oczami,dwiema rękami i dwiema nogami a córkę z jednym okiem,jedną ręką i jedną nogą

11.
Siedzisz przed komputerem, czytasz sobie o duchach, wampirach i o czym tam chcesz.
W głębi duszy czujesz, że to bzdura, że to się nie stanie. Żadna z tych śmiesznych rzeczy nie miała miejsca. Bawi Cię sama myśl, że ktoś się może przestraszyc.
Zgaś światło. Usiądź wygodnie. Uruchom wyobraźnię.
Co byś zrobił, gdyby teraz coś dotknęło Twoich pleców? Myślałeś już o tym? Coś wsadza Ci rękę pod koszulkę, tak powoli, sunie po plecach ku górze. Nie wiesz co się teraz stanie. Nie wiesz co to jest. Milion myśli w ułamku sekundy. Przypomina Ci się Ring, a potem Klątwa. Czy to, co Cię dotyka, to martwe dziecko obarczone klątwą?
Nie.. to coś znacznie gorszego, to Twój najgorszy koszmar. To dzieciak, który znęcał się nad Tobą w dzieciństwie, zaginiony w dziwnych okolicznościach. To duch zmarłej ciotki z pustymi oczodołami. To stado obrzydliwych owłosionych pająków, co tylko chcesz. Przypomnij sobie swój najgłębszy strach, on teraz właśnie jest niepokojąco blisko Ciebie.
Odwracasz się i widzisz TO. Najgłębiej ukorzenione lęki, o których już nie pamiętasz. Co widzisz? Clowna o piekielnych oczach i zębach ostrych jak brzytwy? Kubę rozpruwacza? Czarną damę? Może ich wszystkich i jeszcze kogoś, lub coś?
Pierwsza reakcja – uciekac.
Poczekaj, dokąd uciekniesz? Gdzie się schowasz? To ważne. Jak chcesz się ukryc przed Swoimi własnymi, osobistymi lękami?
Dam Ci szanse, ale jest warunek. Nie zginiesz, jednak będziesz musiał mi odpowiedziec na jedno pytanie, które zadam kiedy będę chciała. A ty będziesz musiał wybrac w ciągu jednej sekundy. Inaczej giniesz. No to się bawimy.
Zaczyna dzwonic Twój telefon. To Twój przyjaciel/ przyjaciółka. To zmusiło go/ją żeby wykonał/a telefon do Ciebie. Opisuje z przerażającą dokładnością Twój najgorszy koszmar.
Wyczuwasz jego/jej przerażenie. Wiesz, że możesz już nigdy nie zobaczyc tej osoby. Rozmowa się urywa i w tym samym czasie słyszysz dzwonek do drzwi. Czyżby ratunek?
Biegniesz otworzyc? Lepiej to zrób.
Otwierasz i widzisz kumpla/kumpelę. Wyraz oczu mówi sam za siebie. Z jego/jej oczu, uszu i ust wylewa się Twój najgorszy lęk. Zginie, jak myślisz? A pamiętasz o naszym układzie? No to teraz stawiam swoje pytanie. Masz sekundę na odpowiedź, inaczej zginiesz.
Kto zabije twojego przyjaciela/przyjaciółkę? Ty, czy Twój lęk?

12.
Kate i Mari były rodzonymi siostrami. Rodzice zawieźli je na działkę. Położona ona była niedaleko lasu. Wokół było niewiele działek a niedaleko drogo prowadząca na wieś. Rodzice zostawili je tam same ponieważ musieli iść już od rana do pracy. Do obrony zostawili im psa. Był to pit-bul a wabił się Kosk. Pogoda im dopisywała. Było ciepło, słonecznie więc dnie spędzały opalając się w ogródku, a woeczorami spotykały się z kolegami. Niestety przyszedł czas na brzydką pogodę. Cały czas padał deszcz. Gdy przestało lać postanowiły skorzystać z okazji i poszły z psem na spacer. Właśnie miały wracać. Zaczęły wołać psa lecz ten nie reagował i pobiegł za jakąś sylwetką człowieka na skraj lasu. Dziewczynki pobiegły za nim lecz znikł. Nie było już słychać szczekania. Kate i Mari szukały go już pół godziny lecz bez skutku. Pomyślały że pupil już dawno mógł pobiec do domu i czeka właśnie pod bramą, a one się meczą i denerwują szukając go. Poszły do domu. Brama była otwarta, lecz psa nie było widać. Co się stało? Kto otworzył bramę? Siostry wpadają w panikę. Słyszą jakiś szelest w domu, tupot człowieka. Nie wiedzą czy wejść czy uciekać. Stoją bezradnie przed owym domkiem i nasłuchiwują. Są przerażone. Postanowiły w końcu wejść do domku. Wzięły ze schowka znajdującego się a dworze siekierę i weszły do środka. W pokoju panował bałagan. Takiego bałaganu nigdy jeszcze nie widziały. Zaczęły się jeszcze bardziej bać. Na podłodze widniały czerwone ślady butów. Były to ślady krwi. Poszły za nimi. Prowadziły one do sypialni a tam były rozrzycone po całym pokoju wnętrzności ich psa a jego ciało wisiało na żyradolu. Na ścianie było napisane: TO MOGŁYŚCIE BYĆ WY.
13.
Pewnej burzliwej nocy młode małżeństwo wracało właśnie z wycieczki. Mężczyzna stał się bardzo senny więc postanowili zatrzymać się na pierwszym lepszym parkingu. Staneli w środku lasu. Kobieta ułożyła się do snu, a jej mąż wyszedł na siusiu. W środku nocy kobiete obudziły dziwne odgłosy. W samochodzie nie było męża. Przerażona zauważyła że jakiś wysoki mężczyzna z zakrwawioną siekierą uderza w maskę samochodu głową jej męża. Najgorsze było to, że trzymał w ręku samą głowe bez tułowia… Zszokowana kobieta z całej siły przyciskała klakson samochodu. Przerażeni przejezdni nie zatrzymywali się ze strachu. W końcu jeden z nich zadzwonił po policje i karetke. Morderce schwytano. Okazało się, że był nim imigrant z zakładu psychiatrycznego, który znajdował się tuż, tuż za lasem… ( Ta historia jest prawdziwa !!! )
14.
To zaczęło się kilka tygodni, zauważyłem wtedy, że bele siana na polu zaczynają się powoli oddalać od domu. Każdego ranka kiedy się budziłem, każda z nich była oddalona o kilkaset stóp od miejsca w którym były dzień przedtem. Uznałem wtedy, że to miejscowi dowcipnisie którzy nie mają nic lepszego do roboty, więc po prostu to zignorowałem. W przeciągu kilku dni siano zaczęło zbliżać się do granic mojej farmy. Byłem już zmęczony tą całą grą więc zdecydowałem się przewieźć je z powrotem. Trwało to kilka bardzo żmudnych i nudnych godzin,w każdym razie kończąc prace byłem gotów ukręcić łeb wieśniakowi który zdecydował się ze mną zadrzeć.

Następnego ranka, zbudził mnie dziwny i ciężki zapach, gdy zdecydowałem się podążyć za nim do stajni odkryłem, że wszystkie moje zwierzęta zostały zabite i zmasakrowane.Każde z nich leżało w swojej zagrodzie, pozbawione głowy, po której nie zostało najmniejszego śladu. Resztę dnia spędziłem czyszcząc tą rzeźnie i zakopując pozostałości moich koni.Kiedy skończyłem odkryłem, że bele siana na polu wróciły na swoje miejsca z przedwczoraj, rozproszone po całym polu.Tym razem zostawiłem je na swoim miejscu.

Tej samej nocy siedziałem na ganku ze strzelbą w rękach i dzbankiem kawy na stoliku za mną. Siedziałem tak przez kilka godzin, wytężając wzrok w kierunku pola żeby dostrzec choćby na chwilę tajemniczą postać przemieszczającą moje siano. W końcu, zacząłem zasypiać. I zasnął bym ale kiedy moje oczy zaczęły się zamykać usłyszałem jazgot i szelesty na drzewach pobliskiego lasu. Spojrzałem w kierunku z którego dobiegał hałas, moje serce waliło z podniecenia, w końcu zamierzałem dorwać gnoja. Szamotałem się się z bronią, kręcąc się na krześle czekając niespokojnie aż ktokolwiek by to był zbliży się do mnie na tyle abym mógł go zaskoczyć.Kiedy tylko to zbliżyło się na tyle, że mogłem dostrzec kontury tego czegoś w ciemności sparaliżował mnie strach. To coś zakradło się na moje pole z pobliskiego lasu, nie zauważyło mnie siedzącego na ganku.Przekradając i garbiąc się przywoływało mi na myśl obraz idącego na palcach złodzieja. Nie licząc faktu, że ta dziwna istota nawet przycupnięta mierzyła z dobre dziesięć stóp, wydawała się bardzo wątła. Chudość jej ramion a także wychudzona i zapadła klatka piersiowa sprawiały, że istota ta wyglądała jak jakieś przegłodzone zwierzę. Wciąż jednak, to coś było nieprawdopodobnie silne, widziałem jak bez najmniejszego problemu dźwiga bele siana i ostrożnie układa je ładny kawałek dalej, robiąc tylko kilka kroków. Zaintrygowany, obserwowałem jak to przenosi każdą bele z osobna. Zawsze przed odłożeniem jej na nowe miejsce To prostowało się na chwilę i rozglądało dokoła, patrząc na pozycję innych bel dokonując nawet nieznacznych korekt w ustawieniu.

Zanim odeszło, spojrzała się w kierunku domu. Czułem jak jego oczy wychwytują mnie mnie w ciemności ale nie mogę stwierdzić czy zobaczyło mnie czy nie. Po czym, odwróciło się cicho i ruszyło droga którą przyszło, znikając w ciemnościach okolicznego lasu. Godzinę zajęło mi dojście do siebie i znalezienie chociaż tej odrobinki odwagi żeby móc wstać i uciec do domu. Do środka wszedłem dopiero po chwili. Nie spałem już tej nocy. Dopiero ze wschodem słońca ośmieliłem wyjść poza ganek i rozejrzeć po polu. Bele siana były tam gdzie to je zostawiło. Co jeszcze dziwniejsze, to nie przestawiło ich tak daleko jak w ciągu kilku poprzednich dni. Bele zbliżały się do czegoś niewidocznego na polu,i kiedy lepiej się rozejrzałem odkryłem że zdają się one tworzyć jakąś linię. W rzeczy samej, kiedy obszedłem dom dokoła, zobaczyłem dokładny krąg w którego samy środku się znajdowałem. Na początku myślałem, że są oddalane od domu zupełnie losowo, ale teraz mogłem stwierdzić, że były przemieszczane aby stworzyć jakąś granice. To coś przekazywało mi wiadomość. Tej nocy zasnąłem tylko dlatego, że byłem wyczerpany, spałem bardzo niespokojnie.

Następnego ranka bele nie przemieściły się nawet na cal. Właściwie, pozostały nietknięte już do końca tygodnia, widać były już tam gdzie To chciało żeby były. Dostawałem szału próbując to wszystko zrozumieć. Dlaczego to coś poświeciło tyle czasu i energii przemieszczając moje siano i potraktowało mnie w te sposób? Czy powinienem zareagować? Zabicie moich zwierząt było po prostu groźbą. Groźbą inteligentnej istoty. To wiedziało co mnie przerazi, i wiedziało, że zrozumiem, że mieszam się w nie swoje sprawy.

Odgłosy samochodu na drodze prowadzącej do mojej farmy pewnego ranka wypełniło mnie podekscytowaniem. Planowałem opuścić farmę od momentu kiedy to to zobaczyłem ale nie łudziłem się, że dam rade zrobić to o własnych nogach, bez ryzyka, że To zrobi ze mną to co z moimi końmi. Ale, jeśli dałbym radę dostać się do nadjeżdzającego auta, niezależnie od tego kim był kierowca, być może udało by mi się uciec zanim to coś mnie zatrzyma. Nie dbałem o to kto do mnie jechał. Postanowiłem, że w momencie w którym zatrzyma auto wskoczę na siedzenie pasażera, i powiem mu żeby uciekać jak najdalej stąd. Niestety nie dostałem takiej szansy.

Auto jechało powoli, tocząc się po nierównej drodze. Po cichu pokazywałem żeby się pospieszyło. Gdy przekroczyło granicę pomiędzy dwoma balami słomy, usłyszałem gniewny klekot z pobliskiego lasu. To coś wyrwało się niespodziewania spomiędzy drzew, pędząc na wszystkich czterech przerażających, zniekształconych kończynach w kierunku pojazdu. W ciągu kilku sekund było przy aucie opierając się o nie jak jakiś drapieżny kot. W ciągu następnej chwili wyrywało już stalowe elementy karoserii, próbując dobrać się do kierowcy. Mężczyzna, kimkolwiek był, wrzeszczał tak, że słyszałem go wśród dźwięków giętego metalu i tłuczonego szkła. Wrzask ustał dopiero wtedy kiedy to coś zmiażdżyło go bezlitośnie swoimi własnymi łapami. Po czym, to wyrwało jego resztki z pojazdu i rzuciło nimi w moją stronę, po czym wyprostowało się i spojrzało na mnie znowu. W świetle dnia, byłem w stanie zobaczyć całą nieludzkość tego czegoś. Ta odrażająca kreatura, tak żałosna a jednak wciąż żywa w swojej całej obrzydliwej formie wykazywała, iż dawno temu mogła mieć w sobie coś z człowieka. Cokolwiek to było, sprawiało wrażenie zahartowanego i mocarnego, i przez ta chwilę kiedy się na mnie spojrzało przypominało granitową rzeźbę.

To coś ruszyło z powrotem pomiędzy drzewa pozostawiając mnie z moim przerażeniem. Moje oczy powędrował w kierunku miejsca w którym stanęło auto, jego silnik ciągle pracował, pomiędzy dwoma belami siana.. Nagle zrozumiałem.Wiadomość była oczywista. Jestem jego zdobyczą, i nie wolno mi mieć gości. Nic nie może przekroczyć jego granicy. Jestem tu uwięziony, przez istotę buszującą w polu, i nie będzie mi dane odejść. Wciąż jednak nie wiem czy będę w stanie być zwierzątkiem tego czegoś.

Zastanawiałem się ciężko przez kilka ostatnich dni, dopóki nie zobaczyłem jak to rozrywa mężczyznę z auta na strzępy , uciszając go zanim skończy swój krzyk. Jeśli przekroczę granicę z siana, prawdopodobnie zrobi to samo ze mną. Zmiażdży moją czaszkę zanim zdążę unieść ręce żeby się zasłonić.Po czym poszuka sobie nowego zwierzątka, i prawdopodobnie będzie szukać, aż nie znajdzie kogoś kto będzie wstanie znieść fakt, że to ciągle go obserwuje , obserwuje całymi godzina swoimi lśniącymi oczami insekta.

14.
Kiedyś pięknego dnia Zosia poszła na spacer, a jej młodsza siostra Anita została w domu przy otwartych dzrzwiach. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Anita podeszła do drzwi, by zobaczyć kto przyszedł, ale nikogo ni było, więc wóciła do pokoju, by oglądać kreskówki,. Nagle poczuła silną energię i dobiegający hałas z kuchni. Więc postanowiła zadzwonić do siostry.
-Cześć Zosiu.W domu czuje jakąś silną energię. Czy to może być duch?
-NIe to nie może byćduch bo one nie istnieją.
-Ale ja naprawdę coś czuję.
Nagle połączenie zostało przerwane. Anita zauważyła swoją babcię, która miała czerwone oczy. Na komórcę z której Anita dzwoniła do siostry była widoczna trumna. Babcia powiedziała:
-Wnusiu byłaś dzisiaj niegrzeczna więc cię zabiję.
-Ale ja byłam grzeczna.
-Ale nie pomogłaś starszej pani, która niosła ciężkie rzeczy.
Nagle przyszła Zosia i zauważyła swoją siostrę rozmawiającą z samą sobą. Powiedziała:
-Za dużo oglądałaś filmów kryminalnych dlatego gadasz sama ze sobą.
- Ale ja nie oglądałam żadnych filmów kryminalnych tylko kreskówki.
-To dlaczego rozmawiasz sama ze sobą?
- Ja nie rozmawiam sama ze sobą tylko z babcią.
- Ale nasza babcia nie żyje.
- Ale jednak żyje.
- Nie to wymysł twojej wyobraźni.
Nagle Zosię dotyka jej babcia. Dziewczyna jest zdziwiona i przerażona. Nie wie co robić. Anita zauważa, że nie połowy swoich rzeczy, a Zosia nie ma połowy palca. Zosia krzyczy:
-Ała mój palec!!! Strasznie boli!
Babcia i Anita nagle zniknęły. Zosia zaczęła się martwić o siostrę i poszła jej szukać. Gdy wychodziła na stole w ogrodzie zobaczyła kartkę na której widniał cmentarz. Dlatego pomyślała, że mogła zniknąć razem z babcią. Gdy doszła na cmentarz zobaczyła otwarty grób babci. Przestraszyła się. Podeszła do grobu i zauważyła schodki. Więc zeszła po nich by odszukać siostrę. Nagle zauwazyła swoją babcię, która zaczęła jeść Anitę. Gdy babcia zauważyła Zosię zaczęła się dziwnie śmiać. Dziewczynka zaczęła uciekać ale nagle grób się zamknął. Więc Zosia nie miała wyboru jak tylko zostać pożartą przez swoją babcię. Gdy babcia zaczęła ją ciągnąć do siebie zobaczyła otwór w grobie. Więc postanowiła pobawić się z babcią w chowanego. Gdy babcia doliczyła do 100, Zosii już nie było. Został po niej tylko list:
„Ty zabiłaś moją siostrę więc czeka na ciebie piekło.”
Gdy babcia przybyła do domu Zosia leżała martwa na ziemi. A koło niej leżała karteczka.
„Teraz ty zostałaś sama.”

15.
Po miasteczku GrottesWill chodziła legenda,
że w otaczającym to mieście lesie mieszkają
duchy i raz w roku porywają 3 dzieci a ich
ciała rozszarpują w ten sposób, że niewielka
część lasu jest niemal, że czarowna od ich
krwi. Był 1 warunek tego, że duchy nie
powrócą: żaden z mieszkańców nie może
słuchać muzyki. Tak więc przez lata a potem
dziesiątki lat miasto stało się ponurą okolicą
do której nikt nie przyjeżdżał a ludzie tam
mieszkający nie opuszczali miasta za
strachu.
Pewnego wieczoru chłopak o imieniu Johan
przemycił discmena, którego znalazł na
strychu. Była w nim płyta ,,Busted”. Chłopak
założył na uszy słuchawki i zaczął słuchać
wystukując rytm piosenki w biurko.
Niespodziewanie jego matka weszła do
pokoju z kijem bejsbolowym w ręce. Nie
ostrzegła chłopaka tylko skatowała go kijem
na śmierć.
Nikt nie oskarżył jej o morderstwo, a na
pogrzeb, który odbył się następnego dnia
przyszło całe miasto.
W tym samym czasie do miasta przyjechał
Gareth, któremu zabrakło benzyny, lecz
zapytany przechodzień gdzie można ją kupić
odpowiedział, że nie mam nigdzie benzyny
w mieście. Gareth został uziemiony.
Spostrzegł ceremonię pogrzebową, z której
zebrani zaczęli już odchodzić. Ksiądz
odmawiał litanię pogrzebową, którą
normalnie powinno się śpiewać, ale to nie
zdziwiło wcale Garetha. ,,Może takie mają tu
zwyczaje?” Pomyślał. Kobieta z cała
pewnością matka została i płakała a w tym
samym czasie dwoje mężczyzn spuszczało
trumnę do wielkiego dołu.
Gareth podszedł i zapytał:
- Przepraszam, że przeszkadzam. Nie
jestem stąd. Wie pani może gdzie jest
najbliższa stacja paliw? – Kobieta spojrzała
na niego.
- Nie wiem – Jej oczy były czerwone i
zapłakana.
Gareth odszedł pogwizdując.
Kobieta spojrzała na niego, po czym rzuciła
się na Garetha próbując go dusić. Gareth
obezwładnił ją na ziemi.
- Co się pani stało! – Krzyknął.
- Nie wolno śpiewać – Garetha zdziwiła ta
odpowiedź, ale puścił kobietę i powiedział
jej, że już więcej tego nie zrobi.
Gareth wynajął pokój w jednym z małych
moteli. Zdziwiło go to bo w żadnym pokoju
nie było radia ani telewizora, ale zapytana
właścicielka dlaczego odpowiedziała, że nikt
tutaj nie ogląda telewizji bo ludzie mają
lepsze zajęcie.
W nocy obudziły go krzyki dobiegające zza
okna. Wyjrzał przez nie i zobaczył 2 dzieci w
wieku około 14 lat uciekającą przez
uzbrojonymi ludźmi. Jedna z nich strzelił do
chłopaka, który upadł martwy na ziemię.
Dziewczyna, która uciekała z nim stała, nad
jego martwym ciałem. Ludzie dobiegli do
niej i skopali ją na śmierć.
Gareth wybiegł szybko na dwór i zaczął
krzyczeć:
- Co się tutaj dzieję! Dlaczego ich zabiliście?!
- Nie twoja sprawa – Odpowiedziała kobieta,
którą spotkał na cmentarzu.
- Takie jest prawo! I jeśli chcesz żyć musisz
się do niego dostosować!
- Jakie prawo! – Wrzasnął, Gareth
- Prawo ciszy! Nikt z nas nie może śpiewać…
Nie może słuchać muzyki, gdyż ona obudzi
znowu 3 duchy z lasy, które znowu znaczą
zabijać.
- Wy w to wierzycie? – Popatrzał na ludzi!
Było tu około połowy miasta – Przecież to
jakaś głupia stara legenda. Ktoś ją wymyślił,
aby doprowadzić całe miasto do obłędu. I
mu się to udało! – Mieszkańcy spojrzeli na
niego posępnie – Kiedy ostatni raz
wiedzieliście ducha jakiegokolwiek?
- Nikt z nas ich nie widział! – Odpowiedział
wysoki mężczyzna w siwych włosach.
- No właśnie nikt! Mogę wam to udowodnić
- I zaczął śpiewać:
Daleki jak horyzont świat
Daleki jak burza słów
Mocny jak miłości cud
Zrozumiała jak cichy szept
- I co? – Powiedział po chwili – Żyjemy! -
Wszyscy zaczęli śpiewać i radować się, że
legenda okazała się kłamstwem:
Wspólnie odnajdziemy drogę
Drogę do wspólnej pracy
Gdy nadejdzie Boży cud
Gdy znajdziemy silną swoją wolę…
Niespodziewanie zarwał się silny wiatr.
Wszyscy spojrzeli w głąb lasu. Zaczęły się
wyłaniać z niego 3 białe postacie. Poruszały
się szybko. Z buzi wylatywała im krew a ich
oczy przepełnione były nienawiścią….
Rano całe miasto było puste. Nikogo w nim
nie było. Ludzi jak i wszystkich zwierząt. Tym
razem kawałek lasu nie był umazany krwią
lecz cały las pokrywała cienka warstwa krwi.
Ciał ludzi nie znaleziono nigdzie… Słuch
zaginął po wszystkich bez wyjątków.
NALEŻY WIEŻYĆ W LEGENDY
Fajne, nie? No ok, jeszcze jeden obrazek z historią, krórą koniecznie przeczytajcie!:
16.

Możę być? Wiem, w tym- psychopaci……
Ok a teraz mrożąca krew w rzyłach, historia mojego autorstwa! :
Pewnego dnia, na świat przyszła dziewczynka……… nie urodziła się w szpitalu, tylko w starym, opuszczonym domu. Jej matka, akurat przechodziła temtędy, gdy dostała silne skurcze. Z nią był jej przyszły mąż, który jak nic, nie znał sie na medycynie.
Gdy zauwarzył ten dom, szybko wziął nażeczoną na ręce i z zamiarem wejścia do owego domu, zapukał. Nie otworzył nikt, ale ku jego zdziwieniu, drzwi otorzyły się same……
Bez najmniejszego zastanowienia, wszedł do owego domu, bo dla niego w tej chwili liczyło się tylko dziecko i ukochana. Po dwuch godzinach, zadzwonił na pogotowie. Czemu?
Matka zmarła, gdy dziecko zaczeło wychodzić, ale on jakoś przyjął poród. Gdy jego oczy napotkały głowe dziecka, prawie dostał zawału……. to nie była głowa niemowlęcia…….. to wyglądało jak głowa dorosłej kobiety…….. wyrastały z niej włosy, ponad posture niemowlęcia. Były czarne……… oczywiście dziecko- całe we krwi…… Ale najgorsze było to, ze oczy były otwarte…………. i bez białek…….. duże, całe,czarne oczy…… Zw strachem odrzucił dziecko od siebie……… i wtedy stało się coś strasznego……. na jego oczach małe żyjątko, przemieniło się w białą, wysoką, kobiete…………. Cała biała……….. ale miała te straszne, czarne oczy…….. i włosy w kolorze smoły…… Na jej barkach pojawiła sie z nikąd biała, zwiewna, miejscami zakrwawona, suknia, przypominająca prześcieradło……….. On nie widział jeszcze nic straszniejszego…. w rzadnym horrorze, na rzadnym zdjęciu zmodyfikowanym w photoshopie…… jeszcze do tego, to coś stało przed nim i jego martwą (?) nażeczoną…… To zabiło ja od środka…………. a teraz patrzało na niego, oczami pełnymi nienawiści……….
-O..ooo….oooddejdźźź…..-Szepnął i wpadając w szał wstał, by czym prędzej uciec w strone drzwi, przy czym przewrócił się natychmiastowo, ale nie dał za wygranął, zerwał sie na równe nogi. Podbiegł szybko do drzwi, ale nie dane było mu przez nie wyjść, bo one zamkneły się z chukiem.
W szpitalu, nic nie zrobili sobie z tego telefonu, bo uznali go za żart…….. ten dom jest zamknięty od jakiś dwunastu lat, kiedy w 2000 roku, pewnien człowiek uciekł z zakładu psychiatrycznego, trafiając tam. Zabił wtedy matke i ojca 3 dzieci……….. piłą mechaniczną i sikierą……. karzdy z mieszkańców, niedaleko domu, twierdził, zę zawsze czychała nad nim jakaś klątwa,a większość, że wogule nie znała tego adresu………………….
Dwa lata później, społeczeństwo postanowiło sprzedać dom, ale dzięki błaganiom mieszkańców tej wsi, najpierw rozejrzeli sie po wnętrzu obiektu.
Po 2 godzinnym szukaniu czegokolwiek niepokojącego, dali sobie spokuj, ponieważ nie było tu nic wzbudzającego podejrzenia………. a w szczegulności ciał przyszłego małżeństwa……………
Rodzina, która postanowiła kupić posiadłość, zrobiła to odrazu, nawet bez obejrzenia obiektu. W wieczór, w którym wprowadzali się do mieszkania stała się rzecz nadzwyczajna………
Gdy wdowiec z dwujką dzieci, chciał wsadzić klucz w drzwi, one otworzyły się same………a w korytarzu przed drzwiami ujarzał zakrwawione ciało kobiety i zmasakrowanego mężczyzny. Zdenerwowany i przestraszony, spojrzał w głąb korytarza, a na jego końcu spostrzegł coś najstraszniejszego, co kiedykolwiek mugł sobie wymażyć………… biała kobieta, z całymi czarnymi oczyma, wypełnionymi nienawicią, długimi włosami w kolorze smoły, a na barkach miała zarzuconą sukienke, niczym prześcieradło poplamine krwią……..
Nikt juz nie słyszał o owej rodzinie i owym domu, lecz on jeszcze stoi……. za lasem, o którym właśnie myślisz. Tak tym, najbliższym twojego domu……….
To jest dom szatana……………
I jak się podoba? Mam nadzije, ze bardzo! To moja pierwsza taka historia…….. prosze o szczere opinie!
Waszym zadaniem jest wybranie 3 pierwszych miejsc, a jak nie będziecie mogli sie zdecydować to tylko pierwsze. Licze na komentarze, bo to w nich mają się pojawić wyniki!
Pozdro Izkaxxx
PS.dziś dodane dzięki Majcy i właśnie Claudii, bo nalegały by nie było we wtorek tylko dziś……. a we wtorek jest świętowanie 4 miesięcznicy!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 59 cz 3. ,, (…) Natępne 10 minut spędziłam na rozmasowywaniu CZOŁA”

17 lis

Z PUNKTU WIDZENIA JACKA
Nie wytrzymam! Po jaki chuj ona się do nich przytula? I to ,, zazdrosny” jakby to byłą jakaś…. no ten…….. propozycja. Wkurzyłam się, choć udawałem smutnego…….. szczerze, to widze, jak ten Harry się na nią patrzy…. Przecierz ona jest jego wielką fanką, więc co po takim gościu jak ja, jeśli na wyciągnięcie ręki ma sie super gwiazde? No tak, zwykła, stara, zurzyta, spleśniała, brzydka skarpetka. To moje mniemanie o sobie od teraz. On jest sławny do jasnej cholery, a ja? Karate, popularnośc w szkole, a on? Sława, kasa i miliony fanek. Jednym słowem: Jestem do kitu. Ale chwile… to są 3 słowa, geniuszu. Pewnie mądrzejszy jest od mnie, nie? No to nie jest lada wyczynem, przyznam szczerze……… Tylko z zewnątrz takiego udaje,a w środku? Nie mam nic z Jacka, którego znają wszyscy…… Tylko Kim i Jarry poznali 1/50 z moich nie lada uczuć. Normalnie jestem wrarzliwy…… dziwne, nie? Kocham Kim jak nikogo innego, ale ona mi utrudnia wszystko! Straciłem dziecko! Moje…….. jej……… nasze…….. Ale ona juz się tym nie przejmuje! Ma gdzieś to zdarzenie, bo najwarzniejsi są borzysze nastolatek, od malutkiego, bezbronnego dzieciaczka. No w końcu…….. a wogule, ona jest taka sama jak inne! Znajduje pocieszenie, szybciej niż ja zmieniałem dziewczyny! (…) Ok, nie za dobry przykład………. ale to prawda! Mam już dość, tego wszystkiego. Mogliśmy schować te uczucia….. .. naszą miłość i zostać przyjaciółmi, ale ja głupi je ujawniłem, przez zazdrość! To moja słaba cecha, bo przez to wyszedłem z moim zchańbionym egiem ( nie wiedziałam jak to napisać) . Jestem żałosny…… oni tylko ja przytulali na powitanie, widziała 4/5 1D pierwszy raz, a Harrego zna………… ponad 2 tygodnie…… Ale zresztą to nie ważne. Moja zazdrość jest masakryczna i kompletnie bezpodstawna. Jak to kiedyś ujął pewien poeta :
,, Raz, drugi, trzeci – będą z tego dzieci ” …………… Co? Nie, to nie to……. nie ta sytułacja!
,, Zdarza się, że najgorętsza miłość nie wytrzymuje ogniska domowego.” Tyle, że to by był ‚ skutek gwałtu” , musze znaleźć coś lepszego……..
,, Bądź słońcem dla wszystkich,Gwiazdą dla jednego Baw się ze wszystkimi,Lecz kochaj jednego!” To może byc niezły wierszyk, pasujący do tych sytułacji……… ale ona się stosuje do tych zasad, czubie! Jestem do kitu……. Karzdy cos do niej czuje, jest zbyt piękna………. ładna jak cholera……… Mam być szczery? Nie wiem, czy na prawde ją kocham, chociaż wszystkich o tym zapewniam. Nadal czuje w niej przyjaciółke, ale jestem facetem i mam swoje potrzeby……… Dorastam, więc myśle jak mężczyzna, nie? A to co mówiłem, Kim i Jerremu, nie było prawdą. Nie byłem w niej zakochany, a z innymi byłem, bo…….. nie mogłem być sam. Nudziło mi sie ciągle z jedną, więc zostawiłem, jedną, drugą, trzecią, dwudziestą, pięćdziesiatą, stodrugą, dwustupięćdziesiątą………….
Miałem całe multum dziewczyn i w rzednej nie byłem zakochany. Od kiedy zerwałem z Donną, miałem w dupie inne laski i ich uczucia, bo ja sam nadal cierpiałem. Przez Donne, bo z nią to akurat była prawda…….. Ale jestem w środku też delikatny, bo zrobiłem to wszystko, przez moje cierpienie. Może to brzmi jak chipokryckie wyjaśnienie, ale to prawda, szczera, głupia prawda. Jestem dupkiem, który zadaje cierpienie innym, dzieli się nim. Jestem potrorem? Moim zdaniem, nie. Zachowuje się normalnie, to nie moja wina, takie jest moje zdanie i się go trzymam. Jestem pieprzonym chipokrytą, no cóż. Karzdy ma inne zdanie, a ja byłem z dziewczynami, które widziały we mnie tylko urode, czyli dobrze robiłem je raniąc. Miały za swoje. Ich wina, nie moja, prawda?
Zazdrość. Cholerna zazdrość. Jak nie kocham Kim, to dlaczego jestem zazdrosny? Bo mi się wydaje, ze ona może sobie odejść. Tak po prostu. Czyli, to znaczy, że ją kocham…… chyba tak…….
Kim i reszta uwierzyła, że jestem prawiczkiem. Jeszcze czego, może babcia Petunia? Pffff……… Jakby to powiedziała Kim, gdyby znała prawde , Jesteś męską dziffką, Anderson. Męską dziffką”
Ahhh……. jacy niektórzy są łatwowierni, prawda? Ale nie zniose, gdy ona będzie miziać się z tym Stylesem. Zbiera mi sie na wymioty i chce mu przywalić, w tą jego piękną twarzyczkę. Gdy się do niej uśmiecha, czy co kolwiek. Tak jak reszte bed-boyów ……… Jeśli zobacze, jak chociaz będzie któryś z nich, ją całował w polik, może porzegnać sie z życiem.
Z PUNKTU WIDZENIA HARREGO
-Zadzwoń jak będziesz czegoś potrzebować.-Szepnąłem jej na ucho i się od niej odkleiłem, niechętnie. Wyszłem z sali za chłopakami W CISZY. Gdy zamknąłem drzwi, jak można się domyśleć…..
- Łuhu stary! Serio, niezła jest! – Wydarł się ukochany Zaynek, za co pielęgniarka obdarzyła go surowym wzrokiem, a chłopacy zasalutowali. Jakie popierdzileńce……
- No wiem, ja mam talent do znajdywania pięknych, starych, lub zajętych kobiet.-Rzekłem z miną pt. ,, POKER FACE”, na co chłopacy wybuchli śmiechem. Wszyscy, prócz Zayna.
-Sexsownych i zajętych, Hazzuś.-Rzekł, z poetyckim akcentem, na co nasza cała piątka wybuchła jeszcze większym, wspulnym śmiechem.
- No już, nie rozczulajcie sie tak noby, to,że jej koszula szpitalna, często się podwijała i ukazywała zbyt dużo, nie znaczy, że mamy ją nazywać seksowną……- Podjął próbe opamiętania nas Li, lecz mu zbytnio nie wyszło. Nasza 4 (bez Li) wybuchła wielkim laguht’erem . Ruszyliśmy w strone wyjścia. Ja ciągle miałem przed oczami Kim. Jej chłopak jest jakiś dziwny…. mu tu nasz powitanie, dajemy huga, a on już zazdrosny…… ciekawe co by zrobił, gdyby zobaczył ją z kimś innym w łóżku…. Pff, Hazza! Wypluj to do jasnej cholery! Pfe, pfe, pfe……. apśik! Nie, loading, loading….. Wath? Apsik? Ja to dopiero pierdolnięty jestem…… Ale wracając do tematu……. on jest napakowany…… i podobno ma czarny pas 3 stopnia w karate……. ok, Harry…….. spokojnie…… masz ochroniarzy, chłopaków……. A czemu ja się boje? (…) Czy ja przed chwilą pomyślałem, że to ja będe tym facetem, a ten jakiś Jack mnie pobije? Nie no, spokojnie Styles…….. Na to pierwsze się skusze, ale za danie drugie, dziękuje.
Z PUNKTU WIDZENIA ZAYNA
No, ona jest dopiero laską…… nie dziwie się, że nasz Hazzuś sie zakochał. Wydaje się też miła…… A ten jej chłopak? Widać było z początku, ze nie umie się rozluźnić, tak …… w stylu 1D. Taki jakiś…… zbyt zazdrosny, a jak to kiedyś powiedziała sławna poetka :
,, Ten kto jest zazdrosny o swoję drugą połówkę, chociarz oczywiste jest, zę niczego złego nie zrobiła, nie kocha ją i sam ją zdradza.” To prawda? Nie wiem, ale jeśli tak, to mnie nie obchodzi jaki jest silny, z chłopakami damy rade. Szczerze? Mi się też podoba…….. co jak nie będzie już chciała być z tym chipokrytą? Porzyjemy, zobaczymy.
Z PUNKTU WIDZENIA KIM
Ja nie wiem, co czuje do Harrego……. bardzo go lubie, ale jak? Kolega, przyjaciel…….. chłopak? Nie chce mi się o tym myśleć… nie mam na to siły……. ide spać.
Wyjełam słuchawki z uszu i odłorzyłam je na białą szafeczkę, obok szpitalnego łóżka, po czym ułorzyłam się wygodnie, przykrywając kołdrą, a raczej grubszym, szpitalnym prześcieradłem……. ja juz chce z tąd wyjść! Błagam, no!
Moja głowa spoczeła na miękkiej (dzięki bogu) poduszce i niemal odrazu odpłynełam w objęciach Morfeusza.
(…)
- Czy jesteś gotowa?- Spytała mnie moje matka, patrząc to na mnie, to w lustro przed którym stałam.
-Szczerze? Nie wiem…….. ale nie mam wyboru……. przecierz nie uciekne sprzed ołtarza, nie?-Spróbowałam zarzartować, spoglądając przelotnie na moją mame, lecz z tego co widziałam, nie ucieszyła jej moja odpowiedź. Znów spojrzałam w lustro. Wyglądam cudnie. Zdaniem moim, mojej mamy i Sam, która stoi za nami. Jednak nie jestem pewna…… mam wziąć ten ślub? Nie jestem pewna……… z kim go biore……..?
- Kim, przecież wiesz, on cie kocha, ty jesteś szczęśliwa……. Nie myśl teraz o Jacku, to twój ślub, a on nie ma nic do tego……- Zapewniała mnie moja przyjaciółka, która mnie teraz tuliła zbyt mocno.
-Uwarzaj na jej fryzure!- Krzykneła moja matka, odpychając ja ode mnie na co ta tylko się zasmiała, a ja spojarzałam na rodzicielke z pod byka.-No co, chce by moje jedyne dziecko……..- Łzy dopłyneły mi do oczu i odrazu wybiegłam. Biegłam jakimś korytarzem, nawet nie wiedząc gdzie biegne…… Nic nie widziałam, bo łzy mi rozazały wszystko…….
Po chwili stałam w drzwiach kościoła, przystrojonego, na wielki, piękny ślub……… Jak ja się tu dostałam? Nie miałam juz łez na moich policzkach, a co najdziwniejsze, rodzice siedzieli w pierwszym rzędzie, razem z Sam i chłopakami z 1D……… ale nie było tam Harrego…… Spojrzałam przed siebie i zauwarzyłam postać w garnitórze, stała przy ołtarzu…… Nie widziałam twarzy tego, zapewne mężczyzny…….. Jakiś staruch, wyłonił się niewiadomu z kąd i pociągnął mnie za ramie….. Nie chciałam iść z nim do przedu, swoim ciałem, za wszelką cene, próbowałam sie zatrzymać, lecz nadal szłam…….. Po chwili byłam juz przed ołtarzem, mając oczy skierowane, na księdza…….. Jak automatycznie, się odwróciłam do osoby, która JEST MOIM PRZYSZŁYM MĘŻEM, a przed sobą ujrzałam, loki, dołeczki w policzkach, podczas uśmiechu na twarzy postaci, oczy…….. wszędzie na świecie rozpoznałabym te oczy………
W tym czasie, gdy bacznie przyglądałam sie tej postaci i stałam przed nim, nie próbujac się nawet ruszyć, bo wiedziałam, ze to nic nie da, a co lepsze nie chciałam sie nigdzie ruszać……..
-Czy ty Kimbery Crouford, chcesz poślubić, tu oto stojącego, Harolda Edwarda Stylesa?-Spytał ksiadz, a ja bez zastania odpowiedziałam jedno słowo .
- Czy ty, Haroldzie Edwardzie Styles, chcesz poślubić tą oto tu stojącą, Kim JESZCZE Crouford?-Ksiadz zadał głupkowato pytanie, jak gdyby chciał powiedzieć, zę już nigdy nie będe mogła się nazywać Crouford…..
- Ja………..

-Kimbery, prosze sie obudzić…….-Usłyszałam zachrypnięty głos, kobiety dźgającej mnie bezczelnie w ramie.
- Co jest kór.. ?! Jak mogła mnie pani obudzić?! On miał powiedzieć, czy będzie moim mężem, do jasnej cholery!-Krzyknełam, zbulbersowana, na całe gardło. Pielęgniarka, przestraszona, odskoczyła odemnie i przez to, wyglebała sie, tyłkiem na ziemie……- Och przepraszam, ja…. ja nie chciałam….-Speszyłam się lekko. Pielęgniarka uśmiechneła się przyjaźnie, przez co z jej twarzy znikł paniczny strach.
- Nic się nie stało…….-Szepneła tylko wstając. Zmieniła mi kroplówke, spytała jak się czuje i pobrała krew………. Wychodząc dodała tylko:
-Mam nadzieje, zę sie zgodzi…….- I trzasneła drzwiami……. No tak, przerwała mi sen, w którym brałam ślub z Haroldem Edwardem Stylesem………………….
Z PUNKTU WIDZENIA NIALLA
-Jeść!-Krzyknąłem, gdy drzwi od naszej willi się zatrzasneły. Zrzuciłem kórtke i nie ściągając butów, podleciałem do kuchni jak nieogarnięty umysłowo, ludź. Dopadłem się lodówki i z zamachem ja otworzyłem. To co zobaczyłem w środku, wywołało u mnie napad płaczu i piszeczenia jednocześnie. Płakałem jak bóbr, az w końcu padłem na kolna z kompletnego załamania.
-Niall, co ci jest?!- Krzyknął zdesperowany Liam, widząc mnie w takim stanie. Podszedł do mnie i wziął w swoje ramiona.
-Nie ma nic do jedzenia!-Wykrzynołem, na potwierdzenie, mojego skrajnego załamania.
- Boże, Niall umiera! Jazda do sklepu po zakupy!-Krzyknął szybko, do chłopaków, którzy akurat tu wchodzili.
- Niall, przecierz bylismy w Nandos!-Krzyknał zrezygnowany Hazz, ale posłusznie wyszedł od nas i udał sie do drzwi wejściowych.
- Och, Niller, Niller……… Kto ogląda horror-Spytał niczym nie wzruszony Lou, robiąc pytającą mine.
- Ja!-Krzyknał Zay i Li, a ja nadal wypłakiwałem się w koszule tego drugiego.
Z PUNKTU WIDZENIA KIM
Dziwny sen, prawda? Kimbery Styles…….. Kimbery Anderson? Co lepiej brzmi? Nie, no! Czy ja siebie samą słysze?????!!!!!! Co lepiej brzmi? BITH PLEASE! Co będzie bardziej opłacalne….. oczywiście ze Styles, a jak bardziej opłacalne, to tez ładniej brzmiące prawda? Pfffff…. medny społeczne tak myślą….. Paździochy pierdolnięte o pare razy za dużo!
Ja tak pomyślałam. Masz plusa za spostrzegawczość Kim! – Pomyślałam i strzeliłam sobie pocnego facepalma. Następne 10 minut spędziłam na rozmasowywaniu CZOŁA.
**************************************************************************
Hejka ludki! ZNOWU! Oł yeah, nieźle się z tym wyrobiłam, nie? To jest dzięki Majce, która spadła z krzesła, Claudii, która niedługo ma urodzinki i Nachalnej Ewce! Przejeb mi ale najpierw znajdź!
No i teraz musze was powiadomić o nowych rozdziałach……. ahh……. next będzie 01.12.12 , a jeśli się wyrobie to 24.11.12. I mówie, że będzie to 2 razy dłurzszy od tego…… rozdziały będą dodawane co tydzień, lub dwa, ale zawsze w sobote……. troche pozytywanego homorku było tu nie? Dla mnie najlepszy tytuł……. No…. co by wam tu jeszcze…….. chyba nic…..
Ten oczywiście zadedykowany do tych trzech wcześniej wymienionych pojebusek i ………. MOJEJ MAMY. Claudia i Ewka wiedza o co chodzi……… A jakie wrarzenia, po przeczytaniu tezy Jacka?
Pozdro Izkaxxx

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS